27.01.2023, 02:13 ✶
Patrick miał pewne przemyślenia dotyczącego tego, dlaczego niektórzy czarodzieje z uporem maniaka próbowali usprawniać bardzo dobrze funkcjonujące urządzenia mugoli. I te jego przemyślenia miały w pierwszej kolejności wiele wspólnego z takimi określeniami jak „niereformowalna głupota” oraz „poczucie wyższości” a dopiero w kolejnych z „ciekawością jak to będzie funkcjonowało usprawnione magią i pasją odkrywania”. Ale, jeśli miał być zupełnie szczery, plujący na przechodniów olejem samochód był ciekawym widokiem. Chociaż nie zazdrościł czarodziejom z Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof. W tej sprawie mieli zdecydowanie więcej od niego do roboty.
Teraz mieli jednak ważniejszy temat do omówienia, niż lekka pogawędka dotycząca jego pracy, toteż nie kontynuował już tego wątki. Zamiast tego, to na prawdziwym temacie ich rozmowy, skupił pełną uwagę.
- Nie zrobiłyście niczego, czego sam bym nie zaaprobował – zauważył łagodnie. A poza tym były bliskimi przyjaciółkami, a jeśli na czymś naprawdę opierał się ten świat, to Steward wierzył, że była to właśnie prawdziwa przyjaźń. Wychodząc z tego założenia, sądził, że obydwie będą chroniły się wzajemnie a dzięki temu pod szczególną ochronę trafi również organizacji, której obie były członkami. Bo chociaż Nora, oficjalnie nie była członkiem Zakonu Feniksa, Steward powoli przyzwyczajał się do myśli, że nim się wcześniej czy później stanie.
Tak, nadal będzie pozostawiona daleko od pierwszej linii frontu, ale bez odpowiedniego zaopatrzenia nie wygra się żadnej bitwy, prawda?
Zamrugał słysząc nazwisko Lupinów. Próbował w myślach przypomnieć sobie wszystko, co wiedział na ich temat. Pewnie roztropniej byłoby, gdyby sam ich wybadał, ale… ale nie mógł być wszędzie a Nora wydawała się na tyle inteligentna, by samodzielnie decydować o tym, jak poprowadzić spotkanie, którego była inicjatorką i co powiedzieć, swoim pomocnikom.
- Byłabyś za nich trochę odpowiedzialna – podsumował. – Ale kiedy tak przedstawiasz sprawę, rzeczywiście wydaje się bardzo rozsądną propozycją. Możesz zorganizować takie spotkanie na próbę i sprawdzić, jakie będą tego efekty. Może w przyszłości nawet udałoby się zorganizować wam jakieś rzadsze składniki do eliksirów? – podsunął zamyślony. Słyszał przynajmniej o dwóch osobach, które były zainteresowane wspieraniem Zakonu Feniksa a ich umiejętności, mogłyby się przydać właśnie na tym polu. Im dłużej myślał o całej sprawie, tym więcej plusów jej zauważał. - Kiedy już spotkasz się z Lupinami, możesz ich delikatnie wybadać – zauważył, nawiązując do tematu, który niemal już uciekł z jego głowy. Nie chciał jej nic sugerować, choć jeśli okazałoby się, że Lupinowie również zechcieliby się przyłączyć do ich wspólnej sprawy, Nora mogłaby się okazać doskonałą łączniczką między nimi a Zakonem Feniksa. Ale pewnie wybiegał zbyt daleko do przodu.
- Będziesz miała swoje stoisko podczas Beltaine? – zainteresował się.
Teraz mieli jednak ważniejszy temat do omówienia, niż lekka pogawędka dotycząca jego pracy, toteż nie kontynuował już tego wątki. Zamiast tego, to na prawdziwym temacie ich rozmowy, skupił pełną uwagę.
- Nie zrobiłyście niczego, czego sam bym nie zaaprobował – zauważył łagodnie. A poza tym były bliskimi przyjaciółkami, a jeśli na czymś naprawdę opierał się ten świat, to Steward wierzył, że była to właśnie prawdziwa przyjaźń. Wychodząc z tego założenia, sądził, że obydwie będą chroniły się wzajemnie a dzięki temu pod szczególną ochronę trafi również organizacji, której obie były członkami. Bo chociaż Nora, oficjalnie nie była członkiem Zakonu Feniksa, Steward powoli przyzwyczajał się do myśli, że nim się wcześniej czy później stanie.
Tak, nadal będzie pozostawiona daleko od pierwszej linii frontu, ale bez odpowiedniego zaopatrzenia nie wygra się żadnej bitwy, prawda?
Zamrugał słysząc nazwisko Lupinów. Próbował w myślach przypomnieć sobie wszystko, co wiedział na ich temat. Pewnie roztropniej byłoby, gdyby sam ich wybadał, ale… ale nie mógł być wszędzie a Nora wydawała się na tyle inteligentna, by samodzielnie decydować o tym, jak poprowadzić spotkanie, którego była inicjatorką i co powiedzieć, swoim pomocnikom.
- Byłabyś za nich trochę odpowiedzialna – podsumował. – Ale kiedy tak przedstawiasz sprawę, rzeczywiście wydaje się bardzo rozsądną propozycją. Możesz zorganizować takie spotkanie na próbę i sprawdzić, jakie będą tego efekty. Może w przyszłości nawet udałoby się zorganizować wam jakieś rzadsze składniki do eliksirów? – podsunął zamyślony. Słyszał przynajmniej o dwóch osobach, które były zainteresowane wspieraniem Zakonu Feniksa a ich umiejętności, mogłyby się przydać właśnie na tym polu. Im dłużej myślał o całej sprawie, tym więcej plusów jej zauważał. - Kiedy już spotkasz się z Lupinami, możesz ich delikatnie wybadać – zauważył, nawiązując do tematu, który niemal już uciekł z jego głowy. Nie chciał jej nic sugerować, choć jeśli okazałoby się, że Lupinowie również zechcieliby się przyłączyć do ich wspólnej sprawy, Nora mogłaby się okazać doskonałą łączniczką między nimi a Zakonem Feniksa. Ale pewnie wybiegał zbyt daleko do przodu.
- Będziesz miała swoje stoisko podczas Beltaine? – zainteresował się.