04.01.2025, 17:47 ✶
Paczka zaintrygowała Charlesa. Skoro nie musiała być kłopotami, ale równie dobrze mogła się nimi okazać, wolał nie czekać bezczynnie, a wstał, by widzieć wyraźniej jej zawartość, choć z odległości, tak jak prosił Lestrange.
- Nie ma sposobu, by ją powstrzymać? - Zapytał nie tyle naiwnie, co z pewną nieładną intencją. Miał dość niemilców na jeden dzień i jeśli ta szalona dziewczyna miała zostać ostrzeżona przed skutkami wysyłania głupich prezentów, może należało właśnie ją ostrzec. Coś, co wprawiało Rolpha w taki pośpiech, a do tego sprawiało, że podchodził do paczki z taką ostrożnością, nie mogło być tolerowane. Dość mieli problemów, by dokładali je Agatha czy Baldwin.
W pierwszej chwili w formie na poduszce nie rozpoznał mózgu, lecz kiedy kształt w końcu dopasował się do posiadanej na temat tego organu wiedzy, Charlie tylko uniósł brwi.
- Doprawdy..? - Zapytał świata, krzyżując ręce na piersi. Spodziewał się czegoś innego, czegoś mniej żenującego. Czy byłą dziewczynę nie było stać na więcej? Nie mógł się jednak tym zająć, bo Rodolphus nie odpuścił sceny spod drzwi. Charles strzelił spojrzeniem w bok. - Miałem wcześniej niechcianego gościa, znajomego... mojej siostry. Sądziłem, że wrócił. - Wyjaśnił krótko. - Napijesz się czegoś? Mam piwo. - Wskazał na butelkę, wciąż nienaruszoną, zdobiącą stolik.
- Nie ma sposobu, by ją powstrzymać? - Zapytał nie tyle naiwnie, co z pewną nieładną intencją. Miał dość niemilców na jeden dzień i jeśli ta szalona dziewczyna miała zostać ostrzeżona przed skutkami wysyłania głupich prezentów, może należało właśnie ją ostrzec. Coś, co wprawiało Rolpha w taki pośpiech, a do tego sprawiało, że podchodził do paczki z taką ostrożnością, nie mogło być tolerowane. Dość mieli problemów, by dokładali je Agatha czy Baldwin.
W pierwszej chwili w formie na poduszce nie rozpoznał mózgu, lecz kiedy kształt w końcu dopasował się do posiadanej na temat tego organu wiedzy, Charlie tylko uniósł brwi.
- Doprawdy..? - Zapytał świata, krzyżując ręce na piersi. Spodziewał się czegoś innego, czegoś mniej żenującego. Czy byłą dziewczynę nie było stać na więcej? Nie mógł się jednak tym zająć, bo Rodolphus nie odpuścił sceny spod drzwi. Charles strzelił spojrzeniem w bok. - Miałem wcześniej niechcianego gościa, znajomego... mojej siostry. Sądziłem, że wrócił. - Wyjaśnił krótko. - Napijesz się czegoś? Mam piwo. - Wskazał na butelkę, wciąż nienaruszoną, zdobiącą stolik.