11.01.2025, 13:15 ✶
Przekrzywił nieco głowę przysłuchując się słowom Hestii z zaciekawieniem i delikatnie zmarszczył brwi, próbując zrozumieć co ma na myśli. Jak coś może być czymś i jednocześnie nim nie być. To mu przypominało, że słyszał kiedyś taką dziwną opowieść, że jakiś mugolski badacz zamknął kota w pojemniku z trucizną i ten kot był jednocześnie martwi i żywy dopóki nie otworzył się pojemnika, żeby sprawdzić, czy trucizna nie zabiła kota. Chyba coś takiego, ale tutaj nie trzeba było nic sprawdzać, Egipt leżał w Afryce. I wtedy jakby ktoś go zdzielił w głowę, wpadła mu myśl do głowy.
- Oh... OH! - wyartykułował jakże elokwentnie jak na siebie. - Chyba wiem o co ci chodzi. Afryka kojarzy się z sawanną, ze zwierzętami i ciemnoskórymi ludźmi. A Egipt jest takim jakby przedgraniczem, łącznikiem między ich światem i Europą. Znajdując się na idealnym łączeniu w tej pustynnej cześci Afryki, zanim jeszcze dotrzesz w jej głąb. Czy to o to ci chodzi? - zapytał na koniec zaciekawiony czy podążył dobrym tropem. Niby w tym momencie właściwym by było zaprosić ją na ten wyjazd prawda? Tylko, że to nie on go organizował, to był wyjazd dyplomatyczny wujka Anthony'ego, nie chciał więc nadwyrężać jego gościnności (zupełnie jakby nie wystarczyło poprosić), ale z drugiej strony tak zapraszać na ostatnią chwilę też było głupio, przecież mogła mieć już dawno zaplanowane inne rzeczy, dlatego przemilczał tę nagłą myśl, tak było najwłaściwiej jego zdaniem.
Skoro już tu wszedł nie zamierzał stać jak jedna ze zbroi w Hogwarcie, nieruchomo i bez wyrazu. Również zaczął przyglądać się pracom, które były tutaj prezentowane. Jedne mniej ciekawe, inne bardziej - ciekawiły go najbardziej te przypominające jakby ktoś nie dokończył ich i były ledwie ulotnym szkicem, oraz te kolorowe przedstawiające niedźwiedzia i jakąś dziwną rybę, której nie znał.
- Tak? - odpowiedział odruchowo, kiedy ktoś powiedział jego imię. Dopiero po chwili dotarło do niego, ze przecież nikt nie może go tu znać, był tu pierwszy raz.
Skrzyżowa ręce na piersi i popatrzył na nieznajomego mężczyznę.
- A ja chyba wiem jak mam na imię, jestem Theo - mocniej zaakcentował swoje imię, nie będzie mu ktoś wmawiał, że nie nazywa się tak jak się nazywa! Kto to widział! Teraz to go oburzono! Aż mu się pozioma zmarszczka na czole pojawiła.
- Oh... OH! - wyartykułował jakże elokwentnie jak na siebie. - Chyba wiem o co ci chodzi. Afryka kojarzy się z sawanną, ze zwierzętami i ciemnoskórymi ludźmi. A Egipt jest takim jakby przedgraniczem, łącznikiem między ich światem i Europą. Znajdując się na idealnym łączeniu w tej pustynnej cześci Afryki, zanim jeszcze dotrzesz w jej głąb. Czy to o to ci chodzi? - zapytał na koniec zaciekawiony czy podążył dobrym tropem. Niby w tym momencie właściwym by było zaprosić ją na ten wyjazd prawda? Tylko, że to nie on go organizował, to był wyjazd dyplomatyczny wujka Anthony'ego, nie chciał więc nadwyrężać jego gościnności (zupełnie jakby nie wystarczyło poprosić), ale z drugiej strony tak zapraszać na ostatnią chwilę też było głupio, przecież mogła mieć już dawno zaplanowane inne rzeczy, dlatego przemilczał tę nagłą myśl, tak było najwłaściwiej jego zdaniem.
Skoro już tu wszedł nie zamierzał stać jak jedna ze zbroi w Hogwarcie, nieruchomo i bez wyrazu. Również zaczął przyglądać się pracom, które były tutaj prezentowane. Jedne mniej ciekawe, inne bardziej - ciekawiły go najbardziej te przypominające jakby ktoś nie dokończył ich i były ledwie ulotnym szkicem, oraz te kolorowe przedstawiające niedźwiedzia i jakąś dziwną rybę, której nie znał.
- Tak? - odpowiedział odruchowo, kiedy ktoś powiedział jego imię. Dopiero po chwili dotarło do niego, ze przecież nikt nie może go tu znać, był tu pierwszy raz.
Skrzyżowa ręce na piersi i popatrzył na nieznajomego mężczyznę.
- A ja chyba wiem jak mam na imię, jestem Theo - mocniej zaakcentował swoje imię, nie będzie mu ktoś wmawiał, że nie nazywa się tak jak się nazywa! Kto to widział! Teraz to go oburzono! Aż mu się pozioma zmarszczka na czole pojawiła.