26.01.2023, 22:43 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.01.2023, 19:35 przez William Lestrange.)
Umilkł na dłuższą chwilę, bo wydawało mu się, że powiedział wystarczająco. Powoli też zaczynał robić się senny, bynajmniej nie z powodu rozmowy z Castielem, a raczej przez zapełnienie żołądka smacznym jedzeniem po wielu godzinach nie konsumowania żadnych pokarmów i być może też płynów. Poza tym, nie pamiętał kiedy ostatni raz zmrużył oko, nie był nawet pewien jaki mieli dzień tygodnia, trochę zagubił się ostatnio w badaniach i tak bardzo chciał je sprostować, że nie zauważył nawet jak bardzo sytuacja w Ministerstwie się zaogniła. Niby Eden i jej część rodziny rozmawiali o tym przy stole na ostatniej kolacji, ale William nauczył się wyłączać, gdy Malfoyowie rozmawiali o polityce. Nie mógł im dorównać w kunszcie słownym, a co dopiero wiedzy na temat struktur Ministerstwa i samego działania politycznych mechanizmów, mieli za sobą lata doświadczenia, jeżeli nie wieki. W takich momentach łapał spojrzenie kogokolwiek, kto nie był z rodziny, a należał do niej jedynie przez małżeństwo, jak on sam i dziękowali sobie wewnętrznie za swoje własne, nieme towarzystwo krojąc część pieczeni lub ryby, która przychodziło im jeść.
- Nie mówili by nic o wojnie, gdyby niektórzy czarodzieje czystej krwi nie radykalizowali się tak bardzo w swoich poglądach. Z tego, co zaobserwowałem Mugolaki czy osoby Półkrwi nie są agresywni, ale ich sukcesy wpływają na to, że stare rodziny, które miały monopol na pewne biznesy tracą na imieniu i na zyskach. Wszystko może się opierać na jakiejś teorii i może być paru fanatyków, którzy w to wierzą, ale reszta, która za nimi pójdzie będzie tylko i wyłącznie dbać o swój interes - nie wyraził swojego zdania zbyt dobitnie, ale definitywnie podkreślił, że jakakolwiek wojna, w jego mniemaniu będzie winą radykalizującej się grupy. Agresja, która wyjdzie od strony uciskanej będzie zapewne równie mocna, ale przynajmniej uzasadniona. Takie konflikty były dla niego niesamowicie trudne, bo nie widział w nich rozwiązania, po prostu sobie istniały, bo ludzie w większości pragnęli zysku, nie ważne co mówili.
- Nie wiem czy 'silny' to dobre określenie, to minister, a nie dowódca i generał. Może i racja, że bez tych potknięć lepiej by się prezentował, ale z drugiej strony, mam wrażenie, że jakby nie był Mugolakiem to żadnych takich potknięć by się nie nagłaśniało, śmiem nawet twierdzić, ze większość z nich to plotki, właśnie z powodu jego pochodzenia. Szanuję odmienność twojej opinii, ale swojej nie mam zamiaru zmienić - podkreślił, bo nie chciał tez, aby przyjaciel uznał, że narzuca mu w jakikolwiek sposób swoje zdanie. William był ostatnią osobą - Rozumiem twoją niepewność i obawy - dodał też, bo jak najbardziej tak było. Odczucia, jakie budził w Castielu Leach oraz plotki czy też nie, jakie można było słyszeć na jego temat, były podparte logicznym myśleniem i analizą. Nie osądzałby blondyna o podążanie za ślepe podążanie za tym, co mówi tłum. Każdy miał swoją opinię, którą mogł wyrazić na głos, to dla Lestrange'a się liczyło, przy tym chciał zostać, a nie pozwolić Ministerstwu czy społeczeństwu polaryzować się niebezpiecznie w bardziej radykalna stronę - jedną czy drugą.
