04.01.2025, 18:28 ✶
Brenna nie zdążyła odpowiedzieć – i nie zdążyła nawet odwrócić się, by sprawdzić, czy drugi z mężczyzn czegoś nie kombinuje. Olivia rzuciła sprawnie swoje zaklęcie, i wyglądało na to, że to był najnieszczęśliwiej dzień w życiu Rogera. Jej czar poderwał jego różdżkę, przywołując ją prosto do dłoni Olivii, ale też… jakby rykoszet pociągnął mężczyznę za rękę, tak że z okrzykiem „aaaaa!!!” przeciągnęło go dobre dwa metry po bruku w stronę Quirke. Może nawet poleciałby kawałek dalej, gdyby Brenna go nie dopadła i nie chwyciła za drugą dłoń… ale nie, nie żeby mu pomóc, tylko tę wykręcić, szybko szukając kajdanek.
– Sekret zawodowy – odparła, nie patrząc chwilowo na Olivię, zajęta obezwładnianiem napastnika. – Chociaż może chciałabyś go poznać? Tak patrząc, to świetnie dałabyś sobie radę z karaniem zła i występku w imię Brygady Uderzeniowej.
– Ty suko!
– Brygada Uderzeniowa, proszę o pańskie nazwisko…
– Obie was pozwę!
– Oczywiście, będzie miał pan prawo złożenia skargi – stwierdziła Brenna cierpliwie, zadzierając wreszcie głowę, by spojrzeć na Olivię. Zmierzyła ją spojrzeniem od stóp do głów, ale wyglądało na to, że dziewczyna wyszła z opresji obronną ręką i nie potrzebowała pomocy ani Brenny, ani nikogo innego, świetnie poradziła sobie sama: biorąc pod uwagę, że miała przeciwko sobie dwóch przeciwników, to mogło wskazywać wręcz na wrodzony talent do pojedynków. – Tymczasem jest pan zatrzymany pod zarzutem napaści…
– Ona się na nas rzuciła!
– Pewnie jeszcze was tu niecnie zwabiła i potem rzuciła się z pięściami – westchnęła Brenna, podnosząc się i stawiając Rogera na nogi, a potem pośpiesznie wyrecytowała resztę formułki. Czy trochę w tej chwili faktycznie pozwalała, aby kierowały nią osobiste uprzedzenia? Pewnie tak: prawdopodobnie powinna najpierw zatrzymać całą trójkę i potem zweryfikować historię, ale cóż, w końcu widziała, jak jeden z nich wyzywał i rzucał zaklęciami, a poza tym nie była nawet na służbie, prawda? – Livy, nic ci nie jest? Chyba wszyscy będziemy musieli iść do Biura Brygady, spisać zgłoszenia, ale jakbyś mogła tak podsumować sytuację swoim okiem w dwóch zdaniach, żebym wiedziała, co dokładnie się działo…
– Sekret zawodowy – odparła, nie patrząc chwilowo na Olivię, zajęta obezwładnianiem napastnika. – Chociaż może chciałabyś go poznać? Tak patrząc, to świetnie dałabyś sobie radę z karaniem zła i występku w imię Brygady Uderzeniowej.
– Ty suko!
– Brygada Uderzeniowa, proszę o pańskie nazwisko…
– Obie was pozwę!
– Oczywiście, będzie miał pan prawo złożenia skargi – stwierdziła Brenna cierpliwie, zadzierając wreszcie głowę, by spojrzeć na Olivię. Zmierzyła ją spojrzeniem od stóp do głów, ale wyglądało na to, że dziewczyna wyszła z opresji obronną ręką i nie potrzebowała pomocy ani Brenny, ani nikogo innego, świetnie poradziła sobie sama: biorąc pod uwagę, że miała przeciwko sobie dwóch przeciwników, to mogło wskazywać wręcz na wrodzony talent do pojedynków. – Tymczasem jest pan zatrzymany pod zarzutem napaści…
– Ona się na nas rzuciła!
– Pewnie jeszcze was tu niecnie zwabiła i potem rzuciła się z pięściami – westchnęła Brenna, podnosząc się i stawiając Rogera na nogi, a potem pośpiesznie wyrecytowała resztę formułki. Czy trochę w tej chwili faktycznie pozwalała, aby kierowały nią osobiste uprzedzenia? Pewnie tak: prawdopodobnie powinna najpierw zatrzymać całą trójkę i potem zweryfikować historię, ale cóż, w końcu widziała, jak jeden z nich wyzywał i rzucał zaklęciami, a poza tym nie była nawet na służbie, prawda? – Livy, nic ci nie jest? Chyba wszyscy będziemy musieli iść do Biura Brygady, spisać zgłoszenia, ale jakbyś mogła tak podsumować sytuację swoim okiem w dwóch zdaniach, żebym wiedziała, co dokładnie się działo…
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.