• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III

lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III
Bloody brilliant
Soft idiot, a sappy motherfucker, a sentimental bastard if you will
wiek
33
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Wysoki, bo 192 centymetry wzrostu, postawny, dobrze zbudowany mężczyzna. Czarnowłosy. Niebieskooki. Ma częściową heterochromię w lewym oku - plamę brązu u góry tęczówki. Na jego twarzy można dostrzec kilka blizn. Jedna z nich biegnie wzdłuż lewego policzka, lekko zniekształcając jego rysy, co nadaje mu surowy wygląd, mimo to drobne zmarszczki w kącikach oczu zdradzają, że często się uśmiecha lub śmieje. Inna blizna, mniejsza, znajduje się na czole. Ma liczne pieprzyki na całym ciele. Elegancko ubrany. Zadbany. Bardzo dobrze się prezentuje.

Cornelius Lestrange
#4
07.01.2025, 18:30  ✶  

Cornelius szedł wzdłuż wąskiej uliczki Doliny Godryka, ciesząc się spokojem, który panował w tym malowniczym miejscu. Liście drzew otaczających ulice mieniły się w słońcu, a delikatny wiatr niósł ze sobą zapach świeżo skoszonej trawy. Urok tej okolicy zawsze go uspokajał, a teraz, po dłuższej nieobecności, odczuwał szczególną satysfakcję z powrotu w miejsce bliżej natury, tym bardziej, że spacerując mógł nacieszyć się samotnością i ciszą. Ostatnimi czasy nie miał zbyt wiele okazji, żeby wyrwać się z Londynu. W związku z zatrzęsieniem pracy, której nigdy im nie brakowało w biurze, a teraz na domiar złego przybywało z dnia na dzień w związku z nastrojami panującymi w świecie czarodziejów, raczej spędzał wolne we własnym mieszkaniu, odpoczywając od natłoku informacji. Raz po raz wyrabiał nadgodziny, dostawał kolejne sowy z Ministerstwa, a akta kolejnych spraw śniły mu się po nocach, pod postacią zwałów teczek i segregatorów przysłaniających mu pole widzenia. Nic dziwnego, że, gdy znalazł chwilę wolnego, dostając zaproszenie od swojej starszej krewniaczki, postanowił skorzystać z możliwości oderwania się od miejskiego zgiełku.

Do Doliny Godryka przybył w dobrym nastroju, ale po obiedzie u ciotki, gdzie spędził czas na rozmowach o codziennych sprawach, nie czuł się szczególnie podekscytowany. Jego humor nie ucierpiał na tych dwóch godzinach, ale wyjście stamtąd przyniosło mu więcej ulgi, niż by się spodziewał. Nie do końca tak wyobrażał sobie to spotkanie, bo jednocześnie nieoczekiwanie spotkał się nie tylko z Winifred, a z całą najbliższą rodziną ojca. To była miła chwila, nie mógł powiedzieć, że nie, ale siedział tam bez większego entuzjazmu, wychodząc w pierwszym usprawiedliwionym momencie. Obiad był kulturalny, tyle tylko, że zadawano mu stanowczo zbyt wiele pytań, jako, że był tam jedyną osobą, która na stałe przebywała w wielkim mieście. W zamian, krewni zalali go opowieściami z rodzimego podwórka, a codzienne życie w małym miasteczku nie sprzyjało wielkim emocjom.

Gdy w Londynie ginęli ludzie, w Dolinie Godryka ginęły... koty. Milusińskie mruczki starszych pań i żywe maskotki małych dzieci, za którymi Cornelius niespecjalnie przepadał. Za kotami, jasna sprawa, nie za dziećmi, bo z dziećmi łączyło go prywatne doświadczenie w posiadaniu bardzo żywego i aktywnego syna, obecnie znajdującego się pod opieką domowego skrzata, który na stałe zamierzał w mieszkaniu Lestrange'a na wiosnę zeszłego roku. Co tyczyło się jakichkolwiek zwierząt, Corio nie był ich entuzjastą, tak samo psów, jak i kotów, sów czy kanarków. Nie miał czasu, żeby opiekować się jakimś pupilem, więc ten rodzaj przywiązania był mu nieznany, nawet, jeśli wieść o tego typu problemach w Dolinie Godryka odrobinę go poruszyła. Nie miał serca z kamienia, potrafił wyrazić smutek, nawet, jeżeli ten temat go nie dotyczył.

