Park okazał się dobrym pomysłem, który zaakceptowała Olivia. Trzymając się za ręce, udali w jego kierunku ulicą. Tristan liczył, że jego ukochana zechce podjąć temat podczas drogi, ale milczała. Zaniepokoiło go to jej milczenie. Sprawa, o której chciała z nim porozmawiać, musiała być na tyle ważna, albo poważna, żeby nie zaczynać jej w czasie trasy, gdzie mijali ludzi. A może zbierała myśli, szukała słów? Nie nalegał. Szedł obok, trzymając jej dłoń, jakby nie chciał, że zaraz ją zgubi. Że zniknie i znów nie wiadomo, kiedy się zobaczą. Każda chwila z nią, była dla niego cenna.
Lammas.Park był blisko i wtedy Olivia wydusiła z siebie to, co ją wciąż dręczyło. Tristan z czułością na nią spojrzał, będąc przekonanym, że chyba mieli ten temat wyjaśniony i zamknięty. A może nie do końca? Może wspominając Lammas, chce nawiązać do czegoś jeszcze? Poczuł, jak zacisnęła palce na jego dłoni. Mówiła dalej. Wspomniała, że nawet jeżeli by czas cofnęli, powtórzyłaby to. Spojrzał na nią i uśmiechnął lekko, kiedy na niego spojrzała. I póki na niego patrzyła, nawet z ukosa, w języku migowym jej przekazał odpowiedź.
"- Jesteś moją obrończynią. Przejmujesz się tym nadal?"Wiedział jaki miała charakter. To nie był pierwszy raz, jak musiała komuś dokazać w czynach, gdy słowa nie pomagały. Ale na Lammas, to już przeszła samą siebie. Nie da się ukryć. Zaskoczyła go, że miała w sobie taką moc i energię. Wygrałaby pewnie babski boks na ringu, w jego świecie mugolskim.
"- Przywykłem już do tego, że jestem obrażany, wyzywany, wytykany.. To się pewnie nigdy nie zmieni. Nie wszyscy potrafią zrozumieć mój problem. Albo nie chcą go zrozumieć. Tamtej dziewczynie, jedynie współczuję. Być może też mierzy się z jakimiś problemami.”
Dodał w języku migowym. A że potrzebował też drugiej wolnej ręki, ujął jej dłoń w swoją drugą i przesunął na łokieć, aby chociaż mogła obejmować jego kończynę, żeby mógł z pomocą własnych dłoni ułożyć "zdania", co chce jej przekazać. Używał prostych słów, aby zrozumiała. Ilekroć ćwiczyli, był dumny ze swojej dziewczyny, że opanowała zrozumienie języka migowego.
Gdy zapytała czy to źle, odpowiedział także w języku migowym.
"- Nie. Ale musimy nad Twoimi wybuchami popracować. Teraz mieliśmy szczęście, ale w przyszłości, nie wiesz na kogo trafisz."
Po tych słowach, mając wciąż ten lekki uśmiech wyrozumiałości i wdzięczności, że tak go broniła, chciał ostrzec, aby uważała. Bo gdyby to nie Penny, a Śmierciożerca stał przed nimi go tak obrażał, Olivia nie miałaby żadnych szans z nim. A nie chciałby jej stracić.
Na poprawę nastroju, dał jej pstryczka w nosek. Nim by się obejrzeli, dotarli do parku.