12.01.2025, 00:26 ✶
Thoran nie żyje - te słowa zmroziły moją stojącą krew. Stojącą i chyba gnijącą...? Cóż, wpatrywałem się w ścianę przed sobą, jakby znowu się działy dramaty, tyle że teraz nie na moich oczach. Gdzieś tam w tle. W tej przestrzeni na szczęście Kimi prawdopodobnie żyła, Geraldine żyła i Ambroise też, ale... Może ktoś jeszcze zszedł? Albo zejdzie? Może po tym jak Geraldine zabiła Thorana, teraz przyszła po mnie?!?!?!
- NIENIENIENIE - pokręciłem głową, wychodząc ponownie zza tej ściany. - To się nie dzieje. THORAN BYŁ NASZYM BRATEM. Nie żadnym potworem. JA JESTEM POTWOREM! Geraldline... Coś ty zrobiła?! - zapytałem, ale jak mogła się tłumaczyć, jak mogłaby to cofnąć, skoro się stało. Nie rozumiałem, jak Geraldine mogła uznać Thorana za potwora. Może faktycznie nie miał najlepszego charakteru i próbował mnie zabić, ale za nic w świecie bym... mu nic nie zrobił. W sensie, nie zabiłbym go.
Cofnąłem się o krok. Może faktycznie to Geraldine zabije mnie. Pochrzanione to było.
- Geraldine... - zacząłem powoli by ją jakoś uspokoić. Może byłem potworem, ale gdzieś tam głęboko byłem starym sobą. - Nie byłem wtedy szczery. Po prostu chciałem cię zranić jak najmocniej, wytrącić z równowagi czymkolwiek, a że cię trochę znam... Nienawidzę siebie za te słowa. Wcale nie jesteś winna mojej śmierci. To ja byłem głupi, naiwny, nieostrożny...
...i teraz nie chciałem umierać. Nie znowu.
Skończę jak Thoran. Skończę jak Thoran. Skończę jak Thoran.
Albo nie.
Nie!
Tak. Mogłem zabić ją pierwszy.
Ale nie mogłem. Nie mogłem jej tego zrobić. I nie chciałem. Może dlatego kręciłem głową na „nie”, bo nie chciałem kręcić na „tak”.
Też bym ją przytulił, ale to oznaczałoby śmierć. Moją albo jej. Zależało od tego, kto byłby szybszy i skuteczniejszy.
- Mam wrażenie, że chcesz powiedzieć, że wszystko się ułoży, ale już raz mówiłaś mi te słowa, zanim mnie zabiłaś. Chcesz to zrobić teraz?! - zapytałem ją wprost by wybadać jej reakcję. Wydawała się być typową Geraldine, może trochę zbyt otwartą i szczerą, ale... CZEMU TU BYŁA?! Przyszła, żeby po prostu ze mną porozmawiać?! To nie trzymało się sensu. Przyszła mnie zabić. Jak nic. A ja tak bardzo nie chciałem ani umierać, ani jej zabijać. - Jak zabiłaś Thorana?! Walczył? - dodałem żeby grać na czas. Może w końcu się obudzę z tego koszmaru.
- NIENIENIENIE - pokręciłem głową, wychodząc ponownie zza tej ściany. - To się nie dzieje. THORAN BYŁ NASZYM BRATEM. Nie żadnym potworem. JA JESTEM POTWOREM! Geraldline... Coś ty zrobiła?! - zapytałem, ale jak mogła się tłumaczyć, jak mogłaby to cofnąć, skoro się stało. Nie rozumiałem, jak Geraldine mogła uznać Thorana za potwora. Może faktycznie nie miał najlepszego charakteru i próbował mnie zabić, ale za nic w świecie bym... mu nic nie zrobił. W sensie, nie zabiłbym go.
Cofnąłem się o krok. Może faktycznie to Geraldine zabije mnie. Pochrzanione to było.
- Geraldine... - zacząłem powoli by ją jakoś uspokoić. Może byłem potworem, ale gdzieś tam głęboko byłem starym sobą. - Nie byłem wtedy szczery. Po prostu chciałem cię zranić jak najmocniej, wytrącić z równowagi czymkolwiek, a że cię trochę znam... Nienawidzę siebie za te słowa. Wcale nie jesteś winna mojej śmierci. To ja byłem głupi, naiwny, nieostrożny...
...i teraz nie chciałem umierać. Nie znowu.
Skończę jak Thoran. Skończę jak Thoran. Skończę jak Thoran.
Albo nie.
Nie!
Tak. Mogłem zabić ją pierwszy.
Ale nie mogłem. Nie mogłem jej tego zrobić. I nie chciałem. Może dlatego kręciłem głową na „nie”, bo nie chciałem kręcić na „tak”.
Też bym ją przytulił, ale to oznaczałoby śmierć. Moją albo jej. Zależało od tego, kto byłby szybszy i skuteczniejszy.
- Mam wrażenie, że chcesz powiedzieć, że wszystko się ułoży, ale już raz mówiłaś mi te słowa, zanim mnie zabiłaś. Chcesz to zrobić teraz?! - zapytałem ją wprost by wybadać jej reakcję. Wydawała się być typową Geraldine, może trochę zbyt otwartą i szczerą, ale... CZEMU TU BYŁA?! Przyszła, żeby po prostu ze mną porozmawiać?! To nie trzymało się sensu. Przyszła mnie zabić. Jak nic. A ja tak bardzo nie chciałem ani umierać, ani jej zabijać. - Jak zabiłaś Thorana?! Walczył? - dodałem żeby grać na czas. Może w końcu się obudzę z tego koszmaru.