• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [12.08.1972] And into the forest I go

[12.08.1972] And into the forest I go
Widmo
Long is the day and long is the night, and long is the waiting of Arawn
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
W mitologii walijskiej Pan Zaświatów zwanych Annwn, bóg terroru i zemsty. Dziś nazywany jest Królem Annwn, albo Królem Piekła. Przemierza niebo na karym rumaku w zastępie Cŵn Annwn, Psów Annw - białych jak śnieg ogarów, polując na ludzkie, potępione dusze. Podczas Cad Goddeu, Wojny Drzew, wywołanej przez kradzież jednego z psów Arawna, został pokonany przez Amaethon i jego brata, Gwydiona.

Arawn
#13
03.01.2025, 17:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.01.2025, 18:20 przez Arawn.)  

Zwierzęta wiele wyczuwały. Potrafiły instynktownie dopasować się do tonu, w jakim nadawał człowiek, choć czasem nawet się nie odezwał. Więc jak to działało? Magiczne wibracje? Szósty zmysł? Tajemni bogowie, którzy trzymali pieczę nad tymi, co nie posiadali własnego głosu. Przynajmniej Albo przynajmniej strun głosowych, które wieść pozwoliłyby im ponieść dalej. Cokolwiek było tym czasem to skoro tyle wyczuwały zwykłe zwierzęta, to ile mogły poczuć istoty magiczne? Ile mogły zobaczyć centaury broniące właśnie tych, którzy nie byli w stanie stanąć w obronie własnej? W was nie było lęku, ale jego brak nie zakrawał na arogancję. Naturalny instynkt człowieka, by walczyć o własne życie, bił razem z waszymi sercami. W sercu Scylli biło coś jeszcze - fascynacja tymi, którzy odmówili nazwania siebie "stworzeniami". Podczas gdy jej towarzysz odczuwał tylko rosnącą frustrację zagadkami i niejasnymi hasłami.

Kolejny pomruk poniósł się pod szeleszczącymi koronami drzew. Coś sobie opowiadały - co? Coś przekazywały - o czym? Tak zamruczały i centaury w rytmie uznania. Jakby miały zaraz podjąć dalszą dyskusję, lecz nie podjęły. Posłusznie milczały. Jeśli Leviahan wątpił, czy zabranie ze sobą wieszczki było dobrym pomysłem, to chyba przekonał się, że jednak warto było. Choć to właśnie ty znałeś język centaurów i rozumiałeś je bardziej niż większość czarodziei to najwyraźniej jej nie sprawiało trudności poruszanie się między ich wyniosłymi hasłami i dopasowanie odpowiedzi do zadawanych pytań i zagadnień. To był pierwszy prezent, który przyniosłeś - Widzącą, bo centaury same wróżyły i podążały za przeznaczeniem wypisanych w gwiazdach, pod którymi żyły. To jednak, jak dobrymi wróżbitami byli nie znaczyło, że nie dało się ich zaskoczyć. A wy? Zaskoczyliście ich?

- Twoim językiem przemawia mądrość mimo źrebięcego wieku. - Vralnil skinął głową w kierunku Scylli - tak, właśnie z tym uznaniem, którego mogłaś się kolejny raz dopatrywać. Próżno było dopatrywać się pozytywnego odzewu w każdym. Wsłuchując się w rytmikę tego lasu usłyszałabyś, jak jeden z nich żachnął się z tyłu, prychnął cicho z niezadowoleniem, bo nie było takich słów w języku ludzi, centaurów czy trytonów, które by go zadowoliły. Mogłaś dopatrywać się lekkiego wykrzywienia ust i mocniejszego ściągnięcia brwi na twarzy czarnowłosego, który stojąc po prawicy Vralnila zerknął na niego. Lecz zamiast od tego uciekać - konfrontowałaś się z tym. Tak jak skonfrontował się Leviathan.

Leviathan, którego słowa zrodziły małe napięcie, a powolny gest jeszcze większe. Czarnowłosy zrobił krok w tył, kila kopyt zaszurało o ściółkę, zapach wilgotnego mchu, mokrej ziemi i skóry zmieszał się ze sobą uderzając w wasze nozdrza. Vralnil skinął głową - tym razem zachęcająco. Ugodowo. Sięgaj. Był przy tym tak samo spokojny, chociaż Scylla widziała, że poprawił nieznacznie ustawienie swoich ramion, że inaczej ustawił swoje mocne nogi. Do czego? Ucieczki, ataku, uniku?

