05.01.2025, 16:52 ✶
To przecież nie tak, że zamierzali je okłamać. Po prostu nie odpowiedzą im wszystkiego ze szczegółami. Przecież i tak o niektórych sprawach z pracy nie wolno było im rozmawiać – a poza tym Brenna już się nauczyła, że w sumie to ludzie niekoniecznie chcieli wiele wiedzieć o tym, jak wygląda praca Brygadzisty. Brenna w kwestii „nie mówienia o pewnych rzeczach, żeby kogoś nie martwić” potrafiła być wręcz trochę za bardzo elastyczna.
A gdy wujek potwierdził, że mają do czynienia z trupem, od razu przez głowę przeleciało jej, w jaki sposób przedstawić to wszystko, gdyby w domu ktoś o coś pytał, by przypadkiem mama nie uznała, że Brenna jest za mało dojrzała na pracę w Brygadzie, a ciocia nie nakrzyczała na wujka, że nie powinien wpuszczać bratanicy do jakichś podejrzanych dziur bez wsparcia.
Chwilę później do głowy Brenny przyszło jednak coś jeszcze.
– Zaczekam – odparła natychmiast, nawet się nie zastanawiając – nikt nigdy nie powiedział, że Brenna była najostrzejszym nożem w szufladzie, podejmowanie durnych decyzji miała w końcu we krwi – unosząc różdżkę, ledwo on by ruszył w stronę drabiny. Kierując ją ku mężczyźnie, spoczywającym na ziemi i próbując przywołać różdżkę, gdyby tę przy sobie miał – wprawdzie prokurator będzie potem narzekał, ale cóż, wypadła, jak sprawdzali czy żyje, prawda? Oczywiście, niby nie miało to sensu. Gość w końcu nie oddychał.
Nic nie powiedziała, bo to mogło być bardzo głupie, ale on nazywał się Doktor Żywa Śmierć, a jeśli szło o Brennę, sprawa przedstawiała się tak, że niezbyt lubiła eliksiry, za to bardzo lubiła baśnie.
Gdyby ktoś posadził ją nad kociołkiem i kazał przyrządzić Wywar Żywej Śmierci, Brenna siedziałaby z nieszczęśliwą miną, a potem na pewno zrobiła coś wybitnie trującego, co w ogóle nie przypominałoby Wywaru Żywej Śmierci. Za to doskonale pamiętała tę baśń: o królewnie, której podano eliksir, przez co zdawała się martwa i stracona dla świata, blada i chłodna niby zimowy śnieg, że jej pierś nie unosiła się w oddechu.
A potem książę przebudził ją ze snu.
Brenna naprawdę nie miała ochoty przekonać się, że tutaj leżała podobna księżniczka, która po tym jak wpadli tu Brygadziści chciała obudzić się w prosektorium, albo gdyby jej nie znaleźli, nocą, gdy na miejscu zostanie mniej ludzi, a nie w areszcie. I że odwróciła się do tej księżniczki plecami.
translokacja
A gdy wujek potwierdził, że mają do czynienia z trupem, od razu przez głowę przeleciało jej, w jaki sposób przedstawić to wszystko, gdyby w domu ktoś o coś pytał, by przypadkiem mama nie uznała, że Brenna jest za mało dojrzała na pracę w Brygadzie, a ciocia nie nakrzyczała na wujka, że nie powinien wpuszczać bratanicy do jakichś podejrzanych dziur bez wsparcia.
Chwilę później do głowy Brenny przyszło jednak coś jeszcze.
– Zaczekam – odparła natychmiast, nawet się nie zastanawiając – nikt nigdy nie powiedział, że Brenna była najostrzejszym nożem w szufladzie, podejmowanie durnych decyzji miała w końcu we krwi – unosząc różdżkę, ledwo on by ruszył w stronę drabiny. Kierując ją ku mężczyźnie, spoczywającym na ziemi i próbując przywołać różdżkę, gdyby tę przy sobie miał – wprawdzie prokurator będzie potem narzekał, ale cóż, wypadła, jak sprawdzali czy żyje, prawda? Oczywiście, niby nie miało to sensu. Gość w końcu nie oddychał.
Nic nie powiedziała, bo to mogło być bardzo głupie, ale on nazywał się Doktor Żywa Śmierć, a jeśli szło o Brennę, sprawa przedstawiała się tak, że niezbyt lubiła eliksiry, za to bardzo lubiła baśnie.
Gdyby ktoś posadził ją nad kociołkiem i kazał przyrządzić Wywar Żywej Śmierci, Brenna siedziałaby z nieszczęśliwą miną, a potem na pewno zrobiła coś wybitnie trującego, co w ogóle nie przypominałoby Wywaru Żywej Śmierci. Za to doskonale pamiętała tę baśń: o królewnie, której podano eliksir, przez co zdawała się martwa i stracona dla świata, blada i chłodna niby zimowy śnieg, że jej pierś nie unosiła się w oddechu.
A potem książę przebudził ją ze snu.
Brenna naprawdę nie miała ochoty przekonać się, że tutaj leżała podobna księżniczka, która po tym jak wpadli tu Brygadziści chciała obudzić się w prosektorium, albo gdyby jej nie znaleźli, nocą, gdy na miejscu zostanie mniej ludzi, a nie w areszcie. I że odwróciła się do tej księżniczki plecami.
translokacja
Rzut N 1d100 - 53
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 34
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.