05.01.2025, 14:04 ✶
- Nie musisz być sławny, żeby błyszczeć. - Przypomniał Rodolphusowi. Sprawy idoli i celebrytów wciąż go zajmowały, ale jego myśli były już gdzie indziej. Palcami muskał guziki koszuli towarzysza. - Jesteś jeszcze młody, Rolph. Masz czas na sławę, taką, jaką cieszy się wuj Anthony. - Dodał, nie chcąc umniejszać żadnemu z mężczyzn. Wuj Anthony też był wspaniały, ale w inny sposób, niż Lestrange'owie.
Jego oddech przyspieszył, a po kręgosłupie przeszedł przyjemny, ciepły dreszcz.
- Kiermasz dobroczynny. Charytatywny. - Poprawił się, pilnując, by używać odpowiednich słów. - To sposób na pomoc i rozreklamowanie moich świeczek. Mam nawet wizytówki, później ci pokażę. - Obiecał. Miękkie spojrzenie utkwione miał w Rodolphusie, ciesząc się jego bliskością. Zupełnie nieważne okazywały się świeczki, konieczność ich sprzedania, konieczność przygotowania przed kiermaszem. Jeśli się sprzedadzą - doskonale! Jeśli nie, będzie musiał wymyślić coś innego. Na szczęście miał kogoś, kto go wspierał. - Jeśli chcesz iść na kiermasz, możesz schować się za stoiskiem. Ze mną.
Kiedy Rolph był blisko, wszystko odchodziło na dalszy plan. Problemy z rodziną, niepewność w związku z relacją ze Scyllą, sposoby na rozruszanie biznesu, nawet Perseus i jego chora żona. Przy boku Rodolphusa liczył się tylko on i jego ciepły dotyk.
- Nie traćmy więc nawet sekundy. - Poprosił, niwelując dystans między ich wargami.
Jego oddech przyspieszył, a po kręgosłupie przeszedł przyjemny, ciepły dreszcz.
- Kiermasz dobroczynny. Charytatywny. - Poprawił się, pilnując, by używać odpowiednich słów. - To sposób na pomoc i rozreklamowanie moich świeczek. Mam nawet wizytówki, później ci pokażę. - Obiecał. Miękkie spojrzenie utkwione miał w Rodolphusie, ciesząc się jego bliskością. Zupełnie nieważne okazywały się świeczki, konieczność ich sprzedania, konieczność przygotowania przed kiermaszem. Jeśli się sprzedadzą - doskonale! Jeśli nie, będzie musiał wymyślić coś innego. Na szczęście miał kogoś, kto go wspierał. - Jeśli chcesz iść na kiermasz, możesz schować się za stoiskiem. Ze mną.
Kiedy Rolph był blisko, wszystko odchodziło na dalszy plan. Problemy z rodziną, niepewność w związku z relacją ze Scyllą, sposoby na rozruszanie biznesu, nawet Perseus i jego chora żona. Przy boku Rodolphusa liczył się tylko on i jego ciepły dotyk.
- Nie traćmy więc nawet sekundy. - Poprosił, niwelując dystans między ich wargami.
Koniec sesji