Nicholas zrobił słuszną uwagę, a oni chcieli z nim tylko współpracować... Chcieli jego dobra. Uzyskać odpowiedzi na swoje pytanie, a on co?
- Charyzma zdaje się też nie pomagać - dodał od siebie w ramach komentarza. Czy naprawdę mieli zacząć mu wybijać zęby, aby poszedł po rozum do głowy?
Próba Traversa też spełzła na niczym. Jego miłe słówka nie wpłynęły w żaden sposób na ich "towarzysza". Dużo inaczej było przy kolejnej próbie wykorzystania cruciatusa. Mężczyzna wygiął się w bólu, sycząc przez zęby. To musiało zaboleć, a blednąca twarz wskazywała, że tak rzeczywiście było. Niemal zaskakujące było jak bladym potrafił być człowiek, który został doprowadzony do granicy swojej wytrzymałości. Ten złodziejaszek miał już serdeczne dość.
- To-o... Khhh... - zakasłał, próbując zebrać się w sobie i wytrzymać ból, który został mu sprawiony - Podeszli do mnie na ulicy... Zaoferowali kilka złotych monet za to wszystko... - wydusił cokolwiek z siebie - Taki w-w-wysoki mężczyzn-n-na... Całkie-e-em elegancko-o ubrany. Odrobinę zbir-r-rowaty... - podniósł wzrok w kierunku Nicholasa - J-j-jak... - nie dokończył, opuszczając głowę w dół z ciężkim oddechem.
Stanley pokiwał głową z uznaniem na poczynania swojego kuzyna.
- Zrobiłbyś karierę w Ministerstwie gdyby działało trochę inaczej i powołanoby dla Ciebie specjalny departament. Nie wiem... Wyciągania wiadomości z poszukiwanych - poklepał go po barku w uznaniu - Kojarzę kogoś z takim opisem ale to okoliczna szycha. Będę musiał popytać więcej, bo to ten cały Ednir czy Erednir. Jakoś tak. Ma swoje szajki polokowane po Nokturnie - wyjaśnił - W ramach nagrody, możesz być jak Cezar. Wybierz co ma się z nim stać. Czy chcesz go oszczędzić... - powiódł wzrokiem na mężczyznę - Czy pozbawić życia. Jeszcze jeden cruciatus i powinien nam się tutaj zawinąć na drugą stronę - stwierdził na podstawie wycieńczenia mężczyzny i bólu, który dało się wyczytać z jego twarzy. Musiał być na samym krańcu swoich możliwości.
- Pros-s-se... - zwrócił się do Nicholasa - P-p-pomog-g-głem... - rzucił niemal błagalnym głosem. Na tyle błagalnym, na ile mógł sobie pozwolić w swojej sytuacji. Nie miał zaś wystarczająco siły, aby swój nieobecny wzrok podnieść na Traversa i wybłagać o wolność.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972