• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth

[04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth
Panicz Z Kłami
Hot blood these veins
My pleasure is their pain
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Bardzo wysoki - mierzy 192 cm wzrostu. Z reguły ubiera się w czarne bądź stonowane kolory, ale można go spotkać w wielobarwnym ubiorze. Włosy ciemnobrązowe, oczy zielone. Jest bardzo blady, ma sine wokół oczu, które nieco jaśnieje, kiedy jest nasycony, ale to nieczęsto się zdarza.

Astaroth Yaxley
#2
03.01.2025, 15:46  ✶  
Mi z kolei trochę odbijało. Może trochę bardziej niż byłbym w stanie przyznać, ale taki to był już urok rodzeństwa Yaxleyów, że bagatelizowali własne demony na rzecz tych faktycznych, istniejących. Cóż, moim nie-problemem były mary senne, które mieszały mi się z rzeczywistością. Wielokrotnie widziałem w snach martwą Geraldine, tak martwą, realistycznie martwą, że zacząłem zapisywać w dzienniku fakty, a przynajmniej rzeczy, które - jak sądziłem - są prawdziwe, między innymi dlatego w pewnym momencie zarządziłem sobie robienie notatek od razu.
Notowałem o tym dźwięku, jak gdybym słyszał Geraldine już wcześniej. Niby zrobiłem to od razu, ale teraz nie byłem tego już taki pewny. Czy to nie zdarzyło się we śnie, że się obudziłem i może zacząłem notować...? Pisałem też o tym, a potem o psach Geraldine. One istniały i zakładałem, że gdyby jej nie było, to nie byłoby też psów... Co było z kolei gównianą teorią, ale starałem się tego twardo trzymać, próbując po prostu nie zwariować.
Na domiar złego, Kim się wyprowadziła kilka dni temu. Miałem wrażenie, że minęła wieczność. Nie chciała podać dokładnych powodów, ale może powodem byłem ja. Gdybym był na jej miejscu, to wyprowadziłbym się właśnie ze swojego powodu. Była ostatkiem mojej siły, którą zachowywałem, bo pragnąłem by wciąż widziała mnie takiego, jakim byłem wcześniej, poza tym sama była... Harda. Nie martwiłem się, że coś jej zrobię, bo potrafiła o nas zadbać. Ale teraz nawet to się skończyło.
Pijałem zimną, starą krew, co było cholernie niesmaczne, ale bałem się, że rozerwę kogoś, że może tym razem faktycznie zabiję. Laurent był tak blisko śmierci. Tak blisko śmierci... Sam również raz zarazem ocierałem się o jej szatę, tak często, że może tak naprawdę nie mijałem śmierci, tylko sam nią byłem? Potrafiłem wpatrywać się godzinami w swoje dłonie, widząc oczami wyobraźni same kości, kościste palce i kościste kostki nadgarstków. Kiedy wypuszczałem powietrze spomiędzy warg, zastanawiałem się, czy mój oddech mógł zabić.
Nie byłem pewny, ile czasu nie wychodziłem z mieszkania, karmiąc się starą, zimną krwią, ale minęło trochę. Mogłem się również założyć, że odwiedzała momentami mieszkanie Triss, bo bałagan znikał. Albo to ja byłem już duchem i tak naprawdę nie paskudziłem. Może tak na dobrą sprawę, nie byłem śmiercią, tylko duchem. To byłoby chyba lepsze niż wampiryzm. Chyba. Albo i nie. Nikt mnie nie widział, nikt o mnie nie pamiętał, więc doznałem dogłębnego szoku, kiedy w końcu usłyszałem swoje imię.
Wstałem niepewnie. Miałem przeogromną nadzieję, że to Geraldine, tak olbrzymią, że miałem wrażenie, że to jej głos mnie wołał. Nie widziałem powodu, dla którego miałaby mnie szukać, poza tym obawiałem się, że jej śmierć była naprawdę. Co więc będzie, jeśli to nie ona mnie wołała? Może to Triss? A może mi się przesłyszało?
Poprawiłem nieco swoją piżamę, ale ostatecznie stwierdziłem, że nic nie mogło jej pomóc. Wyjrzałem ze swojej sypialni niepewny, co mnie może czekać. Chyba najbardziej obawiałem się, że nic na mnie nie czekało. W sensie nikt. Dziwne uczucie, ale jednak stanąłem w uchylonych drzwiach i bez słowa wpatrywałem się w puste przejście, ruszając w końcu swój tyłek na tyle by wyjrzeć za róg, by mieć oko na salon.
Faktycznie była tam Geraldine, ale... szukałem w tym obrazie jakiegoś zakłamania. Byłem w piżamie. Może dalej spałem. Która mogła być godzina?! Może przed chwilą wziąłem eliksir nasenny?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astaroth Yaxley (3136), Geraldine Greengrass-Yaxley (4248)




Wiadomości w tym wątku
[04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.01.2025, 02:20
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 03.01.2025, 15:46
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 03.01.2025, 16:25
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 04.01.2025, 23:50
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.01.2025, 00:16
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 05.01.2025, 15:41
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.01.2025, 01:15
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 12.01.2025, 00:26
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.01.2025, 00:02
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 18.01.2025, 21:06
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.01.2025, 23:24
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 26.01.2025, 16:48
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.01.2025, 00:21
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Astaroth Yaxley - 04.02.2025, 20:45
RE: [04.09.1972 - przed południem] responsibility | Geraldine & Astaroth - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 12.02.2025, 10:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa