• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius

[05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius
Bloody brilliant
Soft idiot, a sappy motherfucker, a sentimental bastard if you will
wiek
33
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Wysoki, bo 192 centymetry wzrostu, postawny, dobrze zbudowany mężczyzna. Czarnowłosy. Niebieskooki. Ma częściową heterochromię w lewym oku - plamę brązu u góry tęczówki. Na jego twarzy można dostrzec kilka blizn. Jedna z nich biegnie wzdłuż lewego policzka, lekko zniekształcając jego rysy, co nadaje mu surowy wygląd, mimo to drobne zmarszczki w kącikach oczu zdradzają, że często się uśmiecha lub śmieje. Inna blizna, mniejsza, znajduje się na czole. Ma liczne pieprzyki na całym ciele. Elegancko ubrany. Zadbany. Bardzo dobrze się prezentuje.

Cornelius Lestrange
#10
03.01.2025, 16:21  ✶  

Corio stał w korytarzu, czując, jak jego myśli krążą w nieskończoność, w jednej, zawiłej pętli. Wzrok miał utkwiony w oknie, widzianym przez szparę w drzwiach do kuchni, przez które wpadały promienie słońca, które w ostatnich tygodniach wydawały się zbyt jasne, bardzo radosne w porównaniu do jego wewnętrznego mroku. Dni stawały się coraz dłuższe, Słońce, które wznosiło się coraz wyżej, wydawało się drwić z ich sytuacji, jakby przypominało im, że życie toczyło się dalej, mimo ich osobistych tragedii. Czuł, że życie trwało, świat pędził do przodu, a on utknął w martwym punkcie, gdzie czas i wspomnienia stawały się coraz bardziej przytłaczające. Geraldine, jego dawna przyjaciółka, do której nie wiedział, jak powinien się odnosić i czy nadal byli przyjaciółmi, stała obok w zasięgu ręki, a on nie wiedział, jak miałby się do niej zwrócić. Próbował zrozumieć, o czym mogła myśleć, ale nie potrafił. Każda chwila spędzona w jej towarzystwie przypominała mu o tym, co stracił, i o tym, jak bardzo się zmienili. Dawniej ich rozmowy były pełne swobody, teraz czuł, jak każde zdanie stawało się trudne i zawiłe.

Z trudnością stłumił frustrację, która narastała w nim z każdą chwilą. Poczuł złość. Nie tylko na nią, ale na cały świat. Na to, że tak łatwo przychodziło oddalać się od ludzi, którzy kiedyś byli bliscy. Pamiętał, jak spędzali razem chwile, śmiejąc się i dzieląc marzenia, a teraz zostali tylko cieniami swoich dawnych ja. „Nie jesteśmy przygotowani na coś takiego”, stwierdziła. Miał ochotę odpowiedzieć, że nikt nie jest i nie będzie, nigdy, ale nie chciał być złośliwy, nawet wbrew temu, że już parokrotnie taki był. Zamiast tego milczał, zastanawiając się, jak przekazać swoje uczucia.

„Nie analizuję cię.”
Ta, jasne.

Cornelius w duchu parsknął, nie rozumiejąc, dlaczego tak bardzo się starała, by go zrozumieć. Nie chciał być analizowany ani nie planował być łatwy do zrozumienia, bo nie był książką, którą można było czytać, gdy się tego chciało. Znali się na tyle dobrze, że mogła domyślać się tego, co nim targało, tak jak on domyślał się, że ona spędziła ostatnie tygodnie w swoim mieszkaniu, zamknięta w swojej jaskini, podczas gdy on zmagał się z rzeczywistością na własną rękę. Oboje nie korzystali z dobrodziejstw świata na zewnątrz. Dni stawały się coraz dłuższe, a lato zbliżało się wielkimi krokami, ale dla niego te zmiany były zupełnie obojętne. Czuł, jakby czas zatrzymał się w miejscu, utknął w martwym punkcie, z którego nie potrafił znaleźć drogi wyjścia, u Yaxley pewnie było podobnie, choć przeżywała inną tragedię. Straciła przyjaciółkę i chłopaka, dwoje z trojga, może także jego, mimo, że nie chciał zaprzepaszczać ich relacji. W konflikcie między Geraldine a Ambroisem nie miał zamiaru obierać stron, tym bardziej, że to ona do niego przyszła, jego „najlepszy przyjaciel” go dalej zlewał. Obecność kobiety otworzyła rany, które zdążyły już nieco się zagoić, ale nadal krwawiły. Chciał się od niej odwrócić, ale w głębi serca wiedział, że ona była jego jedynym łącznikiem z przeszłością, z czasami, które wydawały się teraz tak dalekie i nierealne. Przynajmniej próbowała, to miało więcej wartości niż cokolwiek, co zrobił, a raczej, czego nie zrobił Greengrass.

