- Chyba mi nie wspominałeś. - Albo nie pamiętała? Było wiele możliwości. Ostatnio przecież rozmawiali chyba w tej jaskini, tak to się po prostu mijali. Mieli problemy z komunikacją, czego nie dało się nie zauważyć. Powinna coś z tym zrobić, była w końcu jego starszą siostrą. Naprawdę zależało jej na bracie, chociaż może nie było to ostatnio szczególnie widoczne. Nie byli w najlepszej formie, co łączyło się z tym, że obrywało im się przez to nawzajem. Powinni doprowadzić swoje życia lub nieżycia do porządku, wtedy może jakoś łatwiej im będzie koegzystować. To był jeden z jej celów na najbliższy czas, szczególnie, że najwiekszy problem, którego nie mogła ignorować został rozwiązany, a przynajmniej tak się jej wydawało.
- Jak sobie życzysz, tu i teraz. - Zaakceptowała to, nie było sensu skupiać się na tym, co wydarzyło się wcześniej, chociaż przyszła tutaj, aby opowiedzieć mu o tym, co wydarzyło się kilka dni temu. Cóż, nie zamierzała omijać tego tematu, będzie musiała do niego wrócić, chociaż najpierw wypadałoby zorientować się, jak faktycznie miewa się Astaroth, znaczy już widziała, że nie najlepiej, ale wolała zweryfikować, jak bardzo źle z nim było. Może będzie musiała zmienić swoje plany i szybciej wrócić do Londynu? Wolałaby tego nie robić, szczególnie, że dali sobie z Roisem jeszcze trzy dni, a to przecież nie było zbyt wiele.
- Dzisiaj raczej nie. Nic na to nie wskazuje. - Cóż, nie mogła ignorować tego co mówił, nie wydawało jej się jednak, aby wampiry miały jakieś tajemne moce wyczuwania tego, że ktoś umrze, przynajmniej na tyle, na ile poznała ten gatunek. Może coś jej umykało?
Mrugnęła dwa razy, gdy usłyszała jego kolejne słowa. Cóż, to co mówił nie do końca miało sens. Najwyraźniej sądził, że ona umarła, ale przecież żyła? Może nie była w najlepszym stanie, czuła się bardziej jaby wegetowała, ale jednak żyła, dotknęła swojego nadgarstka, aby się upewnić, że czuje na nim puls. Jeszcze by uwierzyła w to, że faktycznie umarła... Nie, żyła, zdecydowanie żyła. - Jesteś wampirem, to się nie zmieniło, najwyraźniej Kimi faktycznie już z nami nie mieszka. - To drugie zweryfikowała poprzez szybkie rzuceniem okiem na korytarz, w którym brakowało rzeczy dziewczyny, faktycznie musiała się wyprowadzić.
- Ja żyję, a Thoran nie żyje. - Chyba wypadało to powiedzieć, musiał się tego dowiedzieć prędzej, czy później. - Zabiłam go cztery dni temu. - Obiecała Astarothowi, że się nim zajmie i dotrzymała słowa. Pewnie nie do końca oczekiwał, że zrobi właśnie to, ale to też mogła mu wyjaśnić.
- Thoran nie był naszym bratem, przeprowadziłam pewne śledztwo, okazało się, że był stworzeniem, które chciało przejąć moje życie. - Żałowała, że nie wspomniała bratu o tym wcześniej, ale nieco się bała jego reakcji, nie chciała, aby po raz kolejny ryzykował swoje nieżycie, dlatego trzymała go od tego z daleka.
- Nie wiem, nie śmierdzi tu trupem, więc pewnie jej nie zabiłeś. - Musiała się wyprowadzić, tak jak zakładał na początku. - Roise żyje. - Nie zamierzała teraz opowiadać Astarothowi, że po tym jak zabiła swojego wyimgainowanego brata bliźniaka zaszyli się w swoim dawnym gniazdku i próbowali jakoś dojść do siebie. Póki co sama nie miała pojęcia, co właściwie próbowali zrobić tam z Greengrassem, ale wolała to przemilczeć.
- Nie, nie mam Ci za złe, jak mogę mieć Ci za złe to, że byłeś ze mną szczery? - Wiele słów, które padło z ust Astarotha miało sens, zdawała sobie z tego sprawę, jak właściwie mogłaby być o to na niego zła? Miał rację, na wielu płaszczyznach.
- Nie wiem, czy jestem smutna, czy po prostu już tak będzie zawsze, nie radziłam sobie ostatnio najlepiej, próbuję jakoś sie odnaleźć w tym wszystkim, ale chyba nie idzie mi to najlepiej. - Wiedziała, że wzięła na siebie sporo, myślała, że jest w stanie to udźwignąć, a chyba nie poradziła sobie praktycznie z niczym, była na siebie zła, wkurwiona, że działała tak nieudolnie. Przez to cierpiał też Astaroth.
- Wydaje mi się, że to przez to, że to wszystko jest dla Ciebie nowe, może kiedyś będzie inaczej? - Nie chciała mu obiecywać, że na pewno tak się wydarzy, bo nie miała zbyt wielkiego doświadczenia z wampirami, ale przecież z czasem powinno być lepiej.