06.01.2025, 03:53 ✶
Zdawał sobie sprawę, że był tutaj bardziej z przypadku niż był jako zamierzony partner tej wyprawy. W sumie gdyby nie fakt, że rozpoznał to miejsce to nie przybyłi by tu zapewne, a może by ta dwójka dostała się w inny sposób w innym czasie. Takie gdybanie ich by daleko nie zawiodło, dlatego też nie zamierzał się nad tym rozmyślać i skupił się na tym co potrafił, czyli szukaniu śladów pułapek czy innych zabezpieczeń jak klątwy.
Nie dostrzegał jednak niczego takiego, jeżeli faktycznie ktoś zadał sobie trup, aby umieścić tu jakieś pułapki mające chronić przed ciekawskimi zakusami innych czarodziejów to już dawno przestały działać zniszczone przez czas. Nie zostało nic, co mogłoby ich przywitać.
Przyglądał się runom wskazanym mu przez Cathala, nie przypominały mu nic co znał z pamięci, mimo rozwijania swojej wiedzy w zakresie run. Odetchnął głęboko i wyciągnął notes ze swojej torby i zaczął przepisywać widoczne runy. Powrócił jeszcze do tych zapisanych w Walii, zdawały się być niezmiernie podobne. Czyżby mieszkał tu ktoś kto uciekł z wioski? Zmarszczył brwi. To czego nauczył się podczas podróży po świecie to fakt, że w różnych zakątkach globu runy potrafiły być diametralnie inne. Jednak tutaj? Byli cały czas w Anglii, Blackwoodzi nie pochodzili z jakichś odległego miejsca. Czyżby magia w ich wiosce tak diametralnie różniła się od reszty?
Schował notes i opuszkami palców przebiegł po wyżłobieniach w kamieniu, ciekaw był co niosły za sobą te runy, miały być ochroną, a może służyć do ataku na nieproszonych gości? Będzie musiał się nad tym pochylić i spróbować to rozgryźć? Może Shafiq pozwoli mu zbadać te w walijskiej wiosce, albo dostarczy jakieś materiały o zebranych tam informacjach na temat run.
- Ale te na szczęście nie działają, nie musimy się mierzyć z dziwnymi barierami - powiedział z delikatnym uśmiechem po słowach mężczyzny. - Nie widzę też, żeby były tu jakieś działające pułapki czy klątwy, ale lepiej nie bądźcie zbyt niefrasobliwi - dodał i z wciąż wyciągniętą różdżką ostrożnie zagłębił się w ruinach, aby odszukać cokolwiek co zamiast tworzyć kolejne pytania da im jakieś odpowiedzi.
Nie dostrzegał jednak niczego takiego, jeżeli faktycznie ktoś zadał sobie trup, aby umieścić tu jakieś pułapki mające chronić przed ciekawskimi zakusami innych czarodziejów to już dawno przestały działać zniszczone przez czas. Nie zostało nic, co mogłoby ich przywitać.
Przyglądał się runom wskazanym mu przez Cathala, nie przypominały mu nic co znał z pamięci, mimo rozwijania swojej wiedzy w zakresie run. Odetchnął głęboko i wyciągnął notes ze swojej torby i zaczął przepisywać widoczne runy. Powrócił jeszcze do tych zapisanych w Walii, zdawały się być niezmiernie podobne. Czyżby mieszkał tu ktoś kto uciekł z wioski? Zmarszczył brwi. To czego nauczył się podczas podróży po świecie to fakt, że w różnych zakątkach globu runy potrafiły być diametralnie inne. Jednak tutaj? Byli cały czas w Anglii, Blackwoodzi nie pochodzili z jakichś odległego miejsca. Czyżby magia w ich wiosce tak diametralnie różniła się od reszty?
Schował notes i opuszkami palców przebiegł po wyżłobieniach w kamieniu, ciekaw był co niosły za sobą te runy, miały być ochroną, a może służyć do ataku na nieproszonych gości? Będzie musiał się nad tym pochylić i spróbować to rozgryźć? Może Shafiq pozwoli mu zbadać te w walijskiej wiosce, albo dostarczy jakieś materiały o zebranych tam informacjach na temat run.
- Ale te na szczęście nie działają, nie musimy się mierzyć z dziwnymi barierami - powiedział z delikatnym uśmiechem po słowach mężczyzny. - Nie widzę też, żeby były tu jakieś działające pułapki czy klątwy, ale lepiej nie bądźcie zbyt niefrasobliwi - dodał i z wciąż wyciągniętą różdżką ostrożnie zagłębił się w ruinach, aby odszukać cokolwiek co zamiast tworzyć kolejne pytania da im jakieś odpowiedzi.