• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William

[18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William
The Alchemistake
—I am a brain—
The rest of me is a mere appendix
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Naukowiec/Antropolog MM
William zdaje się mieć głowę w obłokach przy swoich 185 centymetrach wzrostu i wiecznie nieobecnym spojrzeniu. Burza kręconych, czarnych włosów wydaje się niezdatna do zaczesania, zazwyczaj towarzyszy jej też lekkie zmarszczenie brwi; w zamyśle, skoncentrowaniu. Skrępowany w towarzystwie mówi zbyt wiele lub za mało. Często zapomina o skarpetkach (czasami nawet o butach) czy jak wiąże sie krawat, nierzadko zapina nierówno koszule (myli guziki). Mówi dość szybko, więc czasami trudno zrozumieć zlewające się ze sobą słowa, ewentualnie nie kończy myśli, więc trzeba go ciągnąć za język.

William Lestrange
#3
27.01.2023, 03:21  ✶  
Fakt. To było dobre pytanie.
Czy chciał z nią spać?
Gdyby zadała mu to pytanie jeszcze pare godzin temu, prawdopodobnie zmarszczyłby brwi i odpowiedział coś, co wyniosłoby rozmowę do poziomu kłótni. Teraz czuł jedynie, jak przyjemny szum w głowie porusza jego kończynami samoistnie, jak kręcący się dookoła (dosłownie, miał helikopter jak zamknął oczy) świat sprzyjał kochaniu - dosłownemu i w przenośni - kobiety, która przed sobą miał.
Przez chwilę gubił się w jej ramionach, oplatając ją też swoimi, i szczęśliwie rozczulonym tonie głosu, bo nic innego nie istniało, a nawet jeżeli, to blondynka mu po prostu cały świat przysłoniła. Kosmykami włosów łaskoczącymi w twarz, gdy próbowała znaleźć czoło pod morzem czarnych loków, znajomym, a zarazem tak ostatnio odległym, zapachem i tak bardzo, chyba najbardziej, irytującym materiałem jej balowej kreacji.
- Hm? - uniósł brwi, zaskoczony, że całe przedsięwzięcie zostało nagle przerwane, a schody i bestialskie fotele zdażyły odejść w niepamięć, zostać w przyziemności wszechświata - Ah, fakt, jest równie irytująca co ten diabelski mebel - mruknał, majac na myśli oczywiście niczemu winny fotel.
Już wyciągał ręce, aby pomóc jej wrócić do pionu, ale w tym samym momencie trafiła go w wątrobę, więc automatycznie przygiął się trochę, nie wydał z siebie żadnego dźwięku oprócz niewielkiego świstu, przy wciąganiu powietrza, ale ostatecznie nawet wyszło na dobre, że musiał się pochylić, bo guzik znajdował się znacznie niżej niż mu się z początku wydawało.
Przymrużył oczy, bo przez przesiadywanie w piwnicy bez naturalnego światła oczy miał już nie te i zmniejszył dystans pomiędzy nimi ponownie, rękowa próbując wygrać batalię z rozpięciem kreacji.
- Czy jeżeli hipotetycznie, ale tylko hipotetycznie - zaczął, być może umiał wciąż przemieniać swe myśli w słowa, ale brzmiały one bardziej pokracznie niż zazwyczaj - rozerwę materiał to będzie to na plus, czy na minus? - zażartował, bo w tym samym momencie znalazł to, czego szukał i z ulgą przełożył guzik przez materiał jaki na niego nachodził, aby wyswobodzić żonę z warstwa przeszkadzającego materiału, acz odrobinę zbyt ochoczo i faktycznie, tkanina popruła się delikatnie. Dla niepoznaki, nawet na chwilę ignorując kolejne słowa blondynki złożył pocałunek pomiędzy łopatkami, coby zasygnalizować, że jest uwolniona od męczenia się z kreacją.
- Kochanką? - że nauką? chciał dopytać, ale pijany był chyba bardziej domyślny od tego trzeźwego i zakodował, że kobiecie chodziło o Florence, z którą tańczył na balu. Automatycznie uderzyło go wspomnienie o interakcji żony z innym mężczyzną.
- Ah, kochanką. Przykro mi, ale w takim wypadku będę musiał w bardzo nieprzyjemnych i tajemniczych okolicznościach pozbyć się też twojego kochanka - pociągnął wypowiedź żartobliwym tonem, bo ilość wypitych procentów nie sygnalizowała, że w najbliższym czasie miałby cokolwiek wziąć na poważnie.
Zaczął zsuwać rękawy sukienki z ramion Eden, czując pod palcami dłoni ciepło jej skóry, narażone teraz na panującą w domu temperaturę.


Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eden Lestrange (1694), William Lestrange (2294)




Wiadomości w tym wątku
[18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez William Lestrange - 21.01.2023, 08:06
RE: [18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez Eden Lestrange - 22.01.2023, 00:42
RE: [18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez William Lestrange - 27.01.2023, 03:21
RE: [18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez Eden Lestrange - 15.02.2023, 19:45
RE: [18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez William Lestrange - 22.02.2023, 09:20
RE: [18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez Eden Lestrange - 28.05.2023, 16:19
RE: [18 Marca 1972] Trudne powroty | Eden & William - przez William Lestrange - 31.05.2023, 07:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa