Bardzo mało wiary było w Brennie. Co jej zawinił ten cukiernik? Trochę się posprzeczali z żoną, może doszło do jakichś rękoczynów... ale żeby od razu mu nie ufać? No na brodę samego Merlina - każdy mógł mieć gorszy dzień!
Co do alkoholu na służbie... cóż, propozycja ciekawa i raczej zalecana, aby przeżyć ten wieczór. Szkoda, że nie pomyślał o tym wcześniej... Teraz mógł sobie tylko pluć w brodę.
Kiedy Longbottom wypowiedziała swoją formułkę, a raczej formułkę, wszak któreś z nich musiało to powiedzieć, ponieważ tego wymagały od nich wszelkiej maści regulaminy i zasady. Dzięki tym kilkunastu słowom, mieli teraz wolną rękę do tego, aby spacyfikować ich cukierkowego wariata.
- Możesz mi dać i 200! - odgrażał się Brennie - Nigdzie się nie wybieram! - bronił się przed regułkami, które padały w jego kierunku. Najwidoczniej branża cukiernicza musiała się trzymać całkiem nieźle, że mógł tak szastać swoimi galeonami na lewo i na prawo.
Na całe szczęście udało się otworzyć zamek. Na całe nieszczęście, Brenna była już w trakcie wtargnięcia z włamaniem zanim Stanley zdążył zareagować lub coś powiedzieć.
- Nosz kurwa mać - skomentował pod nosem, widząc jak Longbottom bierze udział w Wielkiej Pardubickiej do środka cukierni. Szkoda, że była jedyną, która startowała w tej dyscyplinie - Jesteś srogo pierdolnięta - dorzucił tak cicho, jak tylko mógł. Co tu zrobić? Zostawić ją na pastwę tego popaprańca czy może jednak jej pomóc?
- Ostrzegałem! - wykrzyczał w kierunku intruza, a następnie wychylił się lekko nad przewróconym stołem, aby przystąpić do obrony swojego zakładu - YATATATATA! - wtórował sobie w maniakalnym śmiechu, splatając po chwili zaklęcia. Dla niego była to święta wojna. Nie mógł wpuścić niegodnych jego fachu do swojej siedziby.
Dwie próby Brunona na utworzenie podmuchów wiatru, który miałby miotnąć Brenną o ścianę. Kształtowanie.
Krytyczny sukces!
Akcja nieudana
- Fora ze dwora! - posłał Longbottom krótkie spojrzenie spod swojej bujnej czupryny - WYNOCHA! Po raz ostatni! - ciągle próbował swojej charyzmy mimo, że postawił już na przemoc.
Słysząc kolejne słowa Brunona, klnął na jedno i na drugie. Na cukiernika, że musiało mu akurat odpierdolić w Yule. Na Brennę, że akurat musiało jej odpierdolić i wbiegła bez zawahania do środka. No przecież nawet się nie paliło... przynajmniej na razie.
- Będę Cię osłaniał, a Ty spróbuj go stamtąd wykurzyć - rzucił do funkcjonariuszki, wchodząc do środka. Nie miał zielonego pojęcia czego mógł się spodziewać po ich przeciwniku. Wiedział za to czego może się spodziewał po Brennie, a to zakrawało o pokazy akrobatyczne i pewnie nawet szermierkę. W gruncie rzeczy zdawał sobie sprawe z jednego - nie odpuści mu. No nie było mocnego na tą wariatkę, a już nakręciła na solidny wpierdol.
Dwie próby na utworzenie tarczy wokół Brenny. Rozproszenie.
Akcja nieudana
Akcja nieudana
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972