Mimo to nie planował angażować się w tą sprawę, prawdę mówiąc zapomniał o niej tak szybko, jak opuścił dom ciotki. Wychodząc od krewniaków, planował przespacerować się do lokalnej kawiarni, wypić kawę, bez konieczności interakcji z kimś znajomym, kogo pewnie spotkałby na ulicy, gdyby był teraz w magicznym Londynie. Szedł przed siebie, ubrany w swoją standardową błękitną koszulę, granatowe spodnie i brązowe buty pasujące do skórzanego paska, delektując się ładnym dniem i odbębnioną wizytą rodzinną, bo co prawda był zaskoczony tym spędem, w który go wmieszano, ale to znaczyło, że nie musiał widzieć się z ojcem co najmniej przez najbliższe dwa tygodnie, idealnie.

Nie od razu spostrzegł znajome towarzystwo rysujące się na bliskim horyzoncie. Z początku przesunął spojrzeniem po widzianych sylwetkach, nic nie robiąc sobie z tego widoku, bo nie spodziewał się, że podczas tak krótkiej drogi, w samym środku dnia roboczego, natrafi nie na jedną, a na dwie znajome osoby. Prawdopodobnie powinien o tym pomyśleć, bo to nie była nietypowa lokalizacja ani dla Ambroise'a, ani dla Nory, ale i tak zmarszczył brwi, posyłając spojrzenie w kierunku chodnika po drugiej stronie. Rzecz jasna, w pierwszej chwili dostrzegł męską część osobliwego duetu, choćby przez wzrost i charakterystyczną blond fryzurę, która wraz z posturą nasuwała na myśl morską latarnię odbijającą światło słoneczne, bardzo dyskretne. W miarę zbliżania się, dostrzegł także niziutką blondwłosą kobietę, która stała obok Ambroise’a. Od razu poznał ją jako Norę, jego znajomą z Towarzystwa Herbologicznego.

Już z odległości, uniósł dłoń w geście powitania, przechodząc na ukos przez ulicę w celu skrócenia sobie drogi.

- Roise. - Powiedział, szczerząc się i wyciągając rękę na powitanie. - Nie spodziewałem się, że cię tu zobaczę. - Dodał, z żartobliwym uśmiechem. - Czyżbyś w końcu postanowił wyjść z jaskini? W Mungu skończyli się chorzy? - Gdy znaleźli się blisko, Cornelius ścisnął dłoń Ambroise'a, a następnie przyciągnął go do siebie, klepiąc go po plecach, dopiero wtedy puścił przyjaciela, darując sobie inne gesty, bo nie byli sami. Normalnie pewnie nie powstrzymał by się od jakiejś kolejnej uszczypliwości związanej z długim, niemal dwutygodniowym okresem milczenia między nimi. Następnie jego wzrok padł na Norę, która stała obok. Zmniejszył nieco entuzjazm, ale wciąż zachował uprzejmość. Skinął głową w jej stronę, a na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech.

- Cześć, Nora. Miło cię widzieć. Jak się masz? - Jego ton był uprzejmy, lecz nie tak ekspresyjny jak w przypadku Ambroise'a. Unikając bliskiego kontaktu, zachował pewien dystans, ale w jego oczach można było dostrzec życzliwość.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (5940), Cornelius Lestrange (4247), Eutierria (293), Nora Figg (3205), Pan Losu (108)




Wiadomości w tym wątku
lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Eutierria - 17.10.2024, 07:08
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Nora Figg - 03.01.2025, 22:02
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 06.01.2025, 04:54
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Cornelius Lestrange - 07.01.2025, 18:30
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Nora Figg - 07.01.2025, 20:59
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 07.01.2025, 22:53
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Cornelius Lestrange - 08.01.2025, 13:00
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Nora Figg - 08.01.2025, 13:24
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 08.01.2025, 14:53
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Cornelius Lestrange - 09.01.2025, 00:03
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Nora Figg - 09.01.2025, 00:42
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 09.01.2025, 03:29
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Eutierria - 09.01.2025, 11:54
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Cornelius Lestrange - 10.01.2025, 13:43
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Nora Figg - 10.01.2025, 14:55
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Pan Losu - 10.01.2025, 14:55
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 12.01.2025, 16:31
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Cornelius Lestrange - 12.01.2025, 23:38
RE: lato 1972 // śmierć w fikcyjnych opowieściach - tego się nie robi kotu III - przez Nora Figg - 13.01.2025, 00:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa