Kończący się właśnie rok nie należał do najgorszych, a może nawet miał zakończyć się pozytywnie. Było kilka chwil gorszych ale były też i te lepsze o czym należało pamiętać. Jako jedno z największych osiągnięć w tym roku, Stanley musiał uznać odnalezienie Menodory, którą spotkał jakoś w czerwcu w Świętym Mungu. To był dowód na to, że misja Borginów mogła być kontynuowana, wszak ich zaginiona członkini rodziny, dalej żyła.
Nie mógł też zapomnieć o tym, że udało mu się powrócić do Ministerstwa po swojej przerwie. Dzięki temu mógł ponownie wysłuchiwać słów Atreusa o tym jak "skończyłby te egzaminy Aurorskie i mogliby pracować razem" czy siedzieć nieopodal swojej ulubionej funkcjonariuszki bezpieczeństwa w Departamencie Przestrzegania Praw Czarodziejów, którą była oczywiście Brenna Longbottom we własnej osobie.
Teraz jednak stał przy wielkiej choince na placu, a ludzie zdawali się nie przejmować niczym. Cieszyli się na nadchodzące Yule i możliwość spotkania ze swoimi bliskimi. Większość wyglądała jakby zapomniała o tym, że dzieje się jakaś wojna i że ich życia mogą być zagrożone. Jakby nie miało to teraz żadnego znaczenia. Czy można było im się dziwić? Każdy potrzebował kiedyś odpocząć, a czy istniał lepszy do tego czas, niż nadchodzące święta?
Kiedy tak przyglądał się temu wszystkiemu w zadumie, dostrzegł, że niektórzy zawieszali bombki na tejże choince. Czemu i ja miałbym tego nie zrobić? Zastanawiał się przez chwilę, a następnie idąc w ślady innych, zbliżył się do drzewka i poszedł w ich ślady.
Zastanawiał się przez dobrą minutę nad tym jak powinna wyglądać jego bombka. Nie należało to do najprostszych zadań. Na całe szczęście dostał oświecenia. Jego ozdoba, którą zamierzał udekorować choinkę, przybrała kształt bukietu kwiatów, które nie były znane Stanleyowi ze względu na jego encyklopedyczną wiedzę przyrodniczą, a raczej jej brak. Chciał w ten sposób oddać hołd swojej zmarłej matce, która to uwielbiała właśnie rośliny wszelkiej maści i oddała im całe swoje życie.
Skoro dopełnił już jedną rzecz, postanowił pomyśleć jakieś krótkie życzenie dla siebie i bliskich sobie osób. Życzył Aidanowi, aby nauczył się samemu pisać raporty, wszak buty wiązać potrafił, a raportów uzupełnić jeszcze nie. Maeve, aby nie zabrakło jej zupek Chińskich, które mogłyby ją napawać rodzinny ciepłem. Atreuoswi docenienia i sukcesów w biurze Aurorów, aby przestał biadolić o tym jak mu trudno. Dla Lorraine i Rosie powodzenia w biznesie i w czytaniu horoskopów. Louvainowi zdrowia i pomyślności, aby nie dopadli go podczas służby u Czarnego Pana. Saurielowi aby zawsze spadał na cztery łapy, jak to kot i zapasu jego ukochanej rudej. Swojemu kuzynowi Tośkowi, szybkiej kariery w Ministerstwie i aby trzymał się z dala od wojny, ponieważ nie było to dla niego. Zapomniałby o najważniejszym - przede wszystkim aby to Brenna sobie odpoczęła, ponieważ wtedy to i oni wszyscy odpoczną.
Skoro już tak pomyślał o innych, mógłby pomyśleć też o sobie, więc dla samego siebie - świętego spokoju. Tylko tyle i za razem aż tyle.
Szczęśliwego Nowego Roku Rzucił w myślach, a następnie ruszył do domu. Musiał odrobinę odpocząć po popołudniowej zmianie, wszak znowu musiał wytrzymać kilka godzin z faktem, że Longbottom siedziała kilka metrów od niego, a to było niemalże druzgoczące doświadczenie.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972