Trochę przywykł do tego, że ktoś nad nim ślęczał (albo przy nim) i patrzył mu na ręce. Pandora, kiedy jeszcze mieszkał z nią w Keswick, uwielbiała to robić, kiedy na wakacje zostawał u Bulstrodów pojęcie "prywatności" było tam trochę wątpliwe - a teraz sobie je cenił. Za to wcale nie był pewien, czy mu nie przeszkadza to, że Flynn wchodzi do jego garderoby i bierze jego ciuchy. Kiedy się tak nad tym zastanawiał to... w tym coś mu przeszkadzało. Ale to chyba głównie dlatego, że to jedno miejsce w domu uważał za swoje sakrum. I wpadłby w stan nerwowy, gdyby tam wszedł i nic nie było na swoim miejscu. Na przestrzeni tych ostatnich dni jednak niczego jednak takie nie przyuważył, a właściwie to, że Flynn nawet mu szykował te ciuchy... przecież to było urocze. To chyba coś, nad czym będzie się musiał zastanowić. Skoro nie problemem było też to, żeby Flynn te rzeczy nosił - bo sam by mu je zaproponował to... co było problemem?
Nie miał czasu się nad tym zastanawiać - czerń atramentu spływała właśnie na pergamin, kiedy spisywał rzeczy do zajęcia się. O - na tym skupienie już szło mu lepiej. Tutaj, na tym domu, na Flynnie. Na tym... właśnie - na tym domu. Spłonęła stajnia, ale kiedy jego wzrok został podniesiony z tej kartki i spojrzał na czarnowłosego to uświadomił sobie, że to miejsce już go nie przerażało. Przestało być cholernie smutnym miejscem wypełnionym złymi wspomnieniami.
- Jak to? - Zapytał nagle bardzo smutnym głosem, kierując na niego pytające spojrzenie. - Wyrzuciłeś dziennik? - Nawet jeśli to miała być jedyna rzecz, która się tam pojawi. A nie będzie - ale wszystko w swoim czasie. Zastanawiał się tylko kto byłby w stanie pomóc mu z zakupami w mugolskim świecie. Spojrzał na kartkę, która została przewrócona, na swoją odsuniętą dłoń. Jak to? Nieprawda, nie było dobrze - absurd! Zaprzeczenie jednak nie pojawiło się na jego ustach, ponieważ Flynn bardzo szybko mu uciekł. Może to i lepiej? Nie musiał tego z nim przedyskutowywać. Każdy powinien mieć swoją przestrzeń - szczególnie, kiedy widział, co on tworzył z tym domem... gdzie on to robił? Na zimnej ziemi? W przyczepie cyrkowej? Przyczepa... Jest jakiś powód tego szybkiego umknięcia, tak samo jak był powód robienia miejsca na lustro i hak w sypialni, ale nie implementowania reszty siebie. Manipulacja? Może celowe pociąganie za sznurek w celu zainteresowania się tematem? Bo jeśli tak to skłaniało go to do przeciągania liny. Ale za tym mogło się kryć coś zupełnie innego - albo po prostu coś więcej. Niekoniecznie cokolwiek sobie przeczyło. Ktoś, kto był sierotą, wychował się w cyrku, w tej małej, dusznej przyczepie, był brankiem Fontaine w podziemiach...
Czy Flynn kiedykolwiek miał swój własny pokój?
Laurentowi wydawało się takie oczywiste, że każdy go ma, prawda? A jednak nie. Jednak nie do końca. Widok życia cyrkowego wprawił go w szok.
Obrócił znów stronę na tą, którą Flynn chciał zamknąć - i pisał dalej.
Miał całkiem sporo notatek do nadrobienia.