Zmrużyła oczy, faktycznie nie spodziewała się, że ten mały dodatek może przynieść taki efekt, w końcu jeszcze chwilę temu unikali rozmowy po raz kolejny. Chyba była gotowa na zadawanie pytań, chociaż nieco bała się odpowiedzi, czy była gotowa usłyszeć całą prawdę? Cóż, jak straszna by ona nie była to miała zamiar w tym momencie się w niej zagłębić.
- Dobrze, że się co do tego zgadzamy. - To nie tak, że przez ten mały dodatek robił coś wbrew sobie, po prostu wybierał prawdę, nawet jeśli nie do końca chciał się nią dzielić. Najprawdopodobniej też miał dość tych wszystkich niedopowiedzeń, tyle, że teraz nic nie powstrzymywało go przed tym, aby podzielić się z nią swoimi przemyśleniami.
Nie zdawała sobie jeszcze sprawy, czy faktycznie ta rozmowa może coś zmienić, ale jeśli jej nie odbędą to się tego nie dowiedzą, więc lepiej było po prostu zaryzykować i sprawdzić, była naprawdę okropnie zdesperowana skoro sięgnęła po taką wątpliwą moralnie metodę na uzyskanie od niego informacji. Nie była to wyłącznie jej wina, gdyby nie utrudniał tego wszystkiego, to mogłoby się odbyć bez tych środków po które sięgnęła.
Powoli zaciągała się papierosowym dymem, nie uspokajał jej on jednak wcale, naprawdę była mocno zestresowana tą sytuacją, jeszcze nigdy bowiem nie zrobiła mi czegoś takiego. Póki co nie miał pojęcia, że maczała w tym palce, może nigdy się tego nie dowie? Tak byłoby chyba najprościej. Upiła kolejny łyk alkoholu, przyjemne ciepło zaczęło się rozchodzić po jej ciele. Jeszcze trochę i będą to mieli za sobą.
- Coby się nie działo nie zamierzam Cię unikać Roise, już nie, to było nieodpowiednie, nie chciałabym do tego wracać, nigdy też nie będę Tobą gardzić. - Tak, to też już było za nimi, te półtora roku było ciężkie, nie miała pojęcia jak się miewa i czy właściwie żyje, nie mogła się z nim spotykać i sprawdzać, czy wszystko jest w porządku. Nie było opcji, żeby powtórzyła to w kolejnych miesiącach. Nie po tym co się wydarzyło przez ostatnie kilka dni. Nie kiedy wiedziała, że on też nadal coś do niej czuje.
- Czy nie udało nam się razem stworzyć domu o którym zawsze marzyliśmy? Nie wierzę, że dla Ciebie to nie było wystarczające. - Mieli to, kiedyś udało im się jakoś wszystko ułożyć, dlaczego więc nie mogli tego powtórzyć, może na nieco innych fundamentach, bo skoro zaczęli wyznawać swoje wszystko, to może miałoby to większą szansę przetrwać, bez tajemnic chowanych pod dywanem.
- Brakowało mi Ciebie wiesz, i tego co mieliśmy, może to nie jest to samo, ale chyba rozumiem do czego zmierzasz. - Mogli przez krótki czas mieć namiastkę tego życia, które kiedyś było dla nich normą, zdecydowanie wyglądało ono szczęśliwej niż to aktualne, w pojedynkę.
- Zawsze istnieją szanse, tylko musimy je sobie dać, bez względu na to od czego zaczynamy, nie wydaje mi się, żeby było nam pisane coś innego niż to, co poznaliśmy. Nic nie będzie w stanie tego zastąpić. - Sojusznicy, przyjaciele, to nigdy im nie wystarczy, nie po tym, kiedy mieli najdoskonalszy, pasujący im układ. Nic właściwie nie mogli z tym zrobić, tak czy siak każdą relację jaka ich miała łączyć będą do tego porównywać.
- Roise, chciałabym się dowiedzieć, co nie pozwala Ci znowu w nas uwierzyć, dlaczego uważasz, że się dla mnie nie nadajesz, nie umiem sobie wyobrazić siebie u boku nikogo innego, a Ty ciągle mówisz o tym, że to niemożliwe. - Musiała poznać konkrety, potrzebowała tego, żeby zobaczyć jego punkt widzenia. Sama ponownie się przed nim otwierała, nie miała najmniejszego problemu z tym, aby mówić o tym, co czuła, zresztą większość z tych słów już padła z jej ust.
- Czemu tak z tym walczysz? - Wiedziała, że chciał tego samego co ona, tylko się opierał, coś go powstrzymywało, musiała się dowiedzieć co to było.