01.01.2025, 21:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.01.2025, 21:33 przez Brenna Longbottom.)
Atak npc
Może tego dnia Bogini Matka miała Olivię w swojej opiece: a może tylko złość i strach dodały siły jej zaklęciu. Podmuch powietrza, który miał po prostu odepchnąć mężczyznę, uderzył z siłą małego huraganu, podrywając go w górę i odrzucając uliczką z wielką siłą.
Prosto ku Brennie, która akurat dotarła na miejsce i – słysząc odgłosy świadczące o tym, że bójka eskalowała – przyspieszyła, więc do zaułka wpadła w pełnym pędzie.
Lecący w powietrzu w twoją stronę rośli mężczyźni nie są czymś, na co spodziewa się natknąć większość ludzi. Brenna też zbytnio się nie spodziewała – prawdę mówiąc, jeśli ktoś w pobliżu przypadkiem uczył się latać, posłany w górę jakimś czarem, to zazwyczaj tą osobą była ona. W jej pracy, a także w dodatkowych aktywnościach „klubu książki” dość często jednak ciskano w nią zaklęciami, meblami, cegłami, a w jednym przypadku nawet tortem czekoladowym (do tej pory żałowała, że zrobiła wtedy odruchowo unik, bo tort rozbił się ostatecznie na ziemi i do niczego już nie nadawał). Umknęła więc na bok - o włos umykając uderzenia, ale w efekcie zderzając się przy tym z murem, a mężczyzna z wrzaskiem, który pewnie zwrócił uwagę sąsiadów, zderzył się z brukiem. Chociaż Brenna była skonsternowana, natychmiast sięgnęła po różdżkę: kłopot polegał na tym, że w pierwszej sekundzie nie wiedziała, kto tutaj stał po tej „dobrej” stronie i kogo należało rozbrajać w pierwszej kolejności. Uliczka tonęła w półmroku, a wiatr, który się zerwał po zdumiewającym czarze Olivii, i wciąż wiał Brennie w twarz, nie ułatwiał zorientowania się w sytuacji.
W tym czasie kolega rasisty najwyraźniej też uznał, że bijatyka na pięści nie jest właściwą strategią. Było ich dwóch, ona była tylko kobietą i wydawało się, że nie będą mieli żadnych problemów, ale teraz sytuacja uległa gwałtownej zmianie. Zamiast rzucić się ku Olivii, też schwycił za różdżkę.
– Ty szlamojebco! – warknął, ledwo jego towarzysz odfrunął na podobieństwo domku Dorotki, porwanego przez trąbę powietrzą, i posłał ku niej flipendo: zaklęcie odpychające.
Aktywność fizyczna pod edycję, czy uniknę zderzenia z poderwanym w górę panem
Może tego dnia Bogini Matka miała Olivię w swojej opiece: a może tylko złość i strach dodały siły jej zaklęciu. Podmuch powietrza, który miał po prostu odepchnąć mężczyznę, uderzył z siłą małego huraganu, podrywając go w górę i odrzucając uliczką z wielką siłą.
Prosto ku Brennie, która akurat dotarła na miejsce i – słysząc odgłosy świadczące o tym, że bójka eskalowała – przyspieszyła, więc do zaułka wpadła w pełnym pędzie.
Lecący w powietrzu w twoją stronę rośli mężczyźni nie są czymś, na co spodziewa się natknąć większość ludzi. Brenna też zbytnio się nie spodziewała – prawdę mówiąc, jeśli ktoś w pobliżu przypadkiem uczył się latać, posłany w górę jakimś czarem, to zazwyczaj tą osobą była ona. W jej pracy, a także w dodatkowych aktywnościach „klubu książki” dość często jednak ciskano w nią zaklęciami, meblami, cegłami, a w jednym przypadku nawet tortem czekoladowym (do tej pory żałowała, że zrobiła wtedy odruchowo unik, bo tort rozbił się ostatecznie na ziemi i do niczego już nie nadawał). Umknęła więc na bok - o włos umykając uderzenia, ale w efekcie zderzając się przy tym z murem, a mężczyzna z wrzaskiem, który pewnie zwrócił uwagę sąsiadów, zderzył się z brukiem. Chociaż Brenna była skonsternowana, natychmiast sięgnęła po różdżkę: kłopot polegał na tym, że w pierwszej sekundzie nie wiedziała, kto tutaj stał po tej „dobrej” stronie i kogo należało rozbrajać w pierwszej kolejności. Uliczka tonęła w półmroku, a wiatr, który się zerwał po zdumiewającym czarze Olivii, i wciąż wiał Brennie w twarz, nie ułatwiał zorientowania się w sytuacji.
W tym czasie kolega rasisty najwyraźniej też uznał, że bijatyka na pięści nie jest właściwą strategią. Było ich dwóch, ona była tylko kobietą i wydawało się, że nie będą mieli żadnych problemów, ale teraz sytuacja uległa gwałtownej zmianie. Zamiast rzucić się ku Olivii, też schwycił za różdżkę.
– Ty szlamojebco! – warknął, ledwo jego towarzysz odfrunął na podobieństwo domku Dorotki, porwanego przez trąbę powietrzą, i posłał ku niej flipendo: zaklęcie odpychające.
Aktywność fizyczna pod edycję, czy uniknę zderzenia z poderwanym w górę panem
Rzut PO 1d100 - 43
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 76
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.