- W tej sytuacji trudno cokolwiek zrozumieć, bo jak mówisz, nikt nas na to nie przygotował. - Odpowiedział, choć jego głos brzmiał bardziej jak oskarżenie. Dokończyła jego myśl, mimo, że nie musiała tego robić, bo oboje wiedzieli, co miał na myśli. To była prawda, która bolała go najbardziej. Nie był w stanie zaakceptować, że ich życie, które kiedyś wydawało się pełne obietnic, zostało zniszczone, czuł się jak w pułapce, a każdy dzień był walką o przetrwanie. Chciał, żeby wszystko wróciło do normy, ale wiedział, że to niemożliwe. W głębi duszy i ona, i on borykali się z własnymi demonami, a ich spotkanie było próbą odnalezienia się w nowej, przerażającej rzeczywistości. Pragnął, by znów mogli być tymi osobami, które spędzały czas we czwórkę, śmiejąc się i dzieląc radościami, ale rzeczywistość była inna. Byli we dwoje. Amanda nie żyła, a Ambroise... chuj go wiedział. Mógł wypierdolić gdziekolwiek, nawet do Ghany, bo tam rósł pieprz, a jeśli chodziło o informacje, które Lestrange miał na jego temat i o stan poczytalności przyjaciela, gdy widzieli się po raz ostatni kilka tygodni temu.

- Ja też nie. - Przytaknął, miał na myśli całą sytuację, ich wszystkich i te wszystkie dramaty na raz i każdy z osobna. Zdecydowanie nie mieli tak skończyć.

Kiedy Geraldine zajęła miejsce na sofie, Cornelius ruszył się, aby sięgnąć po alkohol z barku. Ruszył w tamtym kierunku, zastanawiając się, co mogłoby złagodzić ich ból. Wiedział, że alkohol nie rozwiąże ich problemów, ale może na chwilę odciągnie ich myśli od rzeczywistości, a rzeczywistość była trudna. Wciągnął powietrze, czując zapach drewna i perfum, które wydawały się intensywniejsze niż kiedykolwiek. Kiedy wstał, by sięgnąć po alkohol, poczuł pustkę panującą w pomieszczeniu pełnym mebli, które nie zmieniły ułożenia od tamtego popołudnia, ale brak jakiegoś istotnego elementu był dla niego jak namacalny. Nie tak dawno temu to miejsce tętniło życiem, a teraz stało się pustą przestrzenią, w której wspomnienia przygniatały go jak ciężki kamień. Przypomniał sobie, jak często spotykali się tutaj, dyskutując o sprawach, które wydawały się ważne, ale w obliczu obecnej sytuacji wydawały się błahe. Rozlał dwie szklanki grzesznie drogiej whisky, która przez kilka lat czekała na dobrą okazję, ale skoro ta nie nadeszła, nie w pozytywnym sensie wartym, żeby ją świętowali, to ta okoliczność wydawała się mężczyźnie co najmniej odpowiednia, żeby ją odkorkować. A najlepiej to opróżnić całą butelkę, do ostatniej kropli. Nie powstrzymywał się podczas lania, mimo, że bursztynowa ciecz powinna liznąć dno szklanki, zajęła trzy czwarte pojemności, a resztę wypełniły schłodzone kamienie. Postawił kryształ przed Geraldine, po czym przysunął go do niej po wypielęgnowanym drewnianym blacie ławy, na którym żona nie pozwalała mu nic stawiać bez podkładek, co już nie miało znaczenia. Swój alkohol trzymał w ręku.

- Za jakieś jutro. - Zatoastował bez rozbawienia, nie wiedział, co przyniesie przyszłość, ale był pewien, że nie będzie to nic dobrego, a mimo to uniósł szklankę, nie uśmiechnął się, ale nie skrzywił twarzy. Nie zamierzał już dłużej oceniać Geraldine ani jej skreślać, ale czuł, że ich przyjaźń była teraz jedynie cieniem tego, czym była kiedyś, tylko w ich rękach spoczywał ciężar odbudowy namiastki tego, zaczęcia od nowa bez dwóch filarów dawnej relacji. Sięgnął po alkohol, czując, że to jedyny sposób, by złagodzić ból, który ich oboje dręczył.

- Belmondo to francuski aktorzyna. - Wrócił do przerwanego tematu, bardzo kpiącym tonem głosu, mimo tego, że nie komentował reakcji Geraldine na pojebanie jej byłego. - Czaruś, bożyszcze nastolatek i kur domowych, łachudra i, wybacz mi, ale babiarz, a przynajmniej pozer pozujący na babiarza. Nie zrozum mnie źle, kocham tego typa jak rodzinnego brata, dlatego  nie zamierzam wchodzić pomiędzy was. To nie jest moja sprawa, szczególnie, że wiem, że to dla ciebie trudne, więc to ostatni raz, gdy o tym wspominam. - Uprzedził, dolał alkoholu, bez słowa opróżnił szklaneczkę. - Wydawało nam się, że się ogarnął, tym bardziej mi przykro. - Nie powiedział, że jej współczuje, tylko dolał jej alkoholu. - Zatem jesteśmy kwita. Obecność wystarczy. Wiedz, że ja też nigdzie się nie wybieram ani nie biorę stron, ale nie gadajmy o naszych dramatach. To niezdrowe. - Zapewnił, bo starał się nie być egoistą w swojej tragedii, gdy dookoła niego działy się sprawy, które miały wpływ na nielicznych ludzi, na których mu zależało.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cornelius Lestrange (9967), Geraldine Greengrass-Yaxley (7584)




Wiadomości w tym wątku
[05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.12.2024, 12:46
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 23.12.2024, 23:21
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.12.2024, 01:55
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 24.12.2024, 11:52
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 25.12.2024, 00:45
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 26.12.2024, 01:56
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 31.12.2024, 02:15
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 02.01.2025, 13:41
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.01.2025, 22:34
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 03.01.2025, 16:21
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.01.2025, 23:43
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 17.01.2025, 17:18
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.01.2025, 20:17
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 26.01.2025, 13:22

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa