11.01.2025, 23:58 ✶
Wedle oryginalnych ustaleń wyjazd do Kambodży miał okazać się przyjemnej odskocznią od codziennej rutyny, która zdołała wkraść się w ostatnim czasie w życie Erika Longbottoma. Nie była to rutyna pełna nudy, przesiadywania za biurkiem czy wylegiwania się w łóżku. Można by rzec, że było wręcz przeciwnie. Minione dni obfitowały zarówno w wydarzenia pozytywne, jak i negatywne, ale przede wszystkim były one intensywne i niespodziewane.
Burzliwe spotkanie Zakonu Feniksa, które zakończył paląc papierosy z Norą Figg za Księżycowym Stawem. Wyprawa do Yr Yagwrn, aby namierzyć fałszywego brata bliźniaka Geraldine Yaxley. Ochrona wydarzenia towarzyskiej czarodziejskiej elity pod miasteczkiem Hogsmeade. Znalezienie ludzkich kości na wybrzeżu podczas wieczornej przechadzki z Thomasem i Isaaciem. Próba porwania Anthony'ego w podziemiach przeklętego teatru Selwynów. Walka z poltergeistem w nowej kryjówce Zakonu Feniksa. A to przecież nie było wszystko. Nie dotarł nawet do kwestii zerwanego rytuału miłosnego czy Windermere.
Eh, im dalej cofał się myślami w przeszłość, tym bardziej nie mógł uwierzyć, że przetrwał to wszystko i dalej funkcjonował względnie jak normalny człowiek. Z drugiej strony... Może nie był normalny i właśnie to pozwalało mu jako tako brnąć do przodu pomimo kolejnych kłód rzuconych mu pod nogi przez los? Może cały Zakon Feniksa ma nie po kolei w głowie, rozmyślał Erik, zmierzając powolnym krokiem w kierunku zabudowań górskiego schroniska. Och, o ile łatwiej byłoby zaakceptować to wszystko, gdyby okazało się, że wszyscy doznali pomieszania zmysłów.
List od Anthony'ego był zaskoczeniem w takim samym stopniu, w jakim nie był. Spodziewał się, że po wyjeździe zagranicznym, przyjdzie taki moment, kiedy będą chcieli spędzić ze sobą parę chwil sam na sam. Znakiem zapytania było to, który z nich wystosowałby prośbę o spotkanie jako pierwszy. Tym razem padło na Shafiqa. Czy cieszył się, że to on wyszedł z inicjatywą? Nie miał nic przeciwko temu, chociaż gdy jego oczy po raz pierwszy przejrzały krótką notkę, ledwo powstrzymał parsknięcie śmiechem, gdy zdał sobie sprawę, że został zaproszony do swojego własnego lokum. Rzadko kiedy coś takiego się zdarzało.
— Następnym razem powinieneś wyrażać się nieco bardziej konkretnie — zagaił na wstępie Erik, gdy już znalazł się na miejscu, a Anthony wylądował w zasięgu jego wzroku. — Widzę, że już ci się zaczęło nudzić. — Pokręcił powoli głową, widząc, że mężczyzna pochyla się nad miniaturową książeczką. — Mogłeś napisać, że spotkamy się o zachodzie słońca lub kiedy wskazówka taka i taka znajdzie się na takiej i takiej liczbie.
Zaczęła się jesień, a więc lwia część letniej garderoby zniknęła z szafy Erika. Miejsce T-shirtów zajęły swetry i nieliczne kamizelki. Dzisiaj na pierwszy ogień poszedł gruby zielony sweter w odcieniu khaki, spod którego wystawała biała koszula, która miała stanowić dodatkową ochronę przed chłodem, gdyby miało zrobić się zimno. Oprócz tego grube spodnie z bordowego sztruksu i wygodne buty terenowe. Bądź co bądź, nie miał pojęcia, co na ten wieczór zaplanował Anthony. Kto wie, może czekała ich wyprawa po lesie?
Uśmiechnął się półgębkiem, wodząc wzrokiem po sylwetce drugiego czarodzieja. Ta sytuacja... To było coś nowego. Wcześniej, gdy wracali ze wspólnych podróży, po prostu się rozstawali, aby ponownie spotkać się na kolejnej wyprawie do jakiejś mniej lub bardziej egzotycznej destynacji. Teraz przyszło im przetrwać wyjazd i wrócić do zwykłego życia. Razem. I to wydawało się odpowiednie. Zwłaszcza po zapewnieniach, że powinni ponownie spróbować. Zwłaszcza po tym, jak Erik zdążył już pochwalić się tą relacją przed najlepszą przyjaciółką.
— Mam nadzieję, że nie zarezerwowałeś już sobie terminu na fryzjera — kontynuował gładko, po czym skrócił dzielący ich dystans. Położył na moment dłoń na policzku mężczyzny, aby zaraz przesunąć go w jego przydługie włosy. — Podobasz mi się w tym wydaniu.
