• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius

[05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius
Bloody brilliant
Soft idiot, a sappy motherfucker, a sentimental bastard if you will
wiek
33
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Wysoki, bo 192 centymetry wzrostu, postawny, dobrze zbudowany mężczyzna. Czarnowłosy. Niebieskooki. Ma częściową heterochromię w lewym oku - plamę brązu u góry tęczówki. Na jego twarzy można dostrzec kilka blizn. Jedna z nich biegnie wzdłuż lewego policzka, lekko zniekształcając jego rysy, co nadaje mu surowy wygląd, mimo to drobne zmarszczki w kącikach oczu zdradzają, że często się uśmiecha lub śmieje. Inna blizna, mniejsza, znajduje się na czole. Ma liczne pieprzyki na całym ciele. Elegancko ubrany. Zadbany. Bardzo dobrze się prezentuje.

Cornelius Lestrange
#8
02.01.2025, 13:41  ✶  

Czas płynął, mimo dramatów, które działy się w ich życiu, ale jednocześnie Cornelius czuł, jakby świat wokół niego zamarł. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego tak się czuł, ani dlaczego każde słowo, które padało z ust Geraldine, sprawiało, że jego frustracja i gniew narastały. Spojrzał na nią, widząc w jej oczach cień zagubienia, który przypominał mu o jego własnej stracie. Po śmierci Amandy nie potrafił odnaleźć sensu w otaczającym go świecie, który zdawał się być jedynie nieprzyjemnym tłem dla jego cierpienia, bo każdy dzień był jak odbicie w zwierciadle, które nie chciało się zmienić. Z każdą chwilą, która mijała, z każdą nieprzespaną nocą, pogrążał się w coraz większej rozpaczy. Czas płynął, ale on czuł, że utknął w martwym punkcie. Był zły, nie tylko na siebie, ale i na tych, którzy pozostali. Osoby, które miały być blisko, teraz wydawały się odległe, jakby ich obecność nie miała znaczenia, skoro i tak były nieobecne. Eliksiry, które brał, dawały mu chwilową ulgę, ale nie leczyły. Miał wrażenie, że ich przyjaźń z Geraldine również uległa rozkładowi, podobnie jak wszystko inne w jego życiu.

-Czasami wydaje mi się, że świat naprawdę stanął w miejscu. - Odpowiedział znużonym głosem, starając się, by ton był kulturalny, mimo narastającej w nim złości. - Nie wiem, jak można „radzić sobie” z czymś takim. - Patrzył na Geraldine, która stała przed nim, a jej obecność sprawiała, że czuł się jeszcze bardziej zgnębiony, tym bardziej, że nie powinien tak tego odbierać, bo kiedyś cieszył się z jej wizyt. -Każdy ma swoje metody. - Odpowiedział, starając się zachować spokój, tym bardziej, że nie chciał wytykać Geraldine tego, że mógł domyślić się jej metod, ale jego głosie zabrzmiało coś, co mogło być złością, nawet, jeśli starał się to ukryć.

Oczywiście, nie miał zamiaru jej oceniać, wiedział, że każdy radzi sobie z tragedią na swój sposób, a dla niej ostatnie dwa nachodzące na siebie wydarzenia musiały być dwukrotnie druzgocące, ale złość nie dawała mu spokoju. Chciał, by wszyscy zniknęli, żeby nie musiał z nikim rozmawiać, a potem nikt nie próbował go zmuszać do stawiania czoła rzeczywistości, która go przytłaczała, a z drugiej strony osamotnienie nie działało na niego dobrze. Teraz, po tragicznej śmierci Amandy, czuł się jak wrak człowieka, a eliksiry, które zażywał, nie były w stanie zlikwidować bólu, który go gnębił.

- Miewamy się… różnie. - Odparł, zerkając na nią z ukosa. - Nie musisz się niepokoić ani mnie analizować, wiem, że chujowo wyglądam, a brzmię jeszcze gorzej. Zważ, że nie każdy jest gotowy na takie spotkania po tak długim czasie, Geraldine, kiedyś byliśmy w czwórkę, prócz tego mieliśmy z Amandą wielu znajomych, dom tętnił życiem, a teraz… - przerwał, nie mogąc dokończyć. W jego sercu tkwił ból, którego nie potrafił znieść odzwierciedlony w tym, że z jego słów biło rozczarowanie, które przygnębiało go bardziej niż myśl o stracie, bo Geraldine nie zasługiwała na to, by być obiektem jego frustracji, ale w jej obecności przypominał sobie wszystkie chwile, kiedy czuł się opuszczony. Rzeczywiście, miała rację. Nic nie było w porządku. Dążył do tego, by być silnym, ale jego siła była jedynie iluzją. Kiedy Geraldine odważyła się zdjąć maskę, poczuł, jak jego własna opada, co niekoniecznie mu odpowiadało.

- Mamy... mam pełen barek, zresztą wiesz, do wyboru do koloru, tylko przejdźmy do salonu. - Stwierdził, bo raczej nie zaoferował, przy czym przemilczał odpowiedź na zapewnienie, że nie chodziło tylko o Fabiana. Geraldine zignorowała jego oschły ton, co było dla niego zaskoczeniem, szczególnie, że równie gładko przyjęła jego złośliwość, a on nie mógł zdecydować, czy powinien być jej wdzięczny, czy raczej jeszcze bardziej zły. Nie chciał być zły, ale gniew na nią, na siebie, na świat wciąż go dręczył. Czuł, że z każdym dniem znikał, a ona była przypomnieniem dawnych, lepszych czasów. Z drugiej strony im dłużej patrzył na Geraldine, próbując dostrzec w niej resztki przeszłości, tym bardziej widział nie światło, a tylko cień. Jej wzrok był smutny, a bardzo lekko wyczuwalny zapach alkoholu, który unosił się wokół niej, przypominał mu o tym, że pewnie ona również nie radzi sobie z rzeczywistością. Nie miała złych intencji, ale dobrymi intencjami nie mogła zmienić przeszłości, on tak samo był bezradny w tym zakresie.

