01.01.2025, 00:52 ✶
- To po co ci meble? Przecież tu jestem. - Wyszczerzył się durnie patrząc na niego bardzo sugestywnie. - Poza tym jestem świetnym podnóżkiem - przypomniał. Ale wcale nie brnął w to głęboko. Bardziej niż niesmacznymi żartami pragnął poczęstować go zanuceniem prostej melodii z jednej z piosenek Bowiego. Narzucił delikatne zabujanie się na boki i objął go rękoma wokół szyi..- Jeszcze jedno bardzo ważne pytanie. Potrafisz jeździć na rowerze? - Mogło to zabrzmieć jak kolejny głupi żart, ale pytał całkowicie szczerze. Zamierzał mu taki rower sprezentować i wyjątkowo nawet nie planował go ukraść. - No... Może jeszcze trochę istotne jest to, czy jest coś w tym domu i okolicy czego miałbym pod żadnym pozorem nie ruszać... - Bo jak mu przedstawi pomysł z ukrytym pokojem i przetransportuje tutaj jakąś wierzbę albo dąb z Doliny Godryka, a on mu powie, że chciał coś z tego zachować, to nawet Crow się wkurwi niemożebnie. - Ale trochę rozmywa mi się uwaga - przyznał nieśmiało, kontynuując zgrabne próby poprowadzenia Prewetta do tańca w rytm muzyki, którą z ich dwójki słyszał tylko on. - Zaliczyłeś tutaj swój pierwszy taniec. Kogo chcesz uczynić swoim pierwszym pocałunkiem w nowym domu? - Nie istniał człowiek, którego chciałby teraz bardziej niż Laurenta. - Wiesz, że bym dla ciebie zrobił wszystko? Gdybyś nie o to poprosił, to bym ci ukradł księżyc. - I zaśmiał się nagle, cicho i uroczo jak na niego. - To jest dobry pomysł. Ukradnę ci księżyc. - Nikt mu wtedy nie powie, że nie starał się wystarczająco. W szczególności on sam.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.