• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[3.09.1972, noc] Moments | Olivia, Brenna

[3.09.1972, noc] Moments | Olivia, Brenna
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#7
08.01.2025, 23:23  ✶  
Zaciągnęła się ponownie papierosem, błądząc wzrokiem pomiędzy Brenną, jej kubkiem i swoim pokalem. W szkle ubywało coraz więcej napoju, co oznaczało, że narzuciła dość szybkie tempo. Ale z drugiej strony miała prawo, chciała się odstresować, zapomnieć. Lecz czy dało się zapomnieć? Sami mówili, że wrócą. Że następnym razem nie będzie tak łatwo. Może więc to był jeden z ostatnich dni, kiedy mogła tak po prostu pić piwo w mugolskim pubie, nie martwiąc się przez chwilę o to, co przyniesie przyszłość?
- Nie uwierzę, że jesteś z czegokolwiek kiepska - zignorowała jej wcześniejsze słowa, bo nie miała pomysłu, jak na nie zareagować. Widać było jednak, że piegowata twarz Olivii pokryła się zadumą i coś do tego rudego łba przeniknęło. Czy naprawdę nie była niczemu winna? Zerknęła na koleżankę z ukosa. Na pewno nie była winna tego, że ten świat był zły. Ale winna była tego, jak się zachowywała. To był fakt. Przemoc w odpowiedzi na przemoc czasem była nieunikniona, oczywiście, lecz gdzie, do jasnej cholery, istniała granica? Czy jeśli zaczną atakować jako pierwsi, chcąc wyprzedzić kolejny ruch wrogów, to czy sami nie stoczą się na dno? Czy zabijanie w imieniu życia miało w ogóle jakiś sens?

Czuła, że zaczyna ją boleć głowa. Absolutnie za dużo filozofii było w tym spotkaniu, ale chyba sama nawet nie była świadoma tego, jak bardzo tego potrzebowała. Trochę filozoficznego pierdolenia i była w stanie sprawić, że jej myśli przestał wirować wobec punktu, który krzyczał jesteś zła, zła, zła. Teraz miotały się pomiędzy kilkoma punktami, czyli w zasadzie tak, jak zawsze. Jej głowa zawsze była chaotyczna i mimo że niektórych ludzi szlag by trafił, to ona nie potrafiła inaczej żyć. Całe swoje życie tak funkcjonowała: potrzebowała bodźców, by się uspokoić. Trochę paradoks.
- Jeżeli miałyby pomóc w przypadku takich gnojów, to nie potrzebuję pieniędzy - powiedziała, wzruszając ramionami. Jeżeli to nie będą ogromne zamówienia, które przeszkodzą jej w rozwijaniu tego, co sobie wbiła do łba pod koniec sierpnia, to z przyjemnością to zrobi. - Chyba że nie będę przez to spać po nocach, to nie będę miała czasu na własne zlecenia. Wiesz... Avelina wyjechała, Tristan się wycofał z interesu więc chyba pozostaje mi wziąć byka za kopyta i samej sobie poradzić.
Powiedziała tak lekkim tonem, na jaki było ją stać, lecz mimo to w jej głosie słychać było gorycz. Poczuła się nagle strasznie samotna, ale jednocześnie coś ją tknęło. Całe swoje życie opierała na innych. Rodzice, Isaac, nienarodzone dziecko, Laurent, Avelina, Tristan... A gdzie w tym wszystkim była ona sama? Kim była, gdy zamykała drzwi za sobą i zostawała sama w pokoju?

Westchnęła ciężko i głośno, wypuszczając jednocześnie dym spomiędzy ust. Nie spodziewała się po niej takich słów, ale ulżyło jej, że Brenna, którą przecież uważała za dobrą osobę, ma dużo bardziej radykalne poglądy. Skoro ona nie miała takich rozterek (lub przynajmniej nie wypowiadała ich na głos), to czemu ona sama miałaby je mieć?
- Chyba tego potrzebowałam, wiesz? - uśmiechnęła się, odsuwając od siebie kufel z połową piwa. Puknęła się palcem w skroń. - Zawsze to lepiej niż zostać trzepniętym w łeb, żeby tu się poukładało, nie?
Na jej twarzy pojawił się zmęczony, ale szczery uśmiech. Brenna nie żałowała tych złych, czyli Olivia nie musiała się przejmować tym, że również życzy im źle. Może nie piekła, może nie tortur (przynajmniej nie wszystkim), lecz co najmniej kilku złamań otwartych, porzucenia w dziczy bez różdżki czy zwykłego poczucia się tak, jak ich ofiary.
- Dzięki, Bren. Za to, że wyrosłaś jak grzyb po deszczu w tej alejce i za to, że mnie trochę uspokoiłaś. Czasem jak człowiek za dużo myśli, to mu się w głowie zaczyna pierdolić - zgasiła papierosa. Go również nie wypaliła do końca. - Dasz mi znać, co miałaś na myśli z tymi eliksirami? Powinnam iść już do domu, jak mama się obudzi i zobaczy, że nadal nie wróciłam... Chyba nie chcę wiedzieć, co mi zrobi. Ale tym razem wracam pieszo, mój żołądek nie wytrzyma kolejnej salwy, szczególnie że jest pusty poza piwem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2527), Olivia Quirke (2617)




Wiadomości w tym wątku
[3.09.1972, noc] Moments | Olivia, Brenna - przez Olivia Quirke - 05.01.2025, 21:00
RE: [3.09.1972, noc] Moments | Olivia, Brenna - przez Brenna Longbottom - 05.01.2025, 22:17
RE: [3.09.1972, noc] Moments | Olivia, Brenna - przez Olivia Quirke - 05.01.2025, 22:58
RE: [3.09.1972, noc] Moments | Olivia, Brenna - przez Brenna Longbottom - 06.01.2025, 14:05
RE: [3.09.1972, noc] Moments | Olivia, Brenna - przez Olivia Quirke - 06.01.2025, 20:45
RE: [3.09.1972, noc] Moments | Olivia, Brenna - przez Brenna Longbottom - 07.01.2025, 10:24
RE: [3.09.1972, noc] Moments | Olivia, Brenna - przez Olivia Quirke - 08.01.2025, 23:23
RE: [3.09.1972, noc] Moments | Olivia, Brenna - przez Brenna Longbottom - 11.01.2025, 12:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa