02.01.2025, 23:49 ✶
– Niemniej Domy wciąż dają poczucie pewnej przynależności. Duże grupy nigdy się nie sprawdzały – stwierdziła Charlotte, może trochę celowo go prowokując. – Łatwiej funkcjonować w małych, a walka o Puchar Domu zachęca do przestrzegania regulaminu i wysiłków w nauce.
Ona sama nawet lubiła zasady, według których dzielono Domy: i po prawdzie sama była pełna uprzedzeń. Jako dzieciak znacznie bardziej niż jako osoba dorosła, chociaż i dzisiaj była osobą niechętną wielu mniejszością – nie cierpiała goblinów, nie przepadała za wampirami, nie była wielbicielką wilkołaków. Uważała, że biedni zwykle są biedni na własne życzenie i tak dalej, i tak dalej. Charlotte Kelly pod pewnymi względami była zaskakująco rozsądna, pod innymi zasługiwała na noszenie plakietki z napisem Okropna Osoba.
– Doskonale oddają temat wydarzenia i jestem pewna, że wprowadzą odpowiednią atmosferę – oświadczyła Charlotte, spoglądając na projekty. Szczera? Charlotte była szczera, jeśli się jej to opłacało – albo jeśli bycie szczerym było zabawnie. Była szczera, gdy prawda mogła być ciekawsza od kłamstwa. Była szczera, jeżeli naprawdę szanowana swojego rozmówcę: ale grono szanowanych przez nią osób składało się głównie z Anthonyego, Morpheusa, Jonathana i może własnych dzieci, a to była inna kategoria. Teraz uciekła się do gładkiej półprawdy, bo kreacje faktycznie były klimatyczne, chociaż ktoś taki jak Charlotte zastanawiał się oczywiście, czy Rosierowie nie uzyskaliby lepszego efektu.
Ale ona nie mogła już zamawiać kreacji szytych na zamówienie u Rosierów, a była ciekawa, jak daleko w swojej karierze może dojść Enzo i nie chciała póki co go do siebie zrazić.
Chociaż jej uśmiech stał się może odrobinę mniej ciepły, gdy wspomniał o jej szczęce.
No doprawdy!
Jej szczęka była wspaniała. Idealna!!! Wyglądała świetnie niezależnie od tego, jaki dekolt akurat nosiła Charlotte, a Enzo – była pewna – nie znał się na tym kompletnie. Miała wielką nadzieję, że w szyciu okaże się lepszy niż w dobieraniu typów dekoltów, bo inaczej będzie musiała zacząć chodzić i rozpuszczać o nim nieprzyjemne plotki.
– W takim razie spróbujmy z wodą – powiedziała jednak, jak gdyby nigdy nic. – Asymetria brzmi dobrze: pozwoli trochę odsłonić nogi i nie naruszyć tych wszystkich nudnych standardów, czego wypada, a czego nie wypada… – stwierdziła, pochylając się nad szkicowanym projektem. Każdy detal omawiała z równą uwagą, bo w końcu Charlotte uważała, że ubrania to naprawdę istotna sprawa dla każdego czarodzieja.
Ona sama nawet lubiła zasady, według których dzielono Domy: i po prawdzie sama była pełna uprzedzeń. Jako dzieciak znacznie bardziej niż jako osoba dorosła, chociaż i dzisiaj była osobą niechętną wielu mniejszością – nie cierpiała goblinów, nie przepadała za wampirami, nie była wielbicielką wilkołaków. Uważała, że biedni zwykle są biedni na własne życzenie i tak dalej, i tak dalej. Charlotte Kelly pod pewnymi względami była zaskakująco rozsądna, pod innymi zasługiwała na noszenie plakietki z napisem Okropna Osoba.
– Doskonale oddają temat wydarzenia i jestem pewna, że wprowadzą odpowiednią atmosferę – oświadczyła Charlotte, spoglądając na projekty. Szczera? Charlotte była szczera, jeśli się jej to opłacało – albo jeśli bycie szczerym było zabawnie. Była szczera, gdy prawda mogła być ciekawsza od kłamstwa. Była szczera, jeżeli naprawdę szanowana swojego rozmówcę: ale grono szanowanych przez nią osób składało się głównie z Anthonyego, Morpheusa, Jonathana i może własnych dzieci, a to była inna kategoria. Teraz uciekła się do gładkiej półprawdy, bo kreacje faktycznie były klimatyczne, chociaż ktoś taki jak Charlotte zastanawiał się oczywiście, czy Rosierowie nie uzyskaliby lepszego efektu.
Ale ona nie mogła już zamawiać kreacji szytych na zamówienie u Rosierów, a była ciekawa, jak daleko w swojej karierze może dojść Enzo i nie chciała póki co go do siebie zrazić.
Chociaż jej uśmiech stał się może odrobinę mniej ciepły, gdy wspomniał o jej szczęce.
No doprawdy!
Jej szczęka była wspaniała. Idealna!!! Wyglądała świetnie niezależnie od tego, jaki dekolt akurat nosiła Charlotte, a Enzo – była pewna – nie znał się na tym kompletnie. Miała wielką nadzieję, że w szyciu okaże się lepszy niż w dobieraniu typów dekoltów, bo inaczej będzie musiała zacząć chodzić i rozpuszczać o nim nieprzyjemne plotki.
– W takim razie spróbujmy z wodą – powiedziała jednak, jak gdyby nigdy nic. – Asymetria brzmi dobrze: pozwoli trochę odsłonić nogi i nie naruszyć tych wszystkich nudnych standardów, czego wypada, a czego nie wypada… – stwierdziła, pochylając się nad szkicowanym projektem. Każdy detal omawiała z równą uwagą, bo w końcu Charlotte uważała, że ubrania to naprawdę istotna sprawa dla każdego czarodzieja.