Cornelius westchnął ciężko, czując, jak jej słowa wywołują w nim mieszane uczucia, pragnął, aby wszystko wróciło do normy, ale wiedział, że to niemożliwe. Tym bardziej, że tak samo dobrze wiedział, że nie miała odwagi, by przyznać, że przyszła tu również z powodu własnego bólu po rozstaniu z Ambroisem. Wcześniej, gdy cała paczka była razem, niemalże zawsze trzymali się tu w cztery osoby - on, Amanda, Ambroise i ona. Teraz, w obliczu tragedii, wszystko się rozpadło, a Cornelius, który nigdy nie potrafił zrozumieć, jak można było wciąż żyć w grobowcu pełnym wspomnień, gdy wszystko, co ważne, umarło, nagle sam został w jednym z takich miejsc, ani myślał o wyprowadzce.

- Nie zamierzam cię oceniać, Geraldine, nie bardziej niż to robię, bo to robię, tak samo jak ty to robisz w stosunku do mnie, każdy ma swoje demony. - Myśli o Geraldine, jego wieloletniej przyjaciółce, tak samo jak o innych ludziach, przelatywały przez jego umysł jak strzały, momentami budziły gniew, innym razem smutek. - Tak, powinnaś. - Odparł, starając się nie poddać emocjom. - To, co się stało, zmieniło wszystko, to nie jest tylko kwestia twojej obecności, a jeśli cię to pocieszy, „Belmondo” też mnie zlał, tak samo, jak kilka innych osób. - Skomentował nie bez ironii, którą mogła wyczuć, mimo tego, że nie poświęcił czasu, żeby przemyśleć swoje odniesienie do kogoś, kogo raczej nie znała, ani tym bardziej, żeby je wobec tego wyjaśnić. Szczególnie, jak na czarodzieja czystej krwi, był bardzo dobrze zorientowany w otaczającym go świecie, nawet w mugolskiej części, z uwagi na zawód, który wykonywał, a także ze względu na to, że Cornelius na ogół nikogo nie dyskryminował, wszystkimi gardził tak samo... oczywiście, jeśli na to zasłużyli, albo czasami dla zasady, tu działała wybiórczość opinii, którą szybko wyrabiał, ale nie równie szybko zmieniał. Przez dwa lata po ślubie z Amandą, większość długich urlopów spędzali zagranicą, udało im się zwiedzić sporą część świata, mieli w planach wiele więcej, ale wtedy urodził się Fabian, a potem ich świat został zniszczony, już nie mieli nadrobić zaległości.

- Wątpię, że ktokolwiek łatwo odnajdzie swoje miejsce w nowej rzeczywistości, ale grunt, że wiesz, że nie wszystko jest w porządku i nie możesz myśleć, że twoja obecność to wystarczy, by naprawić to, co się stało. Nie skreślę cię, nigdy bym tego nie zrobił, cenię sobie naszą relację, ale musisz wiedzieć, że nie będę łatwy do zrozumienia. - W jego głosie brzmiała gorycz, ale także nuta szczerości. - Nie oczekuję, że zrozumiesz, co czuję, ale nie mogę pozwolić, byś myślała, że wszystko będzie dobrze, bo tu stoisz, przykro mi. - Spuścił wzrok, czując, jak ciężar jego słów unosi się w powietrzu. - I nie wiem, czy kiedykolwiek ci zapomnę to, że byłaś nieobecna, gdy najbardziej cię potrzebowałem, ale to nie ty mnie najbardziej zawiodłaś, jak już się pewnie domyślasz, poza tym ostatnimi czasy też byłem kiepską pomocą. Chyba jesteśmy kwita? Wybaczam. - Zatrzymał się na chwilę, zbierając myśli. - Ja też przepraszam. - W salonie panowała cisza, a jego spojrzenie wędrowało od okna do jej twarzy. W końcu to była jego przyjaciółka, ale ta myśl wydawała się nieco mętna, gdy wspominał, jak blisko byli, gdy ich życie było jeszcze normalne. Czuł się osaczony przez emocje, które nieustannie go dręczyły. Kiedy znów zapanowała cisza, Cornelius wstał, by przynieść alkohol. Wiedział, że to nie rozwiąże ich problemów, ale może choć na chwilę złagodzi ból, który oboje odczuwali.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cornelius Lestrange (9967), Geraldine Greengrass-Yaxley (7584)




Wiadomości w tym wątku
[05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.12.2024, 12:46
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 23.12.2024, 23:21
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.12.2024, 01:55
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 24.12.2024, 11:52
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 25.12.2024, 00:45
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 26.12.2024, 01:56
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 31.12.2024, 02:15
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 02.01.2025, 13:41
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.01.2025, 22:34
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 03.01.2025, 16:21
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.01.2025, 23:43
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 17.01.2025, 17:18
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.01.2025, 20:17
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 26.01.2025, 13:22

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa