08.01.2025, 15:58 ✶
Rumiany jak dojrzała brzoskwinka Charlie złapał oddech, próbując uspokoić się po wcześniejszym pośpiechu. Uśmiechnięty i pobudzony, był jak przeciwieństwo ponurego Perseusa, cierpiącego na sam widok młodości i zadowolenia, które wylewało się z Mulcibera przez samą możliwość poznania magipsychiatry. Nie mając pojęcia o ocenie, którą Perseus mu wystawił, Charles wskazał dłonią kierunek.
- Tak, mieszkam ledwie parę kamienic dalej! - Podzielił się, przechodząc przez próg tak pewnie, jakby wchodził do starego znajomego. - Wynajmuję mieszkanie od przyjaciela. To takie niespodziewane, spotkać tylu dostojnych czarodziejów właśnie tutaj, na Horyzontalnej! Dotąd sądziłem, że wszyscy z czarodziejskich rodów żyją w wielkich dworach gdzieś w lesie, jak mój wuj Alexander. Ale to ma sens, prawda? Mieszkać w mieście, blisko... wszystkiego, tak naprawdę. - Paplał, zdradzając, że nie ma pojęcia o swoim wuju Alexie. Alex nie był nawet jego wujem, a bardziej kuzynem, do tego również był sąsiadem z Horyzontalnej. - Poza tym, dwory są tylko dla głównych linii. Wracając do tematu, to ja cieszę się, że mogę pomóc przy kiermaszu, choć nie przeczę, że widzę w tym zysk również dla siebie. Mam nadzieję, że to w porządku.
Charlie starał się nie rozglądać za bardzo, ale nie mógł temu pomóc, gdy jego wzrok padał na coraz to kolejne elementy mieszkania Perseusa. Może i było ciemno, lecz również...
- Przytulnie. - Skomentował cicho, tylko dla siebie. - To znaczy, masz bardzo ładny dom. - Zreflektował się, patrząc znów na gospodarza. - Bardzo tu ładnie. Angielskie domy mają tyle uroku! Twój również, Percy. Naprawdę mogę zwracać się Percy? Chyba nie dzieli nas duża różnica wieku. - Stwierdził, zajmując jeden z foteli. Teczkę, którą miał ze sobą, odstawił koło fotela. Świeczkami zajmą się za chwilę. - Dziękuję za herbatę, mógłbym prosić cukier? Masz dobre ucho, Percy! Wychowałem się w Norwegii. I Szwecji, jeśli licząc szkołę. - Zdradził swoją edukację, z której był zresztą bardzo dumny. - Moi rodzice wyprowadzili się do Skandynawii wiele lat temu.
- Tak, mieszkam ledwie parę kamienic dalej! - Podzielił się, przechodząc przez próg tak pewnie, jakby wchodził do starego znajomego. - Wynajmuję mieszkanie od przyjaciela. To takie niespodziewane, spotkać tylu dostojnych czarodziejów właśnie tutaj, na Horyzontalnej! Dotąd sądziłem, że wszyscy z czarodziejskich rodów żyją w wielkich dworach gdzieś w lesie, jak mój wuj Alexander. Ale to ma sens, prawda? Mieszkać w mieście, blisko... wszystkiego, tak naprawdę. - Paplał, zdradzając, że nie ma pojęcia o swoim wuju Alexie. Alex nie był nawet jego wujem, a bardziej kuzynem, do tego również był sąsiadem z Horyzontalnej. - Poza tym, dwory są tylko dla głównych linii. Wracając do tematu, to ja cieszę się, że mogę pomóc przy kiermaszu, choć nie przeczę, że widzę w tym zysk również dla siebie. Mam nadzieję, że to w porządku.
Charlie starał się nie rozglądać za bardzo, ale nie mógł temu pomóc, gdy jego wzrok padał na coraz to kolejne elementy mieszkania Perseusa. Może i było ciemno, lecz również...
- Przytulnie. - Skomentował cicho, tylko dla siebie. - To znaczy, masz bardzo ładny dom. - Zreflektował się, patrząc znów na gospodarza. - Bardzo tu ładnie. Angielskie domy mają tyle uroku! Twój również, Percy. Naprawdę mogę zwracać się Percy? Chyba nie dzieli nas duża różnica wieku. - Stwierdził, zajmując jeden z foteli. Teczkę, którą miał ze sobą, odstawił koło fotela. Świeczkami zajmą się za chwilę. - Dziękuję za herbatę, mógłbym prosić cukier? Masz dobre ucho, Percy! Wychowałem się w Norwegii. I Szwecji, jeśli licząc szkołę. - Zdradził swoją edukację, z której był zresztą bardzo dumny. - Moi rodzice wyprowadzili się do Skandynawii wiele lat temu.