02.01.2025, 12:44 ✶
Popatrzył uważnie na Dorę, słuchając jej uzewnętrznienia się na temat różnic w przypadku ran zadanych mieczem a słowem. Zastanowił się nad tym co mówiła, było w tym sporo racji, czasami aż się zastanawiał kto jest starszy z ich dwójki, on wiecznie szukający pretekstu do żartu, czy ona. Każdy miał swój własny bagaż, który nosił ze sobą, zapewne konieczność życia przez nią w ukryciu dodawał sporo do tego.
- Cóż, jest w tym jakiś sens, ostrze z rany wyjmiesz łatwo i zaczniesz ją szybko leczyć, a słowo z głowy wyjąć już trudniej - zgodził się z tokiem rozumowania jaki przedstawiła, miała co do tego rację, nie mógł jej tego odebrać i nawet nie zamierzał. Miał doświadczenie z oboma rodzajami bólu i zdecydowanie ten fizyczny był łatwiejszy do opanowania niż psychiczny wywołany przez to co ktoś powiedział. - Zobacz też, że każda klątwa była najpierw słowem, które dzięki magii zostało ukierunkowane w coś mającego nieść cierpienie czy śmierć - dodał jeszcze w zamyśleniu, nigdy nie patrzył z tej story na klątwy, ale przecież to prawda, słowa inkantacji były tym co kierunkowało moc magiczną rzucającego, zupełnie jak różdżka pozwalała mu skupić energię magiczną. Cóż, ale to nie było ani miejsce, ani czas na rozmyślaniu nad naturami klątw i tego jak były formowane i rzucane - jedyne co wiedział, to że kiedy w przyszłości będzie musiał poświęcić temu nieco więcej czasu, bo w tej chwili Dorą zasiała w nim ziarno ciekawości i z czasem to zacznie coraz bardziej swędzieć go w mózgu, aby zgłębić ten temat.
Lewitując kolejne książki za pomocą magii pewnie nie zwróciłby uwagi na odgłosy dobiegające od zegara. Przebywając w domu, gdzie czuły się bogini, na strychu przebywał zapieczętowany poltergeist, zdawać by się mogło czasami, że dom ten żyje własnym życiem. Ale nie mógł zignorować ruchu, który dostrzegł kątem oka, przecież byli tu tylko we dwójkę i Dora nie stała obok zegara. Zerknął w tamto miejsce i zamrugał z wciąż uniesioną różdżką. Książki, które miał właśnie wylewitować następne na półki opadły na ziemię z głuchym łupnięciem.
- Proszę powiedz, że jedna z ksiąg mnie uderzyła w głowę i mam przywidzenia - odezwał się mając nadzieję, że jest tak jak mówi, ale był gotów na rzucanie czarów, gdyby jednak okazało się, że to faktycznie jest... No właśnie, co to było?
- Cóż, jest w tym jakiś sens, ostrze z rany wyjmiesz łatwo i zaczniesz ją szybko leczyć, a słowo z głowy wyjąć już trudniej - zgodził się z tokiem rozumowania jaki przedstawiła, miała co do tego rację, nie mógł jej tego odebrać i nawet nie zamierzał. Miał doświadczenie z oboma rodzajami bólu i zdecydowanie ten fizyczny był łatwiejszy do opanowania niż psychiczny wywołany przez to co ktoś powiedział. - Zobacz też, że każda klątwa była najpierw słowem, które dzięki magii zostało ukierunkowane w coś mającego nieść cierpienie czy śmierć - dodał jeszcze w zamyśleniu, nigdy nie patrzył z tej story na klątwy, ale przecież to prawda, słowa inkantacji były tym co kierunkowało moc magiczną rzucającego, zupełnie jak różdżka pozwalała mu skupić energię magiczną. Cóż, ale to nie było ani miejsce, ani czas na rozmyślaniu nad naturami klątw i tego jak były formowane i rzucane - jedyne co wiedział, to że kiedy w przyszłości będzie musiał poświęcić temu nieco więcej czasu, bo w tej chwili Dorą zasiała w nim ziarno ciekawości i z czasem to zacznie coraz bardziej swędzieć go w mózgu, aby zgłębić ten temat.
Lewitując kolejne książki za pomocą magii pewnie nie zwróciłby uwagi na odgłosy dobiegające od zegara. Przebywając w domu, gdzie czuły się bogini, na strychu przebywał zapieczętowany poltergeist, zdawać by się mogło czasami, że dom ten żyje własnym życiem. Ale nie mógł zignorować ruchu, który dostrzegł kątem oka, przecież byli tu tylko we dwójkę i Dora nie stała obok zegara. Zerknął w tamto miejsce i zamrugał z wciąż uniesioną różdżką. Książki, które miał właśnie wylewitować następne na półki opadły na ziemię z głuchym łupnięciem.
- Proszę powiedz, że jedna z ksiąg mnie uderzyła w głowę i mam przywidzenia - odezwał się mając nadzieję, że jest tak jak mówi, ale był gotów na rzucanie czarów, gdyby jednak okazało się, że to faktycznie jest... No właśnie, co to było?