• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[02.09.72, ranek] Sztuka upadania

[02.09.72, ranek] Sztuka upadania
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
02.01.2025, 18:57  ✶  
– Bardzo pani dziękuję – zapewniła Brenna z tym samym uśmiechem. – Nie musi pani sobie robić kłopotu – dorzuciła jeszcze w kwestii herbaty. Całkiem szczerze: nie była pewna, jak przebiegnie rozmowa z Enzo, i tak naprawdę – wbrew listownej zapowiedzi wyjca – nie zamierzała na niego krzyczeć, za to podejrzewała, że powinna przebiec bez świadków.
Weszła po schodach szybkim tempem, i już miała wtargnąć do sypialni, gdy kątem oka dostrzegła stan pracowni. Cofnęła się o krok i przez moment kontemplowała jej stan: manekin, z którego zdarto ubranie, puste wieszaki, starannie ułożone narzędzia.
Brenna nie znała się na szyciu, a raczej znała się na tyle, by móc ocenić, czy prezentowana jej sukienka została stworzona przez kogoś, kto zna się na rzemiośle, czy nie: sama nie potrafiła jednak uszyć nawet sukienki dla lalki. To była jedna z jej największych życiowych porażek – gdy chrześnica poprosiła o pomoc z ubrankiem lalki, a potem uznała, że jednak lepiej poradzi sobie z tą spódniczką sama. Prawdę mówiąc szczytem jej umiejętności było zszycie drobnej dziury, a i to robiła nie do końca równo. Ale bywała w pracowniach krawieckich wiele razy – nawet jeśli po Dolinie Godryka biegała w znoszonych spodniach, a w Ministerstwie w szarych i białych koszulach, nudnych i pozbawionych ozdób, była wciąż córką Potterówny. Kupowała sukienki dla siebie i nieskończenie wiele razy zamawiała kreacje dla Mavelle, Danielle i Lucy, które czasem nie mogły pozwolić sobie na zakup kolejnego, naprawdę eleganckiego stroju, a czasem po prostu nie chciały (ta pierwsza jęcząc, że przecież spodnie na balu to nic takiego, a ta trzecia, bo czasem zdawała się uważać, że rodzina najchętniej zamknęłaby ją w jakimś schowku).
Nawet jeżeli projektant czy krawiec nad niczym nie pracował w danej chwili, nie było mowy, aby po pomieszczeniu nie poniewierały się rysunki i skrawki materiałów. By nigdzie nie było gotowych albo prawie gotowych projektów.
Ta pracownia nie opustoszała bez powodu, a zasiane to spustoszenie było wyrwą w sercu Remingtona. I Brenna nie była pewna, czy to chwilowa, gwałtowna reakcja artysty, którego często ponosiły emocje, zwłaszcza gdy szło o jego sztukę, czy może coś znacznie głębszego.
Ale przyszła przecież się tego dowiedzieć.
A poza tym właśnie uznała, że jeśli trzeba będzie, posadzi Enzo z nitką, igłą i kawałkiem materiału choćby za pomocą przemocy.
Odwróciła się do pracowni, a potem zapukała w drzwi. Odczekała grzecznie jakieś piętnaście sekund, a jeśli nie padły jakieś okrzyki w rodzaju „akurat się ubieram”, szarpnęła za klamkę. Dziś zamierzała być tym najgorszym rodzajem gościa: niezaproszonym, niezapowiedzianym, narzucającym się gospodarzowi i odmawiającym wyjścia, dopóki nie wezwie się glin.
– Cześć – przywitała się, mierząc go spojrzeniem. A potem się uśmiechnęła. – Idziemy z wersją „teraz wygłaszam wykład jak McGonagall, żeby przypomnieć gryfońskie złote lata” czy z tą krótką, w której daję ci po głowie i wrzucam do pracowni?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3696), Enzo Remington (2657)




Wiadomości w tym wątku
[02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Brenna Longbottom - 17.12.2024, 22:07
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Enzo Remington - 02.01.2025, 18:30
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Brenna Longbottom - 02.01.2025, 18:57
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Enzo Remington - 02.01.2025, 20:02
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Brenna Longbottom - 02.01.2025, 21:32
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Enzo Remington - 02.01.2025, 23:57
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Brenna Longbottom - 03.01.2025, 00:13
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Enzo Remington - 03.01.2025, 12:45
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Brenna Longbottom - 03.01.2025, 13:20
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Enzo Remington - 03.01.2025, 14:43
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Brenna Longbottom - 05.01.2025, 12:26
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Enzo Remington - 14.01.2025, 22:17
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Brenna Longbottom - 15.01.2025, 12:49
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Enzo Remington - 21.01.2025, 11:59
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Brenna Longbottom - 21.01.2025, 15:32
RE: [02.09.72, ranek] Sztuka upadania - przez Enzo Remington - 23.01.2025, 18:39

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa