03.01.2025, 00:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.01.2025, 00:14 przez Brenna Longbottom.)
– A ja próbuję ci wyjaśnić, że brak twojej obecności i rezygnacja z projektowania nie sprawią, że wszyscy będą bezpieczni – stwierdziła Brenna, ale z pewną ulga, że przynajmniej dotarło do niego: to nie była jego wina. Opadła wreszcie na łóżko, siadając u jego boku, przestając ślęczeć nad nim niczym przysłowiowy, mugolski diabeł nad dobrą duszą.
– Sądzisz, że zmieni się samo z siebie, Enzo? – spytała z powagą, spoglądając mu prosto w oczy. Bo ona ciągle wierzyła. Jasne, może już nie bez zastrzeżeń w Zakon, może nie w siebie, nawet niekoniecznie w swoich towarzyszy broni. Ale wierzyła, że coś może zostać zrobione: i że nic nie robienie na pewno nie zmieni kompletnie niczego. – Jeśli wszyscy się wycofają, tak jak ty, to faktycznie, tak będą uczeni i będą istniały takie podziały. I nie. Nikt go nie nauczy wtedy, że jest gorszy, bo oni go zabiją, Enzo. Nie powinieneś też pieprzyć o domie Ślizgonów. Moja ciotka jest Ślizgonką. Jestem wściekle pewna, że z jej ust nigdy nie usłyszałam i nie usłyszę słowa „szlama”. Mój znajomy ze Slytherinu niedawno padł ofiarą ataku, bo powiedział w prasie, że śmierciożercy to terroryści. A jeśli chodzi o tych czystokrwistych drani…
Uśmiechnęła się, tym uśmiechem z gatunku niewesołych.
– Masz rację, nie jestem McGonagall. Takich jak oni nie mam zamiaru przekonywać za pomocą słów, a za pomocą różdżki – poinformowała. Słowa? Słowa nigdy nie działały, gdy miałeś do czynienia z fanatykiem. Nie działały i wtedy, gdy miałeś do czynienia z kimś, kogo interesowały tylko własne korzyści: i kto uważał, że może je osiągnąć dzięki krzywdzeniu innym. Brenna tak naprawdę nigdy nie uważała się za prawdziwie dobrą osobę. Prawdziwie dobra osoba pewnie nie powinna czerpać satysfakcji na samą myśl o każdym zwolenniku śmierciożerców, który trafiał w łapy demontorów. Nie miała wobec nich litości: nie miała dla nich współczucia. – Za to mam dla ciebie szlaban. Boisz się, że jeśli będziesz szył na wielkie okazje, ktoś ucierpi? Na Lammas pojawiły się stroje, które mogły chronić ludzi. Szyj je. Zapłacę ci za nie. Rozdajmy je mugolakom, którzy mogą być w dzisiejszych czasach zagrożeni. Przygotuj taki dla Raphaeli. Daj je mnie, a ja dam je ludziom, którzy też nie chcą używać słów. Ale nie rzucaj czegoś, co kochasz robić i nie czekaj aż coś się zmieni, tylko sam spróbuj to zrobić.
– Sądzisz, że zmieni się samo z siebie, Enzo? – spytała z powagą, spoglądając mu prosto w oczy. Bo ona ciągle wierzyła. Jasne, może już nie bez zastrzeżeń w Zakon, może nie w siebie, nawet niekoniecznie w swoich towarzyszy broni. Ale wierzyła, że coś może zostać zrobione: i że nic nie robienie na pewno nie zmieni kompletnie niczego. – Jeśli wszyscy się wycofają, tak jak ty, to faktycznie, tak będą uczeni i będą istniały takie podziały. I nie. Nikt go nie nauczy wtedy, że jest gorszy, bo oni go zabiją, Enzo. Nie powinieneś też pieprzyć o domie Ślizgonów. Moja ciotka jest Ślizgonką. Jestem wściekle pewna, że z jej ust nigdy nie usłyszałam i nie usłyszę słowa „szlama”. Mój znajomy ze Slytherinu niedawno padł ofiarą ataku, bo powiedział w prasie, że śmierciożercy to terroryści. A jeśli chodzi o tych czystokrwistych drani…
Uśmiechnęła się, tym uśmiechem z gatunku niewesołych.
– Masz rację, nie jestem McGonagall. Takich jak oni nie mam zamiaru przekonywać za pomocą słów, a za pomocą różdżki – poinformowała. Słowa? Słowa nigdy nie działały, gdy miałeś do czynienia z fanatykiem. Nie działały i wtedy, gdy miałeś do czynienia z kimś, kogo interesowały tylko własne korzyści: i kto uważał, że może je osiągnąć dzięki krzywdzeniu innym. Brenna tak naprawdę nigdy nie uważała się za prawdziwie dobrą osobę. Prawdziwie dobra osoba pewnie nie powinna czerpać satysfakcji na samą myśl o każdym zwolenniku śmierciożerców, który trafiał w łapy demontorów. Nie miała wobec nich litości: nie miała dla nich współczucia. – Za to mam dla ciebie szlaban. Boisz się, że jeśli będziesz szył na wielkie okazje, ktoś ucierpi? Na Lammas pojawiły się stroje, które mogły chronić ludzi. Szyj je. Zapłacę ci za nie. Rozdajmy je mugolakom, którzy mogą być w dzisiejszych czasach zagrożeni. Przygotuj taki dla Raphaeli. Daj je mnie, a ja dam je ludziom, którzy też nie chcą używać słów. Ale nie rzucaj czegoś, co kochasz robić i nie czekaj aż coś się zmieni, tylko sam spróbuj to zrobić.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.