02.01.2025, 20:55 ✶
- Spacer dla zdrowia powinien kończyć się jakimś zdrowym, albo przynajmniej pysznym posiłkiem - zamarudził jeszcze na słowa Ginny nim powrócił do rozglądania się wokół jeziora.
Zatrzymał się na pytanie Cathala na temat zabezpieczeń i odruchowo sięgnął po różdżkę, aby mieć ją na podorędziu i być gotowym do użycia w nagłej sytuacji. Przypomniały mu się zabezpieczenia, które widział w wiosce w czerwcu, kiedy sprowadził go do Walii.
- Nie zdziwiłbym się, gdyby tak było, jeśli to był kiedyś dom, jednego z Blackwoodów - zgodził się z nim, trochę w ciemno, ale jeśli faktycznie było ich domostwo, to mogli się spodziewać naprawdę przeróżnych zabezpieczeń na niego założonych. Być może ząb czasu naruszył je wszystkie i żadne już nie działało, ale wiedział też, że jeśli komuś zależało na dobrych zabezpieczeniach to umieszczał je wraz fundamentami domu, a nie na samym końcu.
- Boisz się zmoczyć? Myślałem, że to koty boją się wody? - rzucił żartem na temat ani magicznej formy Guinevere, a przynajmniej tej formy o której miał pojęcie. Od pierwszego dnia kiedy się poznali był nią zafascynowany, ale w końcu był Figgiem, a ich zawsze ciągnęło o do kotów, jak widać animagów kotów też - tak to sobie tłumaczył.
Przewrócił oczami, kiedy Shafiq teleportował się jako pierwszy na drugi brzeg jeziora.
- Mógł chociaż poczekać aż zdecydujemy wszyscy, lecę do niego. Potrzebujesz podwózki? - zapytał patrząc na McGonagall czy wszystko w nią w porządku, co prawda musieli zbadać tamte ruiny, ale nie zamierzał jej tu tak porzucać, żeby sama sobie radziła. Jeżeli by faktycznie chciał skorzystać z jego pomocy przy teleportacji, to oczywiście pomógłby jej, a jeśli nie to najzwyczajniej w świecie zniknąłby z cichym pyknięciem, aby pojawić się obok Cathala i wspomóc go w upewnianiu się, że teren jest bezpieczny i szukaniu jakichś śladów bytności czarodziejów w miejscu znalezionych ruin.
Zatrzymał się na pytanie Cathala na temat zabezpieczeń i odruchowo sięgnął po różdżkę, aby mieć ją na podorędziu i być gotowym do użycia w nagłej sytuacji. Przypomniały mu się zabezpieczenia, które widział w wiosce w czerwcu, kiedy sprowadził go do Walii.
- Nie zdziwiłbym się, gdyby tak było, jeśli to był kiedyś dom, jednego z Blackwoodów - zgodził się z nim, trochę w ciemno, ale jeśli faktycznie było ich domostwo, to mogli się spodziewać naprawdę przeróżnych zabezpieczeń na niego założonych. Być może ząb czasu naruszył je wszystkie i żadne już nie działało, ale wiedział też, że jeśli komuś zależało na dobrych zabezpieczeniach to umieszczał je wraz fundamentami domu, a nie na samym końcu.
- Boisz się zmoczyć? Myślałem, że to koty boją się wody? - rzucił żartem na temat ani magicznej formy Guinevere, a przynajmniej tej formy o której miał pojęcie. Od pierwszego dnia kiedy się poznali był nią zafascynowany, ale w końcu był Figgiem, a ich zawsze ciągnęło o do kotów, jak widać animagów kotów też - tak to sobie tłumaczył.
Przewrócił oczami, kiedy Shafiq teleportował się jako pierwszy na drugi brzeg jeziora.
- Mógł chociaż poczekać aż zdecydujemy wszyscy, lecę do niego. Potrzebujesz podwózki? - zapytał patrząc na McGonagall czy wszystko w nią w porządku, co prawda musieli zbadać tamte ruiny, ale nie zamierzał jej tu tak porzucać, żeby sama sobie radziła. Jeżeli by faktycznie chciał skorzystać z jego pomocy przy teleportacji, to oczywiście pomógłby jej, a jeśli nie to najzwyczajniej w świecie zniknąłby z cichym pyknięciem, aby pojawić się obok Cathala i wspomóc go w upewnianiu się, że teren jest bezpieczny i szukaniu jakichś śladów bytności czarodziejów w miejscu znalezionych ruin.