• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton Las Wisielców [5.09.1972] The end is where we begin | Maddox, Faye

[5.09.1972] The end is where we begin | Maddox, Faye
pies wojny
i get mean when i'm nervous
just like a bad dog
wiek
31
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
bandzior
Krótko przystrzyżony szatyn, o gęstych brwiach i dłuższych bokobrodach. Bez zarostu za to niedokładnie ogolony, jakby od tępej brzytwy. W rozciągniętym swetrze w dodatku podziurawionym. Sprawia wrażenie bezdomnego, jednak dobrze zbudowanego, wysokiego[187] i o pełnym, bielutkim uzębieniu. Niesie za sobą nieprzyjemną woń wilgoci i zmokłego kundla. Zielone oczy ze smutnym spojrzeniem, zwykle wbitym gdzieś pod nogi.

Maddox Greyback
#2
29.12.2024, 00:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.12.2024, 00:26 przez Maddox Greyback.)  

Naprawdę rzadko kiedy wystawiał chociaż czubek nosa dalej, niż skraj Nokturnu. Nie potrzebował tamtego przerysowanego świata spoza pięknej zgnilizny wyrzuconych za margines społeczny, a on nie potrzebował Maddoxa. Tak jak napisał jej w liście, poza Ścieżkami zawsze i wszędzie czuł tylko jak zwiedzający. Zarówno Pokątna jak i Horyzontalna w jego oczach widziane były jak taki pokraczny park rozrywki. Z jednej strony dom strachów gdzie przerażał go pompatyczny przepych rozrzutnych bogoli w każdej fasadzie mijanego budynku. Z drugiej pokój krzywych zwierciadeł, bo za powściągliwymi gestami, całą tą mieszczańską manierą, kryły się zdegenerowane na wskroś dusze obłudników. Prędzej zaufałby zadłużonemu u Changów opio-ćpunkowi, niż nowobogackiemu kamienicznikowi. A żeby ich chuj po pysku natłukł.

Dlatego niezbyt spodobała mu się prośba o spotkanie w Lesie Wisielców, bo nie był on ani na Nokturnie, ani pod nim. Jednak był to kompromis jak najbardziej do przyjęcia, skoro Faya nie miała ochoty babrać się znowu w gliniance. Dobrze rozumiał, że nie dla wszystkich było to najbardziej komfortowe miejsce, bo właśnie za to najbardziej je kochał. Hermetyczna bańka do której ciężko było dostać się komuś z zewnątrz. Nieprzystępna i nieprzyjazna dla niewtajemniczonych. I im dłużej taka pozostała tym dłużej mógł cieszyć się swoją "uroczą" wolnością. Nie mógł jej obiecać, że przy nim nic się jej nie stanie, bo nie miał zamiaru jej okłamywać. Zresztą nie była głupia. Zdążyła się przekonać jak działa fizyka w tej podłej dzielnicy. Co najwyżej na Ścieżkach, przy jego boku, nikt nie miałby na tyle czelności by nagabywać, czy choćby zaczepiać Traversówne. Dla niej jednak mógł zrobić ten wyjątek i wyjść z kanałów i wpuścić do płuc coś innego, niż parujące ścieki tego gównianego miasta.

Nie miał też co za bardzo narzekać na Las Wisielców jako miejsce ich spotkania, bo akurat znał tajne przejście, które potrafiło przenieść właśnie do lasu obok Little Hangleton. Studnia wykopana w twardej ziemi. Ci którzy kręcili się po bezkresnych korytarzach trochę dłużej, niż trochę i długo, dobrze wiedzieli jak z niej skorzystać. Wystarczyło zanurzyć się całym sobą w studni na kilka sekund, a potem mokry jak pies lądowałeś gdzieś między zamglonymi drzewami tego ponurego lasu. Od razu trafił na jej trop, więc nie musiała długo za nim wyglądać. Poznawał jej zapach bardzo dobrze, bo doskonale pamiętał aromat jej krwi. Bo w starych czasach, między nimi bywało nie tylko romantycznie, czasem zdarzały się też kłótnie. Takie po których obojgu puszczała farba tam i tu. Jednak nie było co do tego wracać. Ubrany był jak zwykle, poszarpany sweter, dziurawe spodnie, rozlatujące się buty sklejone na słowo honoru. Niedokładnie ogolony, bo ciężko się równo obstrzyc w potłuczonym lusterku w dodatku starą brzytwą. Kiedy podszedł bliżej, na pewno dostrzegalne były jego sińce na twarzy. Stare, bo już nie sine, ani fioletowe. Teraz już żółtawe i rozlane po całych policzkach. Już prawie zagojona rozcięta warga i łuk brwiowy również były widoczne. On jednak widać się tym nie przejmował, bo w pierwszym odruchu uśmiechnął się zaczepnie, ale i łagodnie krzyżując z nią spojrzenia.

Na krótko jednak, bo dostrzegł jej przejętą minę, która nie napawała optymizmem. Pisała w listach, że miała nieco kłopotów, ale ostatecznie wszystko się jakoś ułożyło. Więc w czym problem? Czy Ministerstwo jednak okazało się tak podstępne, że pociągnęli ją do jakiś odpowiedzialności za wydarzenia w Dolinie? Jeśli tak, to tylko kolejna cegiełka, aby nienawidzić ten skurwiały system jeszcze bardziej. Nienawidził jak jego bliskim coś groziło. Ich cierpienia, jego niemoc. Bezsilność to najgorsze uczucie jakie temu wszystkiemu towarzyszyło.

- Co jest waderko? Skąd ta mina? Uderzył w sedno od pierwszych słów. Za dobrze ją znał, by nie wiedzieć kiedy coś ja gryzło, a kiedy tylko on ją podgryzał. Przykucnął naprzeciwko niej. Przy okazji zdjął z siebie przemoczony stęchłą wodą ze studni sweter i zaczął ją na boku wyrzynać z wilgoci i nadmiaru wody. Z nagim torsem przyglądał się jej ukradkiem, czekając na odpowiedź.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Faye Travers (3245), Maddox Greyback (3702), Pan Losu (12)




Wiadomości w tym wątku
[5.09.1972] The end is where we begin | Maddox, Faye - przez Faye Travers - 23.12.2024, 00:13
RE: [5.09.1972] The end is where we begin | Maddox, Faye - przez Maddox Greyback - 29.12.2024, 00:25
RE: [5.09.1972] The end is where we begin | Maddox, Faye - przez Faye Travers - 31.12.2024, 15:05
RE: [5.09.1972] The end is where we begin | Maddox, Faye - przez Maddox Greyback - 11.01.2025, 22:42
RE: [5.09.1972] The end is where we begin | Maddox, Faye - przez Faye Travers - 12.01.2025, 21:32
RE: [5.09.1972] The end is where we begin | Maddox, Faye - przez Maddox Greyback - 02.02.2025, 20:18
RE: [5.09.1972] The end is where we begin | Maddox, Faye - przez Faye Travers - 07.02.2025, 21:35
RE: [5.09.1972] The end is where we begin | Maddox, Faye - przez Maddox Greyback - 16.02.2025, 03:38
RE: [5.09.1972] The end is where we begin | Maddox, Faye - przez Faye Travers - 24.02.2025, 18:38
RE: [5.09.1972] The end is where we begin | Maddox, Faye - przez Pan Losu - 24.02.2025, 18:38
RE: [5.09.1972] The end is where we begin | Maddox, Faye - przez Maddox Greyback - 16.03.2025, 20:22

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa