Milczeli, jednak to było chyba lepsze od tego, co robili rano w kuchni, kiedy wymieniali się grzecznościowymi zwrotami. Czasem dobrze było razem posiedzieć w ciszy, czyż nie. Zresztą dowiedziała się sporo, nie było sensu już go bardziej ciągnąć za język, bo chyba dostała odpowiedzi na najbardziej nurtujące ją pytania. Może nie wprowadziły one jakichś spektakularnych zmian, ale przynajmniej miała świadomość, jak to wszystko wyglądało z jego strony, no, może nie wszystko, ale spora część.
Miała mętlik w głowie. Nie chciała nic mówić, bo wypadałoby najpierw sobie to wszystko ułożyć. Zresztą na zewnątrz było tak przyjemnie, fale odbijały się od klifów tworząc całkiem przyjemną dla ucha melodię, szkoda byłoby to psuć jakąś przypadkową kłótnią.
Nie wyjaśnili sobie niczego, to było jasne, jako chyba jedyna rzecz. Wymienili się swoimi poglądami i to by było na tyle. Alkohol był wskazany w zaistniałej sytuacji, nie widziała więc zastrzeżeń ku temu, aby zacząć opróżniać z nim drugą butelkę whisky. Gorzej będzie jak on się skończy, co wtedy, będą na tyle zdesperowani, że sięgną po eliksiry? Pozostawała nadzieja, że w spiżarce mogła zagubić się jeszcze jakaś flaszka bimbru od jej ojca, chociaż nigdy nie mogli być pewni, że od niej nie oślepną.
Czuła lekki szum w głowie, w końcu wlała w sobie trochę whisky, jednak nie była mocno wstawiona, raczej tak przyjemnie, na etapie rozplątywania języka i gadania głupot, które nie miały większego sensu. Może i dobrze im zrobi ta chwilowa lekkość w myśleniu, a raczej niemyśleniu.
Przyjemnie jej się leżało na wrzosowym dywanie w jego objęciach. Nie otwierała oczu, żeby przypadkiem nie zaburzyć tego chwilowego spokoju. Temat, który zaczęła był cóż... zdecydowanie dużo lżejszy od tych, które poruszali jeszcze chwilę temu.
Poczuła, że się poruszył, bo przecież leżała na jego ciele, trudno by było tego nie zauważyć, nie wywołała w nim jednak tym razem jakiejś zbyt gwałtownej reakcji, chyba się śmiał. To dobrze, tego im ostatnio brakowało. Zrobiło się między nimi, aż nazbyt poważnie i chyba czas najwyższy od tego chociaż odrobinę odejść, na chwilę.
- Miałbyś więcej dżdżwonic ode mnie? Myślałam, że byłabym jedyną... - Próbowała zmienić ton na bardziej karcący, jakby nie do końca podobało jej się to, co usłyszała, ale wychodziło jej to raczej średnio. Ciężko jej było utrzymać powagę, bo ta rozmowa w ogóle nie należała do tych poważnych.
- Udałoby się nam to robić razem? Tak myślisz, dostarczałbyś mi tych resztek, a ja bym mogła poświęcić swoje życie na użyźnianiu twojej ziemi, w sumie całkiem przyjemna wizja. - Może bycie dżdżownicą wcale nie było takie najgorsze? To był pierwszy raz kiedy się nad tym zastanawiała i aktualnie widziała same pozytywy.
- Na pewno byś mnie rozpoznał, gdybym była robakiem, musiałabym się czymś wyróżniać na tle innych robaków. - Wydawała się być o tym święcie przekonana, chociaż to było naprawdę absurdalne. Wtulała się w niego przy tym dosyć mocno, pasowała jej ta bliskość, którą aktualnie mieli, Roise był tak przyjemnie ciepły, że nie zamierzała się szybko od niego odkleić.
- Cieszy mnie to, że nie zostawiłbyś mnie na pożarcie mewą, to byłaby chujowa śmierć, chociaż może szybka, zresztą jakby zjadły mnie w całości to może udałoby mi się jakoś przeżyć? - Nie wiedzieć czemu przed oczami pojawiła jej się teraz wizja wieloryba zjadającego ludzi z jakieś durnej opowieści dla dzieci... Czy to powinno działać w ten sam sposób?
- Serio? Nikt nie lubi skunksów. - Miała wrażenie, że zwierzę, w które zmieniała się jako animag wzbudzało raczej kontrowersje. No bo nie było szczególnie majestatyczne. Napatrzyła się jednak na te stworzenia gdy jeździła do babki do Kanady i jakoś tak się stało, że zaczęła przyjmować właśnie tę formę. No, dosyć unikatową, a przynajmniej takie miałą wrażenie.
- Skunksa przynajmniej można pogłaskać, to chyba lepsze od trzymania w kieszeni. - No i trudniej go zabić od robaka, na którego czekało podczas życia wiele brutalnych sposobów w jaki mogłyby zginąć.
- Tyle, że on też może zaatakować, taki robak wydaje się być bardziej nieszkodliwy. - Nie spodziewała się, że kiedyś przyjdzie jej porównywać do siebie te dwa stworzenia, jak widać życie potrafiło zaskakiwać.
Ta dziwna rozmowa była dużo przyjemniejsza od ich wcześniejszych dyskusji, zupełnie niezobowiązująca, może właśnie tego potrzebowali? Czuła się bardzo lekko, wypity alkohol na pewno również miał na to wpływ.