Nie podzieliła się z nikim jeszcze dokładną treścią przepowiedni, czuła, że musi to zrobić. W końcu może ktoś mógłby na to spojrzeć z innej perspektywy. Zastanawiała się nawet, czy nie udać się w tym celu do jakiegoś wróżbity, jednak odrzuciła ten pomysł. Bała się, że będzie musiała jakoś bardziej się otworzyć, a nie potrafiła robić tego przed kimś obcym, zresztą jak widać nawet z najbliższymi miała problem. Przyszła jednak pora, aby się tym podzielić. Uważała, że jeśli tego nie zrobi, to zwariuje. Rozmyślała o tym ciągle.
- Posłańca? - Nie pocieszyło jej to chyba specjalnie, bo w tym wszystkim, to chyba ona nim była? - Czy w takim wypadku to ja nim jestem? Przecież to ja przekażę te wiadomość. - Widać było, że naprawdę próbuje to wszystko zrozumieć, jednak z każdą chwilą było wręcz przeciwnie. Coraz bardziej się w tym wszystkim gubiła. - Czy ktoś trzeci jeszcze będzie w to zamieszany, dawno nie czułam się taka bezradna, mam wrażenie, że strasznie namieszała mi w głowie. - W końcu ta przepowiednia brzmiała dosyć mrocznie. Nora nie była osobą, która chciała skrzywdzić kogokolwiek, dlatego też próbowała znaleźć jak najbardziej bezpieczne rozwiązanie tego problemu. Jak widać, póki co szło jej to nie najlepiej.
Norka czuła, że to jest odpowiedni moment. Mimo, że minęło tyle lat, ciągle miała gdzieś z tyłu głowy, że kiedyś powinna się komuś wyspowiadać. Szczególnie, że ostatnie lata wprowadził niepokój do świata czarodziejów, gdyby nie to, to pewnie miałaby nieco inne podejście. Teraz jednak nic nie było pewne. Mogłeś byś, a jutro zniknąć na zawsze z tego świata, bo komuś nie podobało się twoje pochodzenie. Dlatego też zaczęła myśleć o tym wszystkim. W końcu Mabel była dla niej najważniejsza, miała prawo wiedzieć, nie chciała jej zostawić bez żadnych opcji. Tak to ewentualnie, gdyby jej zabrakło Erik będzie posiadał odpowiednie informacje.
Figg zdawała sobie sprawę, że jest to bardzo delikatna sprawa. Nie wiedziała jeszcze, w jaki sposób powinna poinformować ojca dziecka o tym, że ma córkę, ośmioletnią. To na pewno będzie bardzo drastyczna wiadomość, która zmieni ich życie. Nie spodziewała się jednak, że wiele zmieni w tym, jak wygląda jej życie. Nie zaczną się przecież bawić w dom. Radziła sobie sama przez tyle lat, że też nie do końca wiedziała w jaki sposób mógłby dołączyć do ich życia. Zastanawiała się też, jak poinformować o wszystkim Mabel, na całe szczęście z ją przyjdzie jej porozmawiać jako ostatnią. Nie była jednak jeszcze, aż tak dużym dzieckiem, żeby mieć do niej wyrzuty sumienia - to było pocieszające.
- Ta przeprowadzka, to nie był chyba taki dobry pomysł. - Miała wrażenie, że gdyby dalej trzymała się z dala od Londynu to wszystko byłoby w porządku. Z drugiej jednak strony już od jakiegoś czasu nawiedzały ją te myśli, może wcale nie miało to nic wspólnego ze zmianą miejsca życia. - Nie chcę nikomu niszczyć życia Erik, szczególnie, kiedy ma ono poukładane. Zależy mi na tym, żeby wszystkim było dobrze, ale tak się nie da, na dłuższą metę. - Czuła również, że to trochę niesprawiedliwe, że zadecydowała o tym wszystkim, ale była młoda. Miała prawo popełnić błąd, szkoda tylko, że wydawał jej się być teraz naprawdę ogromny.
- Tak, dość pogmatwane jest to wszystko. Wiem, że może mnie mieć do mnie pretensje, zapewne sama miałabym je gdyby ktoś ukrywał przede mną coś takiego, jestem gotowa ponieść konsekwencje Erik. - Wiedziała, że się pojawią, miała świadomość, że nie będzie to proste, że mocno skomplikuje jej ułożone życie, ale czuła, że powinna to zrobić.
Westchnęła ciężko. - Tak, Alastor. - Jedyny mężczyzna, któremu pozwoliła zbliżyć się do siebie kiedykolwiek. Od tego momentu bała się wchodzić w jakiekolwiek relacje, zresztą wcale nie było to takie proste, bo z tyłu głowy ciągle myślała o tym, jaki wpływ może mieć to na Mabel. Nie wspominała o tym nikomu, zostawiła dla siebie te informacje. Nikt nie wiedział, że kiedyś, dawno temu coś ich połączyło, a po tym wszystkim jej życie się zmieniło. Dzięki niemu zyskała największą miłość swojego życia - córkę. Zapewne dawno o niej zapomniał, gościła w końcu w jego życiu przez krótką chwilę, jednak Norka często o nim myślała, w końcu był ojcem jej jedynej córki.
Kiedy Erik ją przytulił po jej policzkach popłynęły łzy. Wcale nie tak łatwo było jej o tym wszystkim mówić. Choć mogłoby się wydawać, że jest całkiem spokojna, to wewnątrz się gotowała. - Naprawdę sądziłeś, że prowadzałabym się z kimś wyjętym spod prawa? - Na Merlina, nie spodziewała się, że będą ją podejrzewać o takie rzeczy. Wiedziała, że domysły był spowodowane tym, że nie chciała o tym wcześniej mówić, mimo wszystko, nie mogła uwierzyć, że mogli w ogóle pomyśleć w ten sposób. - Tak, poznałam jego siostrę, przyszła z Brenną na otwarcie cukierni. - Obserwowała ją wtedy uważnie, kiedy dowiedziała się, jak ma na nazwisko, w końcu Mabel miała ich geny, chciała zobaczyć, czy widać w niej jakieś podobieństwo. - Obiecuję, że jej powiem, nie wiem jeszcze jak to rozwiążę, to jest strasznie zagmatwane, ale na pewno też się podzielę z nią tą informacją. - Wiedziała, że Brenna na pewno się martwi tym wszystkim, jak zawsze.