Kiedy powolny gest ujawnił niewielkiego smoczka - centaury się rozluźniły. Sam Vralnil spojrzał na ten ukazany dar, ale ledwie przez moment. Przenikliwe spojrzenie wróciło do smoczych oczu. Pionowych źrenic upodabniających go do maleństwa mieszczącego się w jego dłoni. Kiwnął głową na centaura po swojej lewej stronie o brązowych włosach, który zarzucił łuk na ramię i powolnym krokiem wyszedł w waszym kierunku, wyciągając rękę po smoczognika. Zaniósł go do Vralnila, a w zamian odebrał od niego podaną włócznię.

- Już nie jest twoim przyjacielem? - Zapytał blondyn, biorąc smoczognika na swoją wyprostowaną dłoń. Dało się po nim zobaczyć zaintrygowanie, kiedy usłyszał swój rodowy język, tak płynny i dźwięczny w gardle dwunoga. - Co natura daje, natura zabiea. - Zgodził się, wyciągając strzałę z kołczanu centaura obok. Spojrzał na Scyllę. Obrócił strzałę w rękach - tak, by mógł zadać cios. Wrócił spojrzeniem do Leviathana. Ustawienie jego rąk nie pozostawiało wątpliwości, co zamierzał zrobić. Jeden cios. Tylko jeden cios...


... który nigdy nie nadszedł.

- Co natura dała, pielęgnuje to. - Vralnil wsunął z powrotem strzałę do kołczanu i rozluźnił palce, wypuszczając smoczognika. - Przyjaźń z naturą to dar, który każdy z nas potrafi uszanować. Teraz widzę, że twoje słowa były szczere, a serca nie przysłaniał fałsz pobudek. - Smogocznik, popiskując, wrócił do Leviathana i osiadł na jego ramieniu, wsuwając łeb pod jego szczękę. - Niech tak będzie. Centaury raz jeszcze zaufają wiatrowi, który przechadza się między krukami i nie przynosi ze sobą burzy. Czarny Pan i ten, kto przyjdzie z nim, będzie mógł przejść przez te lasy wyznaczoną przez nas ścieżką. Dostanie przewodnika. Kiedy staniecie przed lasem i trzy razy zawołacie me imię - zjawi się. Zaczekajcie na niego. Lecz jeśli nie zwróci nam kawałka lasu i nie dotrzyma umowy, jeśli kłusownicy wejdą do tej kniei - wiatr przyjdzie po was. - I nie będzie już tak miłościwy. Vralnil spojrzał na Scyllę. - Jeśli będziesz dalej kroczyła po kamieniach z gwiazd, spotka cię coś niezwykłego. Nie zgub ścieżki, Widząca. - I z tymi słowami odebrał swoją włócznię i zwrócił. Galopem puścił się w las - a jego centaury za nim.



death.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Arawn (2051), Leviathan Rowle (2266), Scylla Greyback (1834)




Wiadomości w tym wątku
[12.08.1972] And into the forest I go - przez Leviathan Rowle - 27.10.2024, 23:54
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Scylla Greyback - 28.10.2024, 00:26
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Leviathan Rowle - 21.11.2024, 07:53
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Arawn - 22.11.2024, 19:51
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Scylla Greyback - 06.12.2024, 01:35
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Leviathan Rowle - 17.12.2024, 03:43
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Arawn - 23.12.2024, 16:42
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Scylla Greyback - 31.12.2024, 03:11
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Leviathan Rowle - 31.12.2024, 17:29
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Arawn - 31.12.2024, 18:48
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Scylla Greyback - 02.01.2025, 23:05
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Leviathan Rowle - 02.01.2025, 23:45
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Arawn - 03.01.2025, 17:24
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Scylla Greyback - 06.01.2025, 02:37
RE: [12.08.1972] And into the forest I go - przez Leviathan Rowle - 21.01.2025, 07:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa