03.01.2025, 16:16 ✶
Scylla obserwowała całą sytuację z rosnącym skonsternowaniem, choć jej twarz, poza błądzącym pomiędzy pozostałą dwójką spojrzeniem, pozostawała opanowana. Lyssa wydawała się emanować narastającym oburzeniem, jakby każde kolejne słowo Charlesa było osobistą obrazą. Z kolei Mulciber, rozkładając marynarkę na oparciu krzesła, wyglądał jak ktoś, kto chciałby zapaść się pod ziemię. Atmosfera gęstniała z każdą chwilą, a Scylla miała wrażenie, że lada moment między jej towarzyszami dojdzie do wybuchu.
Zamiast dać się ponieść emocjom, postanowiła podejść do problemu z chłodną kalkulacją. Skoro nikt z nich nie miał pieniędzy, to przecież z pustego nawet Salomon nie naleje, więc tym bardziej nie widziała sensu w piętrzeniu wzajemnych oskarżeń. W końcu każdy z nich był tutaj na własne życzenie, nikt nie zmuszał ich do wspólnego posiłku. A że każde z nich zostawiło głowę na Horyzontalnej 14 to już inna kwestia.
Rozejrzała się po lokalu. Wokół panował ruch, lecz nikt poza ich stolikiem zdawał się nie zauważać zamieszania. To dawało jej przestrzeń do działania. Myśląc o możliwościach, szybko zidentyfikowała kilka opcji. Lokal był przytulny, choć wydawało się, że personel mógłby skorzystać z dodatkowej pary rąk. To mogło rozwiązać ich problem, ale nie wydawało się, by mogło to oszczędzić Lyssie dalszego poczucia zażenowania.
Schowała do kieszeni guziczki, tak jak polecił Charlie; miał rację, szkoda byłoby je zgubić, a im więcej o tym myślała, tym mniejsze szanse dawała tej walucie na rozwiązanie sprawy. Westchnęła głęboko, patrząc nieco prosząco na Lyssę, żeby opanowała nerwy, bo przecież jej złość nie sprawi, że Mulciber pieniądze wyczaruje. Poza tym czemu tak się uparła, że to on miał za nich wszystkich płacić?
- Zawsze można zapytać obsługę, czy możemy rachunek odpracować - zaproponowała, ale celowo unikała spojrzenia Lyssy w tym momencie, bo doskonale wiedziała, że ją nim zgromi. Scylli absolutnie nie przeszkadzała praca w kuchni, ale Mulciberówna przecież w życiu fizycznym wysiłkiem by się nie skalała. - Możemy też wysłać jedną osobę do Praw Czasu po pieniądze. - Tutaj już spojrzała na resztę, bo to chyba było dość neutralne rozwiązanie. - No i zawsze możemy też wybiec bez płacenia, ale to już będzie kradzież i sensacja. Ponadto ja bardzo wolno biegam i na pewno zostanę złapana, a potem ze stresu was wydam i wszystko wyśpiewam, więc... Wybór pozostawiam wam. - Oznajmiła, moszcząc się wygodniej na krześle i zaczynając bujać nogami tam i z powrotem.
Zamiast dać się ponieść emocjom, postanowiła podejść do problemu z chłodną kalkulacją. Skoro nikt z nich nie miał pieniędzy, to przecież z pustego nawet Salomon nie naleje, więc tym bardziej nie widziała sensu w piętrzeniu wzajemnych oskarżeń. W końcu każdy z nich był tutaj na własne życzenie, nikt nie zmuszał ich do wspólnego posiłku. A że każde z nich zostawiło głowę na Horyzontalnej 14 to już inna kwestia.
Rozejrzała się po lokalu. Wokół panował ruch, lecz nikt poza ich stolikiem zdawał się nie zauważać zamieszania. To dawało jej przestrzeń do działania. Myśląc o możliwościach, szybko zidentyfikowała kilka opcji. Lokal był przytulny, choć wydawało się, że personel mógłby skorzystać z dodatkowej pary rąk. To mogło rozwiązać ich problem, ale nie wydawało się, by mogło to oszczędzić Lyssie dalszego poczucia zażenowania.
Schowała do kieszeni guziczki, tak jak polecił Charlie; miał rację, szkoda byłoby je zgubić, a im więcej o tym myślała, tym mniejsze szanse dawała tej walucie na rozwiązanie sprawy. Westchnęła głęboko, patrząc nieco prosząco na Lyssę, żeby opanowała nerwy, bo przecież jej złość nie sprawi, że Mulciber pieniądze wyczaruje. Poza tym czemu tak się uparła, że to on miał za nich wszystkich płacić?
- Zawsze można zapytać obsługę, czy możemy rachunek odpracować - zaproponowała, ale celowo unikała spojrzenia Lyssy w tym momencie, bo doskonale wiedziała, że ją nim zgromi. Scylli absolutnie nie przeszkadzała praca w kuchni, ale Mulciberówna przecież w życiu fizycznym wysiłkiem by się nie skalała. - Możemy też wysłać jedną osobę do Praw Czasu po pieniądze. - Tutaj już spojrzała na resztę, bo to chyba było dość neutralne rozwiązanie. - No i zawsze możemy też wybiec bez płacenia, ale to już będzie kradzież i sensacja. Ponadto ja bardzo wolno biegam i na pewno zostanę złapana, a potem ze stresu was wydam i wszystko wyśpiewam, więc... Wybór pozostawiam wam. - Oznajmiła, moszcząc się wygodniej na krześle i zaczynając bujać nogami tam i z powrotem.
i poklękli spóźnieni u niedoli swej proga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga