07.01.2025, 15:27 ✶
Charles starał się tak utrzymać mieszkanie w czystości, jak i ugościć w nim ojca, tym bardziej, że nie miał wielu odwiedzających. Rolph pojawił się od czasu do czasu, lecz to było wszystko, na co mógł liczyć. Zbyt skupiał się na pracy, by szukać sobie znajomych. Zresztą, w pracy też poznał parę ciekawych osób!
- Tylko tyle mogę zrobić, tato. - Zgodził się, odwracając do czajnika. Dyskretnie otarł oczy, by ojciec nie dojrzał wzruszenia. Charles wielu osobom obiecywał już, że dorośnie. Dorośli nie mazali się w taki sposób. - Byłem głupcem i teraz już na wszystko jest za późno.
Zalał kawę dla ojca i herbatę dla siebie. Było już zbyt późno, by mógł cieszyć się kofeiną, jeslk chciał zasnąć wystarczająco wcześnie przed pracą, bał się jednak, że mimo wszystko nie zaśnie przez emocje, jakie przyniósł ze sobą Richard.
Przeniósł dwie wysokie, zgrabne szklanki z napojami na stół, zaraz też doniósł cukier i mleko, oba w eleganckiej porcelanie.
- Wuj pozostał dla mnie tajemnicą. Nie potrafię... Nie potrafiłem go zrozumieć. - Zgodził się z Richardem. Nie mieli dość czasu, by nauczyć się siebie nawzajem, Charlie spodziewał się, że też Robert wcale tego nie chciał. - Nie stać nas na kupienie takiego mieszkania, tato. Pamiętaj, że ja prawie nic nie mam. - Uniósł na ojca ciemne spojrzenie, bo chociaż wiedział, że ojciec nie kpił, to kpinę w tym widział. Westchnął ciężko, chcąc pozbyć się tego wrażenia. Tata mógł zapomnieć, że chciał go wspierać, mógł zapomnieć, że Charles tułał się bez pracy, nie spodziewając się, że tak szybko będzie musiał się usamodzielnić. - Och, tato. Ciocia Lorien do mnie napisała. - Przypomniało mu się. Zmarszczył lekko nos. - Chciała mnie wykorzystać do wpłynięcia na wuja Alexandra. Uważaj, tato, może kontaktować się z tobą.
- Tylko tyle mogę zrobić, tato. - Zgodził się, odwracając do czajnika. Dyskretnie otarł oczy, by ojciec nie dojrzał wzruszenia. Charles wielu osobom obiecywał już, że dorośnie. Dorośli nie mazali się w taki sposób. - Byłem głupcem i teraz już na wszystko jest za późno.
Zalał kawę dla ojca i herbatę dla siebie. Było już zbyt późno, by mógł cieszyć się kofeiną, jeslk chciał zasnąć wystarczająco wcześnie przed pracą, bał się jednak, że mimo wszystko nie zaśnie przez emocje, jakie przyniósł ze sobą Richard.
Przeniósł dwie wysokie, zgrabne szklanki z napojami na stół, zaraz też doniósł cukier i mleko, oba w eleganckiej porcelanie.
- Wuj pozostał dla mnie tajemnicą. Nie potrafię... Nie potrafiłem go zrozumieć. - Zgodził się z Richardem. Nie mieli dość czasu, by nauczyć się siebie nawzajem, Charlie spodziewał się, że też Robert wcale tego nie chciał. - Nie stać nas na kupienie takiego mieszkania, tato. Pamiętaj, że ja prawie nic nie mam. - Uniósł na ojca ciemne spojrzenie, bo chociaż wiedział, że ojciec nie kpił, to kpinę w tym widział. Westchnął ciężko, chcąc pozbyć się tego wrażenia. Tata mógł zapomnieć, że chciał go wspierać, mógł zapomnieć, że Charles tułał się bez pracy, nie spodziewając się, że tak szybko będzie musiał się usamodzielnić. - Och, tato. Ciocia Lorien do mnie napisała. - Przypomniało mu się. Zmarszczył lekko nos. - Chciała mnie wykorzystać do wpłynięcia na wuja Alexandra. Uważaj, tato, może kontaktować się z tobą.