01.01.2025, 23:12 ✶
Nie spodziewała się absolutnie, że jej zaklęcie okaże się tak potężne. Czy to była ta złość, którą skrywała głęboko przed światem? Olivia zawahała się na ułamek sekundy, gdy podmuch powietrza miotnął napastnikiem tak mocno, że gdyby napotkał na swojej drodze ścianę, mógłby... Czy ona mogłaby go zabić? Czy gdyby przewrócił się... Nie. Nie mogła myśleć w ten sposób - ona nie była zła, nie chciała by zaklęcie było tak silne, jak wyszło. Jedyne, co robiła, to broniła siebie. Przecież to się liczyło, prawda? Chociaż skłamałaby, gdyby nie powiedziała, że w tej chwili kącik ust nie uniósł się złośliwie, z satysfakcją.
To nie tak, że Olivia Quirke była krystalicznie czysta. Z gruntu człowieka to ona była naprawdę dobra, ale jak każdy miała swoją przeszłość. A ta przeszłość nauczyła ją, że czasem nie powinna litować się nad osobami, które jedyne co znały, to pogardę dla drugiej osoby. I być może nie poderżnęłaby im gardła, ale nie zamierzała płakać, że jeden z nich właśnie wyleciał z uliczki i zniknął jej z oczu, bo już odwracała wzrok w kierunku tego, który wyszarpywał różdżkę.
Zapewne gdyby miała więcej czasu, w stronę rasisty poleciałaby salwa obelg równie wyrafinowanych, co te jego. Może by mu powiedziała, że jest koneserką miłości mugolskiej, a może po prostu pokazałaby mu środkowy palec, który był międzynarodowym znakiem pokoju? Łączył nie tylko czarodziejów i mugoli, ale i wszelkie zwierzęta, posiadające palce.
Olivia uniosła różdżkę przed twarz, odruchowo próbując wytworzyć tarczę, która ochroni ją przed czymkolwiek, czym cisnął w nią przeciwnik. Nie tylko nie widziała, gdzie poleciał ten drugi, ale i czy przyjebał głową w coś ciężkiego. Nie widziała że trafił na Brennę, która przytulała się teraz do ściany. Widziała przed sobą tylko przeciwnika i własną dłoń, ściskającą pewnie rękojeść różdżki.
Rozproszenie na tarczę x2
To nie tak, że Olivia Quirke była krystalicznie czysta. Z gruntu człowieka to ona była naprawdę dobra, ale jak każdy miała swoją przeszłość. A ta przeszłość nauczyła ją, że czasem nie powinna litować się nad osobami, które jedyne co znały, to pogardę dla drugiej osoby. I być może nie poderżnęłaby im gardła, ale nie zamierzała płakać, że jeden z nich właśnie wyleciał z uliczki i zniknął jej z oczu, bo już odwracała wzrok w kierunku tego, który wyszarpywał różdżkę.
Zapewne gdyby miała więcej czasu, w stronę rasisty poleciałaby salwa obelg równie wyrafinowanych, co te jego. Może by mu powiedziała, że jest koneserką miłości mugolskiej, a może po prostu pokazałaby mu środkowy palec, który był międzynarodowym znakiem pokoju? Łączył nie tylko czarodziejów i mugoli, ale i wszelkie zwierzęta, posiadające palce.
Olivia uniosła różdżkę przed twarz, odruchowo próbując wytworzyć tarczę, która ochroni ją przed czymkolwiek, czym cisnął w nią przeciwnik. Nie tylko nie widziała, gdzie poleciał ten drugi, ale i czy przyjebał głową w coś ciężkiego. Nie widziała że trafił na Brennę, która przytulała się teraz do ściany. Widziała przed sobą tylko przeciwnika i własną dłoń, ściskającą pewnie rękojeść różdżki.
Rozproszenie na tarczę x2
Rzut N 1d100 - 82
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 63
Sukces!
Sukces!