05.01.2025, 15:52 ✶
To, że rozmawiali, wcale nie zmieniało tego, że Olivia czuła się osamotniona. Miała wrażenie, że Tristan jest jakiś bardziej markotny - faktycznie był, ale nie z tego powodu, co myślała. Problem Quirke był taki, że bardzo często brała do siebie pewne rzeczy. I tak zamiast zainteresować się i po prostu zapytać, o co Tristanowi chodzi i co się dzieje, z góry założyła, że chodzi o jej zachowanie. Dlatego starała się go unikać, chociaż nie było to specjalnie trudne: oboje byli zajęci w sierpniu. Ona nie chciała mu się narzucać, więc pozwoliła się pochłonąć pracy. Ewentualne prośby o spotkania przekładała tak, że mogli spotkać się raptem dwa, trzy razy. Przed Lammas Olivia pewnie nagabywałaby Tristana tak, jak zwykle: razy kilkanaście. Ale wyłgała się pracą, nowymi zamówieniami i tym kursem mugolskim, na który w końcu poszła. Tym z gotowania, który jej podsunął. I faktycznie na niego poszła! Nauczyła się naprawdę dużo, a gdy opanowała podstawy, zaczęła eksperymentować z magią w jedzeniu. Wychodziło jej to naprawdę fajnie: nie na poziomie wybitnego cukiernika, ale starczało na jej potrzeby.
Gdy zobaczyła jego sylwetkę, nie mogła powstrzymać uśmiechu. Nieco spiętego, pełnego niepokoju, ale szczerego i szczęśliwego. Bała się trochę tego spotkania, ale czuła że jeszcze jeden taki tydzień i wybuchnie. Niby wiedziała, że trzeba było rozmawiać i w ogóle, ale jakoś nie miała na to ochoty... Nie dlatego, że nie lubiła z nim rozmawiać: tylko dlatego, że się cholernie bała. Tyle razy jej nie wyszło, a to była miłość jej życia. Jeżeli coś spieprzy, to nie będzie dla niej żadnego ratunku. Zgasiła papierosa, korzystając z tego, że był odwrócony do niej plecami. Był bezzapachowy i nie zostawiał nieprzyjemnego posmaku w ustach, chociaż tyle. Cholerstwa były niebezpieczne, bo łatwiej się było wkręcić w ich palenie niż w palenie normalnych kopciuchów.
- Cześć - nieco się rozpromieniła, gdy do niej podszedł. Wyciągnęła ręce, chcąc spleść je w pasie Tristana. Była za niska, by tak po prostu zarzucić mu je na szyję, ale to nic. Różnili się nie tylko wzrostem, ale i charakterem - a przecież przeciwieństwa się przyciągają, co nie? Byli jak idealnie dopasowane do siebie puzzelki, trzeba im było tylko lekko wygładzić krawędzie. Musieli się dotrzeć, po prostu. Zadarła głowę do góry i odwzajemniła pocałunek. - Nie... Nie do końca.
Nie wiedziała nawet od czego zacząć, więc po prostu poczochrała włosy w zakłopotaniu, wbijając wzrok w ziemię.
- Może się przejdziemy i porozmawiamy? Chciałam cię przeprosić, ale trochę mi głupio tak przy ludziach - no dobra, jak nie podstępem i ghostowaniem, to musiała polecieć na szczerość. Walnęła więc prosto z mostu to, co jej leżało na sercu. Po to tu przyszła: przeprosić, nie po buziaki, chociaż były naprawdę miłym dodatkiem.
@Tristan Ward
Gdy zobaczyła jego sylwetkę, nie mogła powstrzymać uśmiechu. Nieco spiętego, pełnego niepokoju, ale szczerego i szczęśliwego. Bała się trochę tego spotkania, ale czuła że jeszcze jeden taki tydzień i wybuchnie. Niby wiedziała, że trzeba było rozmawiać i w ogóle, ale jakoś nie miała na to ochoty... Nie dlatego, że nie lubiła z nim rozmawiać: tylko dlatego, że się cholernie bała. Tyle razy jej nie wyszło, a to była miłość jej życia. Jeżeli coś spieprzy, to nie będzie dla niej żadnego ratunku. Zgasiła papierosa, korzystając z tego, że był odwrócony do niej plecami. Był bezzapachowy i nie zostawiał nieprzyjemnego posmaku w ustach, chociaż tyle. Cholerstwa były niebezpieczne, bo łatwiej się było wkręcić w ich palenie niż w palenie normalnych kopciuchów.
- Cześć - nieco się rozpromieniła, gdy do niej podszedł. Wyciągnęła ręce, chcąc spleść je w pasie Tristana. Była za niska, by tak po prostu zarzucić mu je na szyję, ale to nic. Różnili się nie tylko wzrostem, ale i charakterem - a przecież przeciwieństwa się przyciągają, co nie? Byli jak idealnie dopasowane do siebie puzzelki, trzeba im było tylko lekko wygładzić krawędzie. Musieli się dotrzeć, po prostu. Zadarła głowę do góry i odwzajemniła pocałunek. - Nie... Nie do końca.
Nie wiedziała nawet od czego zacząć, więc po prostu poczochrała włosy w zakłopotaniu, wbijając wzrok w ziemię.
- Może się przejdziemy i porozmawiamy? Chciałam cię przeprosić, ale trochę mi głupio tak przy ludziach - no dobra, jak nie podstępem i ghostowaniem, to musiała polecieć na szczerość. Walnęła więc prosto z mostu to, co jej leżało na sercu. Po to tu przyszła: przeprosić, nie po buziaki, chociaż były naprawdę miłym dodatkiem.
@Tristan Ward