• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent

[25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#8
12.01.2025, 13:44  ✶  

Zdążył się w życiu nauczyć, że najgorsze są te potwory, których nie dostrzegasz gołym okiem. Nie te, które siedzą przed tobą, trwają przed tobą i są wręcz gotowe na są, którym ich poddasz. Pewnie Astaroth by nawet nie protestował, gdyby mu powiedział, że jedynym sposobem na to, żeby im obu było lepiej to zamknięcie go w izolatce. Zaprowadziłby go do Ministerstwa przekonując, że tak będzie lepiej. Dla niego, dla wszystkich. Uwierzyłby w to. Był tak zapleciony w ciernie z własnego sumienia, że prawdopodobnie uwierzyłby we wszystko, co tylko próbowałby mu powiedzieć, że mu pomoże. I jednocześnie uchroni... ludzi. Na kim mu tak naprawdę zależało? Na siostrze - to na pewno. Poza tym? Samotność wypalała piętno na jego duszy. Bo to, że ją posiadał - w to nie wątpił.

Dowodem tego była przeciągająca się cisza, która gościła z jego strony. Nie miał potrzeby jej przerywać, popędzać go, czy zmuszać do kontaktu wzrokowego. Nadal czuł sam wyrzuty sumienia za to, co zrobił - że tak go pokusił i tylko pogłębił jego złe samopoczucie. A nie chciał. Bogowie, jak bardzo nie chciał... mimo to egoizm pchnął go bez pomyślunku w kierunku tego... ach. Laurent opuścił na moment głowę, oparł przedramię na blacie i przesunął palcem po jednym z pierścionków. Rozmowa o to, kto jest tu winny nie musiała się odbywać. Każdy wiedział swoje. Nie, Astaroth nie był tutaj tylko ofiarą, ale był zdecydowanie sprowokowany. Okoliczności łagodzą oprawcę - nawet w prawie tak jest. Więc gdyby poszli do tego Ministerstwa musiałby powiedzieć: tak, panie władzo, ten wampir mnie zaatakował sam z siebie. Uniknąć niewygodnego: dopuszczałem go do swojej szyi, chciałem jego pocałunków i dotyku, bo jestem głodną atencji dziwką. Wtedy zaś byłem głodną zniknięcia dziwką. Świat nie zmienił się, kiedy oczy podniósł na niego. Dalej unikał tego, by ich spojrzenia się zetknęły na jego linii. Dalej wyglądał jak zgnieciony człowiek o połamanej męskości, której nie potrafił już pozbierać z podłogi. Ledwo cień człowieka, którym był, kiedy spotkali się za pierwszym razem.

Czy teraz to też nie było samolubne? Mieszanie go w sprawę, którą nie powinien być nawet zainteresowany. O której nie powinien wiedzieć. Niebezpieczną sprawę. Ale oto miał przed sobą syna głowy Yaxleyów. Idealnego kandydata do tego, co trzeba było zrobić, nawet jeśli nie miał żadnego zorientowania na Nokturnie i jego Ścieżkach... na szczęście do podziemia wcale nie musiał wchodzić. Stawiał na to, że tak będzie - że się zgodzi, bo dług. Nie chodziło jednak o dług, a o to, że chociaż mógł samemu sobie dać jakiś cel i wrażenie, że może ten dług spłacić. Żeby chociaż trochę odkupić swoje winy.

- Jest takie miejsce schadzek na Nokturnie, do którego wpuszczają tylko wybranych. - Zaczął, splatając palce dłoni złożone na blacie przed sobą. Miejsce schadzek - bardzo ładna nazwa na burdel. - Nazywa się Rose Noire. Prowadzi je wpływowy przestępca z Nokturnu. - Nawet jeśli teraz zamierzałby odmówić to wiedział, że z całą pewnością złapał jego atencję. - Nie łączą nas dobre relacje. Jeden z jego ludzi zabił kilka dni temu jednego z moich abraksanów. Podpalił stajnię. - A czemu w dobrych relacjach nie byli? Och, cóż... - Człowiek ten dobrze pilnuje swoich sekretów. A ja tych sekretów potrzebuję. Informacji o jego działalności, o jego pracownikach, o jego cennych klientach. - Dobrze się stało, że się spotkali przypadkiem. I tak zamierzał do niego napisać.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astaroth Yaxley (3459), Laurent Prewett (3579)




Wiadomości w tym wątku
[25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 30.11.2024, 23:04
RE: [25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 03.12.2024, 17:54
RE: [25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 23.12.2024, 14:38
RE: [25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 02.01.2025, 22:49
RE: [25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 03.01.2025, 21:42
RE: [25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 07.01.2025, 11:42
RE: [25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 11.01.2025, 23:35
RE: [25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 12.01.2025, 13:44
RE: [25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 17.01.2025, 20:28
RE: [25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 20.01.2025, 20:05
RE: [25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 01.02.2025, 19:16
RE: [25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 06.02.2025, 00:39
RE: [25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 08.02.2025, 22:39
RE: [25.08.1972] Stay and decay // Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 13.02.2025, 21:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa