01.01.2025, 00:24 ✶
Theo nadal uważał, że Londyńskie Chinatown nie umywało się do tego, które można było spotkać w niektórych miastach Ameryki, ale przecież nie będą podróżować przez połowę globu kiedy tylko najdzie ich ochota spędzić czas w tej specjalnym miejscu.
Z zaciekawieniem przyglądał się Hestii, która zatrzymała się na widok pochodu żałobnego niosącego trumnę, nie miał pojęcia, ze w tej chwili młoda kobieta przechodzi refleksję na temat różnic z obchodzeniem się nad zmarłymi w świecie mogolskim i tego jak to dzieje się w magicznej społeczności. Dlatego niejako z zainteresowaniem spoglądał na pannę Bletchley, ciekawe dlaczego z taką uwagą przyglądała się trumnie. Czyżby sprawne oko Brygadzistki coś wychwyciło? Ale chyba nie, skoro odwróciła się z uśmiechem, który od razu odwzajemnił.
Pracownie w tym samym miejscu, a raczej w tej samej komórce Ministerstwa Magii dawało ten komfort, że mogli opuścić miejsce pracy w tym samym czasiem, dlatego też w chińskiej dzielnicy byli razem od samego początku. Ciekaw był tej zachwalanej przez nią restauracji, kiedy podała mu nazwę nie skojarzył jej, ale trudno było odwiedzić każdy lokal w tym miejscu, które zdawało się być nim bardziej przesycone niż Hogwarcka biblioteka książkami.
- W sumie to za wiele nie, na początku września będę dotrzymywać towarzystwa wujkowi Anthony'emu podczas misji dyplomatycznej w Egipcie. - odpowiedział machinalnie na zadane pytanie i już chciał dopytać o czym takim myślała, ale jak widać teraz będzie go to swędziało w mózgu, bo zmieniła temat nim zdążył wyartykułować choćby jedną sylabę swojego pytania.
Przeniósł spojrzenie za przyjaciółki wprost na niewielkie studio tatuażu, na które zwróciła jego uwagę. zmarszczył brwi patrząc to na studio ,to na Hestię i wzruszył ramionami.
- Pewnie, czemu nie - zgodził się, bo czemu miałby oponować, może i nie była to tak popularna na zachodzie forma ozdabiania swojego ciała jak będzie w przyszłości, ale zerknąć przecież można by było. Dlatego wraz z nią z zaciekawieniem wszedł do środka, bo wystawione przed wejściem prace były nad wyraz kuszące swoją niecodziennością. Aż trudno było uwierzyć, że coś takiego można by wykonać na skórze.
Z zaciekawieniem przyglądał się Hestii, która zatrzymała się na widok pochodu żałobnego niosącego trumnę, nie miał pojęcia, ze w tej chwili młoda kobieta przechodzi refleksję na temat różnic z obchodzeniem się nad zmarłymi w świecie mogolskim i tego jak to dzieje się w magicznej społeczności. Dlatego niejako z zainteresowaniem spoglądał na pannę Bletchley, ciekawe dlaczego z taką uwagą przyglądała się trumnie. Czyżby sprawne oko Brygadzistki coś wychwyciło? Ale chyba nie, skoro odwróciła się z uśmiechem, który od razu odwzajemnił.
Pracownie w tym samym miejscu, a raczej w tej samej komórce Ministerstwa Magii dawało ten komfort, że mogli opuścić miejsce pracy w tym samym czasiem, dlatego też w chińskiej dzielnicy byli razem od samego początku. Ciekaw był tej zachwalanej przez nią restauracji, kiedy podała mu nazwę nie skojarzył jej, ale trudno było odwiedzić każdy lokal w tym miejscu, które zdawało się być nim bardziej przesycone niż Hogwarcka biblioteka książkami.
- W sumie to za wiele nie, na początku września będę dotrzymywać towarzystwa wujkowi Anthony'emu podczas misji dyplomatycznej w Egipcie. - odpowiedział machinalnie na zadane pytanie i już chciał dopytać o czym takim myślała, ale jak widać teraz będzie go to swędziało w mózgu, bo zmieniła temat nim zdążył wyartykułować choćby jedną sylabę swojego pytania.
Przeniósł spojrzenie za przyjaciółki wprost na niewielkie studio tatuażu, na które zwróciła jego uwagę. zmarszczył brwi patrząc to na studio ,to na Hestię i wzruszył ramionami.
- Pewnie, czemu nie - zgodził się, bo czemu miałby oponować, może i nie była to tak popularna na zachodzie forma ozdabiania swojego ciała jak będzie w przyszłości, ale zerknąć przecież można by było. Dlatego wraz z nią z zaciekawieniem wszedł do środka, bo wystawione przed wejściem prace były nad wyraz kuszące swoją niecodziennością. Aż trudno było uwierzyć, że coś takiego można by wykonać na skórze.