02.01.2025, 13:13 ✶
Choć szanował rodzinę, nie mógł pozwolić Faye mieszkać tutaj, gdzie w Szkocji była bardziej bezpieczna, jeżeli chodziło o przemiany w pełnię księżyca. Jak już wspomniał, jak już i ona sama przecież wiedziała, ludzie różnie reagują na obecność wilkołaka, także panującego nad sobą.
Nicholas milczał, nie udzielając jej jeszcze odpowiedniej odpowiedzi. Takiej, która mogłaby ją zadowolić. Musiał pomyśleć. Ale też nie zamierzał jej chronić non stop. Sam należał do organizacji, która chyba cudem go przyjęła, że ma mroczny znak, gdyż nie odziedziczył wilkołaczej genetyki.
- Niczego nie obiecuję.Odparł w końcu. Nie obiecywał, że przekona rodziców. Nie obiecywał, że zapewni babkę o tym, że Faye ma się dobrze i mieszkając w Anglii, będzie uważała. Powie im to, co powinni wiedzieć. Być może ojca wtajemniczy bardziej w jej sytuację, aby choć jeden rodzic, miał świadomość co się dzieje z jego córką, że nie pojawia się w domu rodzinnym?
- Będę się zbierał, bo mam jeszcze jedno spotkanie dzisiaj.
Oznajmił siostrze, dopijając swój napój. Poczekał też aż ona swoje skończy i wtedy po zapłaceniu za zamówienie, mogli opuścić kawiarnię. Spotkanie miał odhaczone, ale czuł, że od siostry szybko się nie uwolni…
Koniec sesji