01.01.2025, 16:14 ✶
Głupi on? Oczywiście, że to był żart, ale ta gorsza część Crowa wciąż zgadzała się z tym stwierdzeniem, kiedy druga krzyczała głośno i wyraźnie, że wcale nie. Było jednak za milutko na kolejną wewnętrzną walkę - na jego twarz wypełzł na sekundę dziwny grymas, który uległ ciepłemu uśmiechowi.
- To cię nauczę. - I będzie miał śliczny rower, na którym będzie mógł jeździć do okolicznego miasta i udawać jakiegoś tam podróżnika czy badacza, który przeprowadził się tutaj niedawno. I nie bez powodu wiata obok domku zmieści dwie sztuki rowerów, bo Crow jechał dzisiaj na tym monstrum pierwszy i ostatni raz - bo jeżeli miał na czymś jeździć, to jego preferencje ograniczały się do jednej rzeczy i był to kutas jego chłopaka. - Od jazdy na rowerze ćwiczą się mięśnie dupy - uśmiechnął się szerzej. - A ten dom będzie albo najwspanialszym miejscem, z którego nie chcesz wychodzić bo czujesz się w nim dobrze, albo kupisz sobie nowy. Być może trochę... Przesunę ziemię... Zastanawiam się, czy mam ci tym wszystkim zrobić niespodziankę, a później wrócisz tutaj oglądać nowy układ pokoi, czy wolisz żebym ci to najpierw wyrysował?
Zaśmiał się, odchylając się do tyłu i ujmując go delikatnie za twarz. Był tak śliczny, tak idealny, tak...
- Możesz uznać, że już jest twój. - Pocałował go lekko. To było ledwie muśnięcie warg. - I księżyc i kruk. - I jeszcze raz, chociaż tym razem z nadzieją na pogłębienie tego pocałunku i przejechanie językiem po jego wardze. Ręce Crowa wróciły na szyję Laurenta i zawisł tak na nim na dłuższą chwilę. - Naprawdę chcesz żebym z tobą został? - Chciał dodać już na zawsze, ale gdyby usłyszał nieco oczywiste, studzące go na pewno na chwilę, a później zobaczymy, to by się sparzył strasznie. Może by się tak nie bał gdyby go kilka tygodni temu nie pobił i nie zmusił do złożenia przysięgi wieczystej, ale co się stało to się nie odstanie - ten fakt nieodwracalności własnych decyzji momentami nie dawał mu spać. - A nie tylko robił dla ciebie rzeczy? - I pewnie mogło to sugerować, że tych rzeczy robić nie chciał, ale to nie była prawda. Obdarowywanie ludzi, których kochał, było dla niego bardzo ważne. Jego chęci kończyły się dokładnie w tym momencie, kiedy czyjeś serce przestawało bić dla niego. - Odpowiedz mądrze, od tego zależy rozmiar tej twojej wielkiej szafy.
- To cię nauczę. - I będzie miał śliczny rower, na którym będzie mógł jeździć do okolicznego miasta i udawać jakiegoś tam podróżnika czy badacza, który przeprowadził się tutaj niedawno. I nie bez powodu wiata obok domku zmieści dwie sztuki rowerów, bo Crow jechał dzisiaj na tym monstrum pierwszy i ostatni raz - bo jeżeli miał na czymś jeździć, to jego preferencje ograniczały się do jednej rzeczy i był to kutas jego chłopaka. - Od jazdy na rowerze ćwiczą się mięśnie dupy - uśmiechnął się szerzej. - A ten dom będzie albo najwspanialszym miejscem, z którego nie chcesz wychodzić bo czujesz się w nim dobrze, albo kupisz sobie nowy. Być może trochę... Przesunę ziemię... Zastanawiam się, czy mam ci tym wszystkim zrobić niespodziankę, a później wrócisz tutaj oglądać nowy układ pokoi, czy wolisz żebym ci to najpierw wyrysował?
Zaśmiał się, odchylając się do tyłu i ujmując go delikatnie za twarz. Był tak śliczny, tak idealny, tak...
- Możesz uznać, że już jest twój. - Pocałował go lekko. To było ledwie muśnięcie warg. - I księżyc i kruk. - I jeszcze raz, chociaż tym razem z nadzieją na pogłębienie tego pocałunku i przejechanie językiem po jego wardze. Ręce Crowa wróciły na szyję Laurenta i zawisł tak na nim na dłuższą chwilę. - Naprawdę chcesz żebym z tobą został? - Chciał dodać już na zawsze, ale gdyby usłyszał nieco oczywiste, studzące go na pewno na chwilę, a później zobaczymy, to by się sparzył strasznie. Może by się tak nie bał gdyby go kilka tygodni temu nie pobił i nie zmusił do złożenia przysięgi wieczystej, ale co się stało to się nie odstanie - ten fakt nieodwracalności własnych decyzji momentami nie dawał mu spać. - A nie tylko robił dla ciebie rzeczy? - I pewnie mogło to sugerować, że tych rzeczy robić nie chciał, ale to nie była prawda. Obdarowywanie ludzi, których kochał, było dla niego bardzo ważne. Jego chęci kończyły się dokładnie w tym momencie, kiedy czyjeś serce przestawało bić dla niego. - Odpowiedz mądrze, od tego zależy rozmiar tej twojej wielkiej szafy.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.