• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[26/08/72] Wierzę zaś w wartość krwi

[26/08/72] Wierzę zaś w wartość krwi
Ancymon
"Niewierny jest ten, kto żegna się, gdy droga ciemnieje"
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Nie jest ani wysoka, ani niska, mierzy dokładnie 168 cm. Włosy w kolorze jasnego blondu, ślepia kocie w odcieniu lodowego błękitu. Oczy duże, nosek mały i nieco zadarty, pełne usta na których często widnieje zaczepny bądź pogardliwy uśmiech. Pachnie słodko, lecz nie mdło, mieszanką wanilii, porzeczki i paczuli.

Scarlett Mulciber
#4
27.12.2024, 12:27  ✶  
Śmierć w rodzinie Potrzebowała chwili, aby pojąć jej pytanie. Jak łatwo byłoby skryć się za żałobą po Fridzie, która nie tak dawno odeszła, oddała ostatnie tchnienie. A prawda... prawda nikogo nie interesowała. Nie, jeśli nie była pisana pod którąś ze stron, każdy chciał innej prawdy. Ostatecznie, gdy kotara opadała i tak każdy robił to co się najbardziej opłaca. A jaką prawdę chciałaś usłyszeć ty, droga prababciu? W którą stronę powinnam nagiąć rzeczywistość? Którą kartę odwrócić? Która odpowiedź Cię usatysfakcjonuje? Dysfunkcyjna rodzina, która latami obrzydzała mi pstrokate, kwieciste wzory i jasne barwy - gdyż te utożsamiane były z młodymi niewinnymi damami, a bycie kobietą w jej małym rodzinnym odłamie równało się z uginaniem karku - a ona cholernie nie lubiła chylić głowy.
Jej paskudny nieustępliwy charakter, który sięgał po słodycz zazwyczaj, gdy miał w tym interes. Bycie zbyt miało swoją cenę, było męczące, było wiecznym upominaniem, że była traktowana równo, więc uznaje się za trzeciego syna, a nie pierwszą córkę. A pod koniec dnia i tak słyszała te ich żałosne pierdolenie o małżeństwie, posłuszności względem męża i wykonywaniu obowiązków jako żona. Pierdolone urojenie, pranie mózgu, któremu nie miała zamiaru się poddać. Pozostając zbyt, nie jak ideał wytresowany przez Roberta na wzór cnót, który każdy stawał na piedestale.
A może, że to żałoba po matce? Słuchając nieustannie od osiemnastu lat, że jest się mordercą. Odczuwając nienawiść ze strony brata, będąc naznaczona piętnem śmierci w chwili narodzenia. Widząc swoje odbicie w lustrze, tak łudząco przypominając kobietę, której odebrała ostatnie tchnienie. Śmierć, która nauczyła ją bardzo szybko czym jest szczera nienawiść. Ten żałosny kretyn mógł przecież udusić ją poduszką, gdy miał okazję. A jednak najwidoczniej był zbyt słaby aby to uczynić, lękając się może gniewu ojca, a może prawa. A przecież śmierć łóżeczkowa nie była niczym wyjątkowym - ale skąd wtedy, będąc dzieckiem, mógł o tym wiedzieć. Jak bardzo pomylony był teraz, gdy wiążąc swoje życie z medycyną, wciąż niczym mały skrzywdzony chłopiec obarczał ją winą. A może i słusznie. 
-Ah... nie. Na czarnym po prostu nie widać krwi - rzuciła żartobliwie, chociaż to również była prawda. O ile łatwiej było przemknąć szkolnymi korytarzami bez zwracania na siebie zbytniej uwagi. A jak łatwiej było czekać na ojca, jak łagodniej się wyglądało, gdy wzywali go po tym, jak cisnęła twarzą koleżanki o łazienkowe lustro, barwiąc wszystkie kafle szkarłatem. Tak pięknym, tak zasłużonym. Gdy kolejny raz przyszło jej tłumaczyć, że ta suka sobie zasłużyła, ale nie w tych słowach, w tych odpowiednich, w tych pełnych fałszywej skruchy i nieistniejących wyrzutów sumienia. Jak łatwiej było słuchać, że na drugi raz powinna cztery razy się upewnić, że dookoła nie ma świadków, a ślady zatrzeć. I gdyby nie ta pizda, która akurat weszła do łazienki, sprawy by nie było.
Jednakże szybko upomniała się w myślach, że żart ten może nie był zbyt odpowiedni, w końcu nie zdążyła wybadać gruntu na którym stoi, nie znała kobiety stojącej przed nią, wiedząc o niej zbyt mało.
-Zanosiło się na deszcz, przyodzianie jasnych barw było nieco ryzykowne - dodała z delikatnym uśmiechem.
Jej wzrok wciąż spoczywał na postaci kobiety, lustrując ją uważnym spojrzeniem.
  Prezent nie spotkał się z kpiną, a wręcz reakcja kobiety była miłym zaskoczeniem, kamieniem z serca. A ona stwierdziła, że jak tylko przekroczy próg mieszkania na horyzontalnej to zasypie Baldwina żarliwymi pocałunkami za swój wkład w całość, która zebrała pochlebną opinie. Nie mogła doprawdy znaleźć lepszego przyjaciela.
