06.01.2025, 13:15 ✶
W gruncie rzeczy ogromna część codziennej pracy Brenny obejmowała siedzenie nad papierami, rozmawianie godzinami z ludźmi, którzy niekoniecznie chcieli współpracować, patrole podczas sabatów, ochrona dużych wydarzeń i mnóstwo innych, mało ekscytujących obowiązków. Były też te bardziej nietypowe, jak tkwienie w kręgu widmowidza – i oglądanie zazwyczaj nieprzyjemnych rzeczy. Zdarzały się oczywiście pogonie, wybuchy i pojedynki, ale jednak nie dominowały obowiązków w Brygadzie.
Jeśli szło o nurkowanie w jeziorze i unieruchamianie niedoszłego topielca, najwyraźniej opętanego jakąś dziwną magią, to trzeba przyznać, że Brenna robiła to pierwszy raz. Mokre włosy przylgnęły do policzków i do szyi, a kiedy adrenalina zaczęła opadać, chłód zaczął przenikać ciało.
Księżyc znikł zza chmurami, i gdy Nox wygasiło światło różdżki, wszystko znikło w mroku.
Brenna odetchnęła, gdy Thomas zdołał ogłuszyć mugola, a potem zamarła, nasłuchując. Gdzieś z oddali dobiegały ich echa muzyki: ktoś przy ognisku grał lub puszczał jakiś utwór z radia. Nad jeziorem niosły się echa śmiechów. W pobliżu nie trzaskały jednak gałązki, a Brenna nikogo nie dostrzegła w ciemnościach. Czy ten, który rzucił na chłopaka zaklęcie, wciąż tu był? A może to nie był żaden czar?
– Teleportujmy się z nim na drugą stronę jeziora – zaproponowała cicho. Byli za blisko terenu imprezy. Ostatnie, czego potrzebowali, to banda mugoli, która mogłaby tutaj przybiec i oskarżyć ich o próbę utopienia kolegi. – Sądzisz, że dasz radę… rozproszyć tę magię? Cokolwiek na niego działa? – spytała, chwytając chłopaka mocniej. Zwiotczał teraz: póki się wyrywał Brenna nie była na tyle pewna swego, żeby ryzykować teleportowanie się z nim, nawet na niewielką odległość.
Być może powinna ruszyć przeszukać najbliższą okolicę. Właściwie na pewno powinna: i po raz kolejny pożałowała, że wciąż nie zdołała opanować fal, bo to był moment, w którym warto byłoby zawiadomić kogoś w Biurze Brygady, że coś jest nie tak. Musiało to jednak poczekać na bardziej sprzyjający moment.
Brenna zerknęła na Thomasa, a potem sięgnęła po różdżkę i znikła z cichym trzaskiem, by pojawić się po drugiej stronie wody, tam gdzie zostawili rzeczy. Odsunęła się, zostawiając Figgowi obejrzenie chłopaka, sama unosząc różdżkę, by wyczarować podmuch ciepłego wiatru, który osuszyłby trochę ich ubrania.
Kształtowanie
Jeśli szło o nurkowanie w jeziorze i unieruchamianie niedoszłego topielca, najwyraźniej opętanego jakąś dziwną magią, to trzeba przyznać, że Brenna robiła to pierwszy raz. Mokre włosy przylgnęły do policzków i do szyi, a kiedy adrenalina zaczęła opadać, chłód zaczął przenikać ciało.
Księżyc znikł zza chmurami, i gdy Nox wygasiło światło różdżki, wszystko znikło w mroku.
Brenna odetchnęła, gdy Thomas zdołał ogłuszyć mugola, a potem zamarła, nasłuchując. Gdzieś z oddali dobiegały ich echa muzyki: ktoś przy ognisku grał lub puszczał jakiś utwór z radia. Nad jeziorem niosły się echa śmiechów. W pobliżu nie trzaskały jednak gałązki, a Brenna nikogo nie dostrzegła w ciemnościach. Czy ten, który rzucił na chłopaka zaklęcie, wciąż tu był? A może to nie był żaden czar?
– Teleportujmy się z nim na drugą stronę jeziora – zaproponowała cicho. Byli za blisko terenu imprezy. Ostatnie, czego potrzebowali, to banda mugoli, która mogłaby tutaj przybiec i oskarżyć ich o próbę utopienia kolegi. – Sądzisz, że dasz radę… rozproszyć tę magię? Cokolwiek na niego działa? – spytała, chwytając chłopaka mocniej. Zwiotczał teraz: póki się wyrywał Brenna nie była na tyle pewna swego, żeby ryzykować teleportowanie się z nim, nawet na niewielką odległość.
Być może powinna ruszyć przeszukać najbliższą okolicę. Właściwie na pewno powinna: i po raz kolejny pożałowała, że wciąż nie zdołała opanować fal, bo to był moment, w którym warto byłoby zawiadomić kogoś w Biurze Brygady, że coś jest nie tak. Musiało to jednak poczekać na bardziej sprzyjający moment.
Brenna zerknęła na Thomasa, a potem sięgnęła po różdżkę i znikła z cichym trzaskiem, by pojawić się po drugiej stronie wody, tam gdzie zostawili rzeczy. Odsunęła się, zostawiając Figgowi obejrzenie chłopaka, sama unosząc różdżkę, by wyczarować podmuch ciepłego wiatru, który osuszyłby trochę ich ubrania.
Kształtowanie
Rzut PO 1d100 - 35
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut PO 1d100 - 13
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.