- Wilkołaki, tak. - zgodził się - Albo odwieczne zniewolenie skrzatów - dodał, nagle - Jest przecież też sprawa wampirów czy nekromancji, to kolejna rzecz, jaką powinno zająć się ministerstwo. Te pierwsze wydają się szarą strefą, a ta druga, mimo że pierwotnie wykorzystywana do magii leczniczej teraz jest po prostu przestępstwem. - machnął ręką - Mam wrażenie, że to wszystko ma jakiś większy sens, którego nie dostrzegam, a powinienem. Chciałeś moje zdanie i je dostałeś, możemy teraz porozmawiać o czymś przyjemniejszym? - zmarszczył brwi, definitywnie nie chciał kontynuować tematu - Założę się, ze o Leachu nasłucham się jeszcze podczas tegorocznego Yule i to za nas obu - westchnął cierpiętniczo.
- Nie mówili by nic o wojnie, gdyby niektórzy czarodzieje czystej krwi nie radykalizowali się tak bardzo w swoich poglądach. Z tego, co zaobserwowałem Mugolaki czy osoby Półkrwi nie są agresywni, ale ich sukcesy wpływają na to, że stare rodziny, które miały monopol na pewne biznesy tracą na imieniu i na zyskach. Wszystko może się opierać na jakiejś teorii i może być paru fanatyków, którzy w to wierzą, ale reszta, która za nimi pójdzie będzie tylko i wyłącznie dbać o swój interes - nie wyraził swojego zdania zbyt dobitnie, ale definitywnie podkreślił, że jakakolwiek wojna, w jego mniemaniu będzie winą radykalizującej się grupy. Agresja, która wyjdzie od strony uciskanej będzie zapewne równie mocna, ale przynajmniej uzasadniona. Takie konflikty były dla niego niesamowicie trudne, bo nie widział w nich rozwiązania, po prostu sobie istniały, bo ludzie w większości pragnęli zysku, nie ważne co mówili.
- Nie wiem czy 'silny' to dobre określenie, to minister, a nie dowódca i generał. Może i racja, że bez tych potknięć lepiej by się prezentował, ale z drugiej strony, mam wrażenie, że jakby nie był Mugolakiem to żadnych takich potknięć by się nie nagłaśniało, śmiem nawet twierdzić, ze większość z nich to plotki, właśnie z powodu jego pochodzenia. Szanuję odmienność twojej opinii, ale swojej nie mam zamiaru zmienić - podkreślił, bo nie chciał tez, aby przyjaciel uznał, że narzuca mu w jakikolwiek sposób swoje zdanie. William był ostatnią osobą - Rozumiem twoją niepewność i obawy - dodał też, bo jak najbardziej tak było. Odczucia, jakie budził w Castielu Leach oraz plotki czy też nie, jakie można było słyszeć na jego temat, były podparte logicznym myśleniem i analizą. Nie osądzałby blondyna o podążanie za ślepe podążanie za tym, co mówi tłum. Każdy miał swoją opinię, którą mogł wyrazić na głos, to dla Lestrange'a się liczyło, przy tym chciał zostać, a nie pozwolić Ministerstwu czy społeczeństwu polaryzować się niebezpiecznie w bardziej radykalna stronę - jedną czy drugą.
- Wilkołaki, tak. - zgodził się - Albo odwieczne zniewolenie skrzatów - dodał, nagle - Jest przecież też sprawa wampirów czy nekromancji, to kolejna rzecz, jaką powinno zająć się ministerstwo. Te pierwsze wydają się szarą strefą, a ta druga, mimo że pierwotnie wykorzystywana do magii leczniczej teraz jest po prostu przestępstwem. - machnął ręką - Mam wrażenie, że to wszystko ma jakiś większy sens, którego nie dostrzegam, a powinienem. Chciałeś moje zdanie i je dostałeś, możemy teraz porozmawiać o czymś przyjemniejszym? - zmarszczył brwi, definitywnie nie chciał kontynuować tematu - Założę się, ze o Leachu nasłucham się jeszcze podczas tegorocznego Yule i to za nas obu - westchnął cierpiętniczo.
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated