06.01.2025, 00:03 ✶
Palce wciąż plątały mu się we wstążki i falbanki wyszukanego stroju. Podciągnął mu w górę przesunięte majtki, ale właściwie tylko po to, żeby teraz przesuwać palcami po ich krawędzi i bawić się materiałem, podszczypując go przy tym w pośladki. Przystopował dopiero w chwili, w której Laurent zaczął odpływać, ale nie darował sobie do końca - ostatnio miał mało okazji do badania ulubionych zakamarków jego ciała więc czerpał z tej studni aż nie ujrzy dna. Przykrył ich na moment kołderką i czerpał z tej chwili, aż chłopak do niego nie wrócił.
- Mi dalej się podoba - przyznał dość swobodnie, bawiąc się przy tym ramiączkami tego wyszukanego stroju. Sam wpadłby na to, żeby coś takiego założyć, ale chyba nigdy nie oczekiwał tego od kogoś innego. Teraz kiedy miał go obok siebie nie potrafił nie zastanawiać się nad tym, czy mogło to stać się jakąś normą. Naprawdę... Miał mieć go takiego jeszcze chociaż raz? Obawa, że ta sielanka miała swoje granice, że pewnego dnia ich relacja runie w dół i nie będzie miał go wcale, a co dopiero w tym stroju, nie opuszczała go nigdy, ale teraz w tym momencie rozkosznej błogości była skutecznie wypierana przez świadomość bycia obok. - Ty mi się podobasz. - Cmoknął go delikatnie. - Zajekurwabiście w tym wyglądasz - dodał wreszcie, nie dopuszczając takiego przeoczenia. Jedną z rąk wsunął mu pod głowę, żeby zatrzymać go w tej pozycji na dłużej, drugą, przeniósł na powrót na linię majtek, ale nie szanował jej. Bezczelnie wsuwał dłonie pod bieliznę, wyraźnie oczarowany niekoniecznie kunsztem jej uszycia, lecz tym co kryła pod spodem. Był zboczony, niewątpliwie. Aż za bardzo podobało mu się to, że mógł obmacywać jego tyłek chwilę po tym jak w nim doszedł. - Wiesz... - Zaczął i jak zwykle urwał. - Mhm. - To niestety było strasznie głupie. - Może nie powinienem w chwili, kiedy jest tak milutko, ale ostatnio miałeś dla mnie trochę mało czasu i - jednak mu gula stanęła w gardle i ostatnie słowa powiedział tak, jakby struny głosowe zadrżały mu od chrypy - nie narzekam na to, wiem co się stało, po prostu - powinien przestać się tłumaczyć - chciałem ci ostatnio coś zaproponować. - Wyjątkowo nieklimatycznie strzelił przy tym gumką jego majtek. - Żebyśmy sobie raz w tygodniu zostawiali takie kartki z faktami o sobie, których drugi nie wie, ale wiesz co... Nie jestem jednak... Aż tak cierpliwy jak myślałem... Lubisz grać w gry? - Przysunął go do siebie nieco zaborczo jak na zadane mu pytanie. - Grałeś kiedyś w prawda czy wyzwanie? Albo może prawda czy wyznanie, gdyby odpowiedź to było na ten moment za dużo...
Pozwoliłby mu nawet zacząć, ale przywołałby sobie tę butelkę. I szklankę z niedopitymi dwoma łykami też, chociaż ją chciał zaoferować leżącej przy nim blondi.
- Mi dalej się podoba - przyznał dość swobodnie, bawiąc się przy tym ramiączkami tego wyszukanego stroju. Sam wpadłby na to, żeby coś takiego założyć, ale chyba nigdy nie oczekiwał tego od kogoś innego. Teraz kiedy miał go obok siebie nie potrafił nie zastanawiać się nad tym, czy mogło to stać się jakąś normą. Naprawdę... Miał mieć go takiego jeszcze chociaż raz? Obawa, że ta sielanka miała swoje granice, że pewnego dnia ich relacja runie w dół i nie będzie miał go wcale, a co dopiero w tym stroju, nie opuszczała go nigdy, ale teraz w tym momencie rozkosznej błogości była skutecznie wypierana przez świadomość bycia obok. - Ty mi się podobasz. - Cmoknął go delikatnie. - Zajekurwabiście w tym wyglądasz - dodał wreszcie, nie dopuszczając takiego przeoczenia. Jedną z rąk wsunął mu pod głowę, żeby zatrzymać go w tej pozycji na dłużej, drugą, przeniósł na powrót na linię majtek, ale nie szanował jej. Bezczelnie wsuwał dłonie pod bieliznę, wyraźnie oczarowany niekoniecznie kunsztem jej uszycia, lecz tym co kryła pod spodem. Był zboczony, niewątpliwie. Aż za bardzo podobało mu się to, że mógł obmacywać jego tyłek chwilę po tym jak w nim doszedł. - Wiesz... - Zaczął i jak zwykle urwał. - Mhm. - To niestety było strasznie głupie. - Może nie powinienem w chwili, kiedy jest tak milutko, ale ostatnio miałeś dla mnie trochę mało czasu i - jednak mu gula stanęła w gardle i ostatnie słowa powiedział tak, jakby struny głosowe zadrżały mu od chrypy - nie narzekam na to, wiem co się stało, po prostu - powinien przestać się tłumaczyć - chciałem ci ostatnio coś zaproponować. - Wyjątkowo nieklimatycznie strzelił przy tym gumką jego majtek. - Żebyśmy sobie raz w tygodniu zostawiali takie kartki z faktami o sobie, których drugi nie wie, ale wiesz co... Nie jestem jednak... Aż tak cierpliwy jak myślałem... Lubisz grać w gry? - Przysunął go do siebie nieco zaborczo jak na zadane mu pytanie. - Grałeś kiedyś w prawda czy wyzwanie? Albo może prawda czy wyznanie, gdyby odpowiedź to było na ten moment za dużo...
Pozwoliłby mu nawet zacząć, ale przywołałby sobie tę butelkę. I szklankę z niedopitymi dwoma łykami też, chociaż ją chciał zaoferować leżącej przy nim blondi.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.