Jest za co złapać, pomyślał bezwiednie, z trudem powstrzymując się, aby nie nawinąć sobie pasma shafiqowych włosów z zamiarem uformowania ich w formę loka. Starał się nie odbiegać spojrzeniem od mężczyzny, chociaż nie mógł wyzbyć się wrażenia, że coś było nie w porządku. Gorszy humor? Pogoda mu nie przypasowała? A może było to po prostu zmęczenie po powrocie zza granicy i niechęć do powrotu do ministerialnego harmidru?
Burzliwe spotkanie Zakonu Feniksa, które zakończył paląc papierosy z Norą Figg za Księżycowym Stawem. Wyprawa do Yr Yagwrn, aby namierzyć fałszywego brata bliźniaka Geraldine Yaxley. Ochrona wydarzenia towarzyskiej czarodziejskiej elity pod miasteczkiem Hogsmeade. Znalezienie ludzkich kości na wybrzeżu podczas wieczornej przechadzki z Thomasem i Isaaciem. Próba porwania Anthony'ego w podziemiach przeklętego teatru Selwynów. Walka z poltergeistem w nowej kryjówce Zakonu Feniksa. A to przecież nie było wszystko. Nie dotarł nawet do kwestii zerwanego rytuału miłosnego czy Windermere.
Eh, im dalej cofał się myślami w przeszłość, tym bardziej nie mógł uwierzyć, że przetrwał to wszystko i dalej funkcjonował względnie jak normalny człowiek. Z drugiej strony... Może nie był normalny i właśnie to pozwalało mu jako tako brnąć do przodu pomimo kolejnych kłód rzuconych mu pod nogi przez los? Może cały Zakon Feniksa ma nie po kolei w głowie, rozmyślał Erik, zmierzając powolnym krokiem w kierunku zabudowań górskiego schroniska. Och, o ile łatwiej byłoby zaakceptować to wszystko, gdyby okazało się, że wszyscy doznali pomieszania zmysłów.
List od Anthony'ego był zaskoczeniem w takim samym stopniu, w jakim nie był. Spodziewał się, że po wyjeździe zagranicznym, przyjdzie taki moment, kiedy będą chcieli spędzić ze sobą parę chwil sam na sam. Znakiem zapytania było to, który z nich wystosowałby prośbę o spotkanie jako pierwszy. Tym razem padło na Shafiqa. Czy cieszył się, że to on wyszedł z inicjatywą? Nie miał nic przeciwko temu, chociaż gdy jego oczy po raz pierwszy przejrzały krótką notkę, ledwo powstrzymał parsknięcie śmiechem, gdy zdał sobie sprawę, że został zaproszony do swojego własnego lokum. Rzadko kiedy coś takiego się zdarzało.
— Następnym razem powinieneś wyrażać się nieco bardziej konkretnie — zagaił na wstępie Erik, gdy już znalazł się na miejscu, a Anthony wylądował w zasięgu jego wzroku. — Widzę, że już ci się zaczęło nudzić. — Pokręcił powoli głową, widząc, że mężczyzna pochyla się nad miniaturową książeczką. — Mogłeś napisać, że spotkamy się o zachodzie słońca lub kiedy wskazówka taka i taka znajdzie się na takiej i takiej liczbie.
Zaczęła się jesień, a więc lwia część letniej garderoby zniknęła z szafy Erika. Miejsce T-shirtów zajęły swetry i nieliczne kamizelki. Dzisiaj na pierwszy ogień poszedł gruby zielony sweter w odcieniu khaki, spod którego wystawała biała koszula, która miała stanowić dodatkową ochronę przed chłodem, gdyby miało zrobić się zimno. Oprócz tego grube spodnie z bordowego sztruksu i wygodne buty terenowe. Bądź co bądź, nie miał pojęcia, co na ten wieczór zaplanował Anthony. Kto wie, może czekała ich wyprawa po lesie?
Uśmiechnął się półgębkiem, wodząc wzrokiem po sylwetce drugiego czarodzieja. Ta sytuacja... To było coś nowego. Wcześniej, gdy wracali ze wspólnych podróży, po prostu się rozstawali, aby ponownie spotkać się na kolejnej wyprawie do jakiejś mniej lub bardziej egzotycznej destynacji. Teraz przyszło im przetrwać wyjazd i wrócić do zwykłego życia. Razem. I to wydawało się odpowiednie. Zwłaszcza po zapewnieniach, że powinni ponownie spróbować. Zwłaszcza po tym, jak Erik zdążył już pochwalić się tą relacją przed najlepszą przyjaciółką.
— Mam nadzieję, że nie zarezerwowałeś już sobie terminu na fryzjera — kontynuował gładko, po czym skrócił dzielący ich dystans. Położył na moment dłoń na policzku mężczyzny, aby zaraz przesunąć go w jego przydługie włosy. — Podobasz mi się w tym wydaniu.
Jest za co złapać, pomyślał bezwiednie, z trudem powstrzymując się, aby nie nawinąć sobie pasma shafiqowych włosów z zamiarem uformowania ich w formę loka. Starał się nie odbiegać spojrzeniem od mężczyzny, chociaż nie mógł wyzbyć się wrażenia, że coś było nie w porządku. Gorszy humor? Pogoda mu nie przypasowała? A może było to po prostu zmęczenie po powrocie zza granicy i niechęć do powrotu do ministerialnego harmidru?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