03.01.2025, 19:44 ✶
Charles liczył na wiele. Na podziękowania, ramiona zarzucone na szyję, pocałunek w policzek. I choć tego chciał, to wiedział, że w przypadku Scylli, takie życzenia były nie tylko naiwne, a wręcz wprost głupie. Panna Greyback była zbyt specyficzna, zbyt specjalna, by takie proste gesty wystarczyły.
- Nie wiedziałem, że to... to, co właśnie powiedziałaś. - Uśmiechnął się. Dziewczyna imponowała mu z każdym dniem bardziej, tym razem rozpoznając kwiat, a także posługując się jego łacińską nazwą! Co więcej, znała też zastosowanie! - Gdybym wiedział, że są trujące, pewnie wybrałbym coś innego. Mam nadzieję, że ten bukiet nie jest silnie trujący? - Zażartował. Kwiatki nie były przecież groźne jako ozdoba. Nikt chyba nie zamierzał ich jeść. - Jaskry! To słowo znam. Wydawało mi się, że będą ładniejsze, niż róże. Róże zostawię na specjalne okazje? To znaczy, dzisiaj też jest dla mnie specjalne. Bardzo.
Przy Scylli, wszystkie problemy zdawały się nie mieć znaczenia. Dziewczyna sama w sobie była pewnym problemem, przez który robiło się gorąco, a myśli kierowały się w nieodpowiednim kierunku. Charles sam nie wiedział, jak ona to robiła; działała na niego zupełnie inaczej niż dziewczęta, z którymi dotąd był. Nie sprawiała, że chciał od razu zedrzeć z niej ubrania, jak Astrid, nie powodowała, że chciał za wszelką cenę uczynić ją bezpieczną i szczęśliwą, ani jak ta dziewczyna, którą spotkał na widowisku randkowym (a która okazała się zupełnie niemiła), ani jak żadna inna kobieta w jego życiu. Przy Scylli zupełnie tracił głowę i choć zdawał sobie sprawę z tego, jak odstaje od szeroko pojętej normalności, to ta jej niecodzienność przyciągała go jeszcze bardziej. Była jak nagroda czekająca na szczycie złotej góry i Charlie musiał się starać za trzech, by po tę nagrodę sięgnąć.
- Naprawdę dużo wiesz. - Pochwalił, kiedy po raz kolejny podzieliła się ciekawostką. - Studiowałaś nauki przyrodnicze? Czy to tylko takie hobby? A ten grzyb... ciekawe, czy mógłby przenieść się na ludzi? To dość przerażające. A co do mojego tego, co chcę powiedzieć, to nie martw się, to nic takiego! To nic złego. H-hej, Scylla!
Nie spodziewał się zmiany tempa, ale nie przeszkadzało mu to. Co więcej, skoro już oddał bukiet i obie dłonie miał wolne, to zmienił nieco chwyt. Wygodniej będzie, gdy Scylla nie będzie trzymać go za rękaw.
Drugą dłonią przytrzymał tę jej, a następnie splótł ich palce.
- Nie wiedziałem, że to... to, co właśnie powiedziałaś. - Uśmiechnął się. Dziewczyna imponowała mu z każdym dniem bardziej, tym razem rozpoznając kwiat, a także posługując się jego łacińską nazwą! Co więcej, znała też zastosowanie! - Gdybym wiedział, że są trujące, pewnie wybrałbym coś innego. Mam nadzieję, że ten bukiet nie jest silnie trujący? - Zażartował. Kwiatki nie były przecież groźne jako ozdoba. Nikt chyba nie zamierzał ich jeść. - Jaskry! To słowo znam. Wydawało mi się, że będą ładniejsze, niż róże. Róże zostawię na specjalne okazje? To znaczy, dzisiaj też jest dla mnie specjalne. Bardzo.
Przy Scylli, wszystkie problemy zdawały się nie mieć znaczenia. Dziewczyna sama w sobie była pewnym problemem, przez który robiło się gorąco, a myśli kierowały się w nieodpowiednim kierunku. Charles sam nie wiedział, jak ona to robiła; działała na niego zupełnie inaczej niż dziewczęta, z którymi dotąd był. Nie sprawiała, że chciał od razu zedrzeć z niej ubrania, jak Astrid, nie powodowała, że chciał za wszelką cenę uczynić ją bezpieczną i szczęśliwą, ani jak ta dziewczyna, którą spotkał na widowisku randkowym (a która okazała się zupełnie niemiła), ani jak żadna inna kobieta w jego życiu. Przy Scylli zupełnie tracił głowę i choć zdawał sobie sprawę z tego, jak odstaje od szeroko pojętej normalności, to ta jej niecodzienność przyciągała go jeszcze bardziej. Była jak nagroda czekająca na szczycie złotej góry i Charlie musiał się starać za trzech, by po tę nagrodę sięgnąć.
- Naprawdę dużo wiesz. - Pochwalił, kiedy po raz kolejny podzieliła się ciekawostką. - Studiowałaś nauki przyrodnicze? Czy to tylko takie hobby? A ten grzyb... ciekawe, czy mógłby przenieść się na ludzi? To dość przerażające. A co do mojego tego, co chcę powiedzieć, to nie martw się, to nic takiego! To nic złego. H-hej, Scylla!
Nie spodziewał się zmiany tempa, ale nie przeszkadzało mu to. Co więcej, skoro już oddał bukiet i obie dłonie miał wolne, to zmienił nieco chwyt. Wygodniej będzie, gdy Scylla nie będzie trzymać go za rękaw.
Drugą dłonią przytrzymał tę jej, a następnie splótł ich palce.