02.01.2025, 21:10 ✶
Brenna naprawdę starała się nie ulegać pewnym stereotypom. Była miła dla obcokrajowców i próbowała zrozumieć, że ich kultura mogła być trochę inna niż ta, do której przywykła w Anglii. Nie miała uprzedzeń wobec mugolaków. Nie żywiła ani odrobiny niechęci do wilkołaków i przynajmniej próbowała nie okazywać dyskomfortu w obecności wampirów, nawet jeżeli te były… no cóż, technicznie rzecz biorąc martwe: ale wiedziała, że większość z nich wcale tego nie wybrała, i nie oznaczało to, że nie przysługują im pewne prawa. W szkole traktowała uczniów Slytherinu dokładnie tak samo, jak wszystkie inne dzieciaki. Kiedy rozdawała pączki w Biurze Brygady i Biurze Aurorów, to dostawali je wszyscy, nawet ci Brygadziści i aurorzy, którzy za Brenną nie przepadali i tylko w pączku Stanleya Borgina przypadkiem zabrakło nadzienia, ale przecież powinno się docenić fakt, że nie dosypała mu do niego środków na przeczyszczenie. A jednak… nie była na tyle obiektywnym człowiekiem, aby nie zakorzeniły się w niej pewne uprzedzenia.
Według tych uprzedzeń jeśli ktoś używał słowa szlama, to istniała szansa dwa do jednego, albo nawet trzy do jednego, że ta osoba była odpowiedzialna za eskalowanie sytuacji.
Dlatego okrzyk „ty szlamojebco” momentalnie sprawił, że skierowała różdżkę w stronę mężczyzny, który go wykrzyczał. Na jej usprawiedliwienie, jeszcze zanim rzuciła swoje zaklęcie, on cisnął swoim w Olivię – a Brenna wreszcie rozpoznała w półmroku Quirke, po części dzięki rudej czuprynie.
Przed Olivią pojawiła się tarcza: na tyle silna, że odbiła rzucone w nią zaklęcie, chociaż rozprysła się przy nim i impet uderzenia sprawił, że Quirke musiała się cofnąć. W tej samej chwili, w której się to stało, Brenna machnęła różdżką, próbując rzucić własny czar w atakującego mężczyznę – Icarcerous, które miało spowić go więzami.
Miały tyle szczęścia, że towarzysz napastnika, ciśnięty o ziemię małą trąbą powietrzną, wyczarowaną popisowo przez Olivię, został chwilowo ogłuszony i dopiero – z mizernym efektem – próbował dźwignąć się z bruku.
kształtowanie
Według tych uprzedzeń jeśli ktoś używał słowa szlama, to istniała szansa dwa do jednego, albo nawet trzy do jednego, że ta osoba była odpowiedzialna za eskalowanie sytuacji.
Dlatego okrzyk „ty szlamojebco” momentalnie sprawił, że skierowała różdżkę w stronę mężczyzny, który go wykrzyczał. Na jej usprawiedliwienie, jeszcze zanim rzuciła swoje zaklęcie, on cisnął swoim w Olivię – a Brenna wreszcie rozpoznała w półmroku Quirke, po części dzięki rudej czuprynie.
Przed Olivią pojawiła się tarcza: na tyle silna, że odbiła rzucone w nią zaklęcie, chociaż rozprysła się przy nim i impet uderzenia sprawił, że Quirke musiała się cofnąć. W tej samej chwili, w której się to stało, Brenna machnęła różdżką, próbując rzucić własny czar w atakującego mężczyznę – Icarcerous, które miało spowić go więzami.
Miały tyle szczęścia, że towarzysz napastnika, ciśnięty o ziemię małą trąbą powietrzną, wyczarowaną popisowo przez Olivię, został chwilowo ogłuszony i dopiero – z mizernym efektem – próbował dźwignąć się z bruku.
kształtowanie
Rzut W 1d100 - 37
Sukces!
Sukces!
Rzut W 1d100 - 16
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.