Temat zaginionych kotów był bardzo palący, szczególnie dla Figgów, którzy może nie mieszkali w Dolinie, ale byli z kotami mocno związani, zresztą mieszkało tu wielu ich znajomych, w tym babcia Norki, czy Ambroise. Jako, że dziewczyna bywała tutaj dosyć często postanowiła się zaangażować w sprawy związane ze znikającymi kotami. Przeprowadziła już jedną interwencję zakończoną sukcesem wraz z bratem i jego znajomą, więc liczyła na to, że ponownie uda jej się odnaleźć zaginione koty.
Postanowiła zaangażować w sprawę swojego przyjaciela, może nie była fanatykiem kotów tak bardzo jak ona, jednak wiedziała, że zawsze może na niego liczyć, udało jej się ostatnio po wielu latach wepchnąć mu nawet jednego z ich azylowych kotów, co sugerowało, że mógłby się przejąć losem zaginionych zwierząt, może nie tak bardzo jak ona, ale to niewiele zmieniało, ważne, że miała wsparcie. Sama bowiem miała dosyć mocno ograniczone możliwości.
Ubrana standardowo dla siebie, w krótką sukienkę w kolorze fuksji, która niemalże odsłaniała jej tyłek i w te szpile, w których mało kto potrafił się poruszać opuszczała wraz z Ambroisem jeden z domów, na którym dostrzegli informację o zaginionym kocie. Właścicielka zwierzaka nie powiedziała im zbyt wiele, cóż sporo kotów ostatnio zaginęło i praktycznie nikt nie wiedział, co się z nimi stało. Taki już mieli aktualnie klimat w tej nieszczęsnej Dolinie.
- Tak właściwie nawet nie wiem, gdzie powinnismy zacząć szukać tego Karmelka. - Starownika, pani Swan nie udzieliła im niemalże żadnych wskazówek. - Martwi mnie to, że ich tak wiele znika, wiesz Ambroise, najpierw koty, a co będzie później, ludzie? - Wolała nawet nie myśleć o tym, jaką poczułaby pustkę gdyby jej Lady nagle postanowiła ją opuścić, tyle właśnie, nie wiadomo, czy te koty robiły to same z siebie, czy ktoś im w tym pomagał. Dolina nie była ostatnio bezpiecznym miejscem, ale widma, o których było głośno, przez które był zakaz wchodzenia do Kniei chyba żywiły się ludźmi?