26.12.2024, 19:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.12.2024, 19:17 przez Scarlett Mulciber.)
-o proszę proszę - Scarlett uśmiechnęła się kocio - Tym się nie pochwaliłaś - stwierdziła, bo w sumie było to coś zarówno nowego co i interesującego. To sprawiało, że obraz ministerstwa niejako nabierał barw.
-Może znasz mojego wujka - wypaliła szczerze ciekawa. Jak wiele osób zna? Czy pracował tam kto przystojny? W sumie dziewczyna miała bardzo dobrego nosa do zbierania informacji, a to oznaczało gorące ploteczki z serca ów miejsca. A przynajmniej z sektorów w których się obracała.
-taczkę? - wydukała, wpatrując się w nią jakby powiedziała coś zajebiście odklejonego. KURWA TACZKĘ?
Aż brew jej drgnęła. Taczkę? Czy ona zdaje sobie sprawę ile tych pieprzonych beczek wejdzie na tą pieprzoną taczkę? kurwa jedna! JEDNA BECZKA.
A jednak Faye rozwinęła temat, zamieniając taczkę na wozik i przyozdabiając to całkiem sprytnym pomysłem.
-O.. to to! - pokiwała głową, wyciągając z torby flaszkę cytrynówki, którą odkręciła i pociągnęła łyka- to brzmi lepiej, genialnie wręcz... nie pierdolnie nam kręgosłup od tych kursów przynajmniej - stwierdziła, wyciągając do niej butelkę.
-to chluśnijmy dla lepszej pracy i nie traćmy czasu - machnęła ręką, wyciągając różdżkę.
Machnęła różdżką, chcąc wyczarować ich cudowny wóz.
Rzut na kształtowanie
-Voila! - rzuciła, a zaraz wręcz teatralnie ukłoniła się przed dziewczyną. Wóz stoi? Stoi. Teraz wystarczyło przejść się po osiedlu i zapakować beczki, udając, że widok dwóch młodych dziewcząt, pchający wóz wypełniony beczkami, to nie jest nic dziwnego. Ot przeciętny wtorek czy czwartek.
- Tak to się kurwa robi - zachichotała, po czym machnęła dłonią by przywołać przyjaciółkę, nie było co tracić czasu, konkurencja nie śpi.
-Już czuję zwycięstwo - stwierdziła, gdy podeszli pod kolejny punkt. Postawiła pustą beczkę, a korkując tą wypełnioną deszczówką. Dobiła dłonią wieko, po czym razem z Faye wtoczyły pierwszą beczkę na wóz.
-i hop - sapnęła, ustawiając beczkę.
-Może znasz mojego wujka - wypaliła szczerze ciekawa. Jak wiele osób zna? Czy pracował tam kto przystojny? W sumie dziewczyna miała bardzo dobrego nosa do zbierania informacji, a to oznaczało gorące ploteczki z serca ów miejsca. A przynajmniej z sektorów w których się obracała.
-taczkę? - wydukała, wpatrując się w nią jakby powiedziała coś zajebiście odklejonego. KURWA TACZKĘ?
Aż brew jej drgnęła. Taczkę? Czy ona zdaje sobie sprawę ile tych pieprzonych beczek wejdzie na tą pieprzoną taczkę? kurwa jedna! JEDNA BECZKA.
A jednak Faye rozwinęła temat, zamieniając taczkę na wozik i przyozdabiając to całkiem sprytnym pomysłem.
-O.. to to! - pokiwała głową, wyciągając z torby flaszkę cytrynówki, którą odkręciła i pociągnęła łyka- to brzmi lepiej, genialnie wręcz... nie pierdolnie nam kręgosłup od tych kursów przynajmniej - stwierdziła, wyciągając do niej butelkę.
-to chluśnijmy dla lepszej pracy i nie traćmy czasu - machnęła ręką, wyciągając różdżkę.
Machnęła różdżką, chcąc wyczarować ich cudowny wóz.
Rzut na kształtowanie
Rzut N 1d100 - 79
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 54
Sukces!
Sukces!
-Voila! - rzuciła, a zaraz wręcz teatralnie ukłoniła się przed dziewczyną. Wóz stoi? Stoi. Teraz wystarczyło przejść się po osiedlu i zapakować beczki, udając, że widok dwóch młodych dziewcząt, pchający wóz wypełniony beczkami, to nie jest nic dziwnego. Ot przeciętny wtorek czy czwartek.
- Tak to się kurwa robi - zachichotała, po czym machnęła dłonią by przywołać przyjaciółkę, nie było co tracić czasu, konkurencja nie śpi.
-Już czuję zwycięstwo - stwierdziła, gdy podeszli pod kolejny punkt. Postawiła pustą beczkę, a korkując tą wypełnioną deszczówką. Dobiła dłonią wieko, po czym razem z Faye wtoczyły pierwszą beczkę na wóz.
-i hop - sapnęła, ustawiając beczkę.