-dla mnie? - wymruczała nieco zdumiona, nie spodziewając się podarku, w końcu to ona przychodziła w gości. Jasne spojrzenie powędrowało za przedmiotem. Powoli otworzyła pudełko, szybko tasując w głowie szereg informacji. Czy wypadało to zrobić teraz? Niektórzy uznawali, że w dobrym guście było otworzyć prezent dopiero, gdy będzie się samemu. Acz postanowiła iść śladami prababki, szczególnie, że czuła jej wzrok na sobie.
Opuszkiem palca przesunęła po skórzanej oprawce, delektując się przyjemną teksturą.
-Naprawdę nie wiem co powiedzieć - wymruczała całkiem szczerze, widocznie rozczulona, delikatnie obłapiając księgę. Widząc autograf wolała nawet nie myśleć ile taka książka mogła być teraz warta, a to nieco usztywniło jej ruchy, powoli odłożyła prezent, by ten wylądował bezpiecznie w pudełku. Kolejny święty przedmiot w jej życiu.
-Jestem Ci wdzięczna. Za prezent... i twój czas - jasne tęczówki pochwyciły spojrzenie kobiety. Nic nie było cenniejsze od czasu. Jej prababka wcale nie musiała jej go poświęcać, nie musiała odnawiać kontaktu, mogła rzucić ją w zapomnienie, potępić - to było łatwiejsze. A jednak dzisiejszego dnia stały tu obie, rozpoczynając, jak sądziła Mulciber, nowy wspólny rozdział i pewnie miało to drugie dno, ale nim będzie przejmować się później.
- Będę pojętną uczennicą - obiecała. Dopiero teraz uświadamiając sobie, że żyła niejako odsunięta od świata, który powinna bardzo dobrze znać. Historie, które rzucane od niechcenia i w subiektywnym świetle powinna poznać o wiele lepiej, bardziej, aby lepiej zrozumieć kim jest, aby wyraźniej widzieć dokąd zmierza. Aby nie zapomnieć skąd pochodzi i co powinna trwale wymazać.
Obraz tak jak szybko się ruszył, tak ponownie zastygł. Zerknęła na kobietę, obserwując wyraz jej twarzy, wchłaniając bijącą siłę i chłód. Jeszcze raz zerknęła na obraz oceniając ile dane jest mu widzieć. Niezbyt wiele.
Nie mogła powstrzymać się od uśmiechu. Piękno w czystej postaci.
-Winny Tobie, najdroższa prababciu, dozgonną wdzięczność, za uhonorowanie go w tak wyjątkowy sposób - wyznała. Cóż za kreatywna forma okrucieństwa. Zgadywała, że Baldwinowi się spodoba, jak mu o tym powie.
Usiadła we wskazane przez prababcie miejscem wracając do niej spojrzeniem.
-Herbaty, poproszę - rzuciła, nie wiedząc za bardzo o co się prosi, a to wydawało się takie typowe, przewidywalne, bezpieczne. Herbata zawsze była dobrym wyborem.
Nerwy czy kompulsja? - drgnęła delikatnie. A już myślała, że zostanie to niezauważone, lub zwyczajnie zignorowane. W domu nikt nie zwracał uwagi na jej odpały, gdyż każdy pod tym względem był równie zjebany, a każdy przedmiot pozostawał idealnie ustawiony, zwrócony w odpowiednim kierunku, nie zaburzając harmonii. Inni zazwyczaj patrzyli, toteż będąc przyłapana, w dodatku odpytana, przez moment zastanawiała się która odpowiedź była dobra. Dobrej nie było. Wyjdzie albo na wariatkę, albo na kogoś słabego, nie radzącego sobie ze stresem.
-Kompulsja - odparła zgodnie z prawdą - Ojciec lubił nieco zaburzać swoje dzieci - dodała, posyłając jej przesłodki uśmiech.
-Poznałaś może już któregoś z mych braci, bądź kuzynkę, Buniu? - zapytała lekko. Żaden z nich nie zająknął się słowem na temat poznana prababci, a jednak Ona również tego nie zrobiła.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Philomena Mulciber (3235), Scarlett Mulciber (4332)




Wiadomości w tym wątku
[26/08/72] Wierzę zaś w wartość krwi - przez Philomena Mulciber - 17.11.2024, 22:04
RE: [26/08/72] Wierzę zaś w wartość krwi - przez Scarlett Mulciber - 18.11.2024, 21:38
RE: [26/08/72] Wierzę zaś w wartość krwi - przez Philomena Mulciber - 24.12.2024, 02:50
RE: [26/08/72] Wierzę zaś w wartość krwi - przez Scarlett Mulciber - 27.12.2024, 12:27
RE: [26/08/72] Wierzę zaś w wartość krwi - przez Philomena Mulciber - 24.01.2025, 22:07
RE: [26/08/72] Wierzę zaś w wartość krwi - przez Scarlett Mulciber - 28.02.2025, 19:26
RE: [26/08/72] Wierzę zaś w wartość krwi - przez Philomena Mulciber - 13.03.2025, 11:31
RE: [26/08/72] Wierzę zaś w wartość krwi - przez Scarlett Mulciber - 29.06.2025, 16:06
RE: [26/08/72] Wierzę zaś w wartość krwi - przez Philomena Mulciber - 31.01.2026, 